Daimon, kiedyś komuś obiecałam chyba, że napiszę narusasu, więc powoli się do tego przygotowuję :)
Sasame, Polska jest dość pruderyjnym krajem, to trzeba przyznać, ale kreatywności naszego narodu w opisie scen seksu, bezczelnie będę broniła na podstawie Refuge. Może tamte sceny nie były zbyt dobre stylistycznie, czy było dużo błędów tematycznych, ale oryginalne były i tego będę się trzymać :)
Nana, też mi się wydaje, że zrobiłam postępy przez ten rok, czy tam już nawet dwa lata, kiedy piszę, bo najzwyczajniej w świecie, kiedy czytam Refuge, to mam ochotę usunąc to opowiadanie z tej strony, a jak przeglądam Bom Bom! to jest znośnie, czasem nawet sama się śmieję ze swoich tekstów :) A scena w Los Angeles na pewno jakaś będzie, jednak nie gwarantuję, że będę ją pisała tak dokładnie, jak te z 'zimowego królestwa snowabordowego króla' ;)
Ashia, ciesze się, że wizja Sasuke-uke ci się podoba :D
Wedel, jeśli masz czas i ochotę, oczywiście możesz zrobić nagłówek, bardzo chętnie wkleję na bloga coś fajnego :)
FuBu, nie porównuj mnie do Lampiry xD
Nie wiem dlaczego tylu z was ucieszyło się, że nie zrobiłam z Naruto słodkiego uke. Nie wyobrażam sobie, jakby coś takiego wyglądała w Bom Bom!
Ciesze się, że ujawniają się następni 'ukrywający' się czytelnicy :)
Rozdział dedykuję Sanu-chan, za najbardziej wzruszający i głęboki komentarz, jaki dostałam :D
betowała Sanu :)
Naruto leżał na zimnym, niewygodnym łóżku, wpatrując się w kremowy sufit. Delikatne promienie słońca zaczęły powoli przedostawać się do jego aktualnej sypialni, wypełniając ją swoim blaskiem. Atmosfera podniecenia i zapach seksu zdążyły już wyparować, pozostawiając za sobą jedynie uczucie palącej satysfakcji. Było tak dobrze, jak nigdy – gorąco, ostro i namiętnie, ale w całej palecie seksualnych uniesień, przedzierało się jeszcze jedno uczucie – delikatny, niemal subtelny wstyd, który atakował Naruto i jego dumę.
‘Gumka pękła’ – w myślach usłyszał głęboki, męski głos Uchihy, kiedy szczytowali, kiedy emocje były na najwyższym poziomie, a oni nie mogli przerwać, będąc zbyt podnieceni, zbyt głodni swoich ciał. Nie ma się co oszukiwać, teraz, po ognistym orgazmie, czeka ich poważna rozmowa. Dopiero teraz Naruto uświadomił sobie, jak mało zna Sasuke. Oczywiście nie bał się o to, że brunet zarazi go jakimś paskudztwem, ale sama świadomość, że niewiele wie o jego wcześniejszym życiu, wprowadzała go w dziwne zakłopotanie. Jeszcze większe czuł, kiedy uzmysłowił sobie, że będą rozmawiać o swoich dotychczasowych partnerkach. Wiedział, że w porównaniu z Uchihą, będzie ich miał naprawdę niewiele. Przecież spał tylko z dwoma dziewczynami – Ino i jedną szczęściarą, która była tak pijana, że z pewnością pomyliła go z Bradem Pittem. Nie miał wątpliwości co to tego, że Uchiha miał na swoim koncie co najmniej dziesięciokrotnie większy wynik. W związku z tym postanowił, że skłamie, zwiększając swoje doświadczenie seksualne o kilka, czy nawet kilkanaście ponętnych kobiet. Teraz, kiedy jest już tak blisko z Sasuke, będzie mu musiał imponować jeszcze bardziej niż wcześniej. Musi mu udowodnić, że jest prawdziwym mężczyzną – silnym, pełnym adrenaliny i testosteronu, z podwyższonym ego i delikatną, bardzo wrażliwą dumą, na którą przy kimś takim jak Uchiha musi szczególnie uważać.
Poruszył się na łóżku, czując nieprzyjemny chłód. Profilaktyczna piżama nie była najlepszym katalizatorem ciepła, a zresztą nie oszukujmy się, odkąd przyjechał do zimowego miasteczka było mu w nocy zimno. Bez względu na to, czy miał na sobie grubą bluzę, czy zasypiał w towarzystwie koca w dinozaury, który należał do jego młodszego brata. Tak samo bez znaczenia, czy spał na poddaszu w domu swojej matki, w więziennej celi czy w tym ekskluzywnym pensjonacie, który bądź co bądź, powinien zainwestować w ogrzewanie. Coś podpowiadało mu, że również dla niego najlepszym rozwiązaniem będzie taka inwestycja, tyle że w jakiegoś ciepłego, twardego mięśniaka, który będzie go ogrzewał w zimne noce
Naruto uśmiechnął się do siebie, przecierając oczy i kątem oka zerkając na zegar przy łóżku. Godzina siódma rano, zaskakująco dobry wynik pobudki, jak na tak burzliwą i namiętną noc.
Stęknął głośno, zwlekając się z trudem z łóżka. Piekło go i bolało pewne szczególne miejsce, które wczoraj… Cóż, nie ma się czemu dziwić, że odczuwał teraz lekki dyskomfort, skoro Sasuke po prostu go rozdziewiczył. Oczywiście, rozdziewiczył to, co się dało pozbawić dziewictwa.
- Sasuke, ty dupku – jęknął nieco głośniej, rozmasowując zziębniętymi dłońmi dół pleców. Syknął, kiedy lodowate palce przejechały po wrażliwej skórze. – Dzisiaj chyba nie jest mój dzień – mruknął cicho, drapiąc się po brodzie w zamyśleniu. Iruka nie wie, w którym pokoju spał, więc pewnie odwiedzi sypialnie Uchihy. Jego dawny wychowawca przyjdzie do niego za około dwie, trzy godziny, więc jeśli teraz pójdzie do Sasuke… będą mieli czas, żeby porozmawiać. Musi zobaczyć się z nim przed całym zamieszaniem, która z pewnością dzisiejszego dnia będzie miało miejsce w jego wciąż nie do końca poukładanym życiu. Bez wątpienia Kushina nie odpuści, przeprowadzi kolejną próbę przyjęcia-niespodzianki, następny atak żądnej przebaczenia matki, - jakkolwiek by tego nie nazwał i tak brzmi nad wyraz diabolicznie. Tylko Sasuke jest w stanie poradzić sobie z jego wszystkimi problemami. Bo kłopotów miał bez liku, co go wkurzało. W tej małej, zimowej mieścinie nie było spokojnego, sielankowego życia, zupełnie inaczej niż w Los Angeles. Czuł się tutaj zdecydowanie mniej bezpiecznie, ale wiedział, że jest w stanie to wszystko opanować. Prawda jest taka, że zawsze udawało mu się wyjść na prostą. W ten czy inny sposób spadnie na cztery łapy, jeszcze silniejszy niż wcześniej. A jedną z alternatywnych dróg wyjścia z tego bagna był właśnie Uchiha. Trzeba dodać, że bardzo przyjemną, pełną namiętności drogą.
Sasuke przygotowywał się właśnie na poranny trening, kiedy usłyszał głośne, zdecydowane pukanie do drzwi. Uśmiechnął się do siebie, błyskawicznie ściągając założoną przed sekundą ciepłą bluzę, aby zostać tylko w obcisłym podkoszulku. Przeczesał ręką włosy, podchodząc do drzwi. Doskonale wiedział, kto za nimi stoi.
- Cześć – usłyszał zachrypnięty, męski głos. Naruto opierał się nonszalancko o framugę drzwi i patrzył na niego przenikliwie. Jego spojrzenie zatrzymało się dłużej na wyeksponowanych przez cienki materiał t-shirtu mięśniach klatki piersiowej. Sasuke uśmiechnął się lekko, kładąc dłoń tuż nad głową blondyna, jednocześnie uniemożliwiając mu przejście do swojego pokoju.
- Cześć – odpowiedział, pochylając się i mrużąc zaczepnie oczy.
- Wpuścisz mnie?
- Nie.
- Chcę pogadać. – Naruto zmarszczył brwi poirytowany i z pewnością zupełnie zdezorientowany. Wczoraj seks, dzisiaj ignorancja, co? Sasuke uśmiechnął się złośliwie.
- Może później, teraz nie mam czasu – mruknął i już chciał zamknąć drzwi, kiedy Uzumaki zatrzymał je wściekły. Popchnął go do środka, sam również wchodząc i trzaskając głośno drzwiami.
- Co jest, do cholery? – syknął ze złością, patrząc na bruneta. Sasuke oblizał prowokacyjnie usta.
- A jak myślisz? – odpowiedział pytaniem na pytanie i zanim Naruto zdążył zareagować, przycisnął go całym ciałem do drzwi. Przed oczyma stanęła mu sytuacja z dzisiejszej nocy, kiedy pieprzył blondyna w jego pokoju. Przygryzł lekko wargę na to wspomnienie.
- W co ty znów pogrywasz, Uchiha? – Uzumaki pchnął go, jednak Sasuke nie dał się sprowokować. Przycisnął chłopaka jeszcze mocniej, łapiąc jego nadgarstki, żeby nie mógł się wyrwać.
- Mam trening – odpowiedział, po raz kolejny uśmiechając się złośliwie. Czuł, że dzisiejszy dzień będzie wyjątkowo udany. – Więc jak na razie nie mam dla ciebie czasu. Przyjdź później, to może się pobawimy. – Złapał go jeszcze mocniej za nadgarstki, kiedy Naruto szarpnął się mocno. Och, uwielbiał go takiego. Niech pokaże mu, jak silny jest, niech mu to udowodni…
- Właśnie o tym chciałem z tobą pogadać, kretynie – syknął przez zaciśnięte zęby, a jego policzki zaróżowiły się nieco. Jak uroczo.
- A co, przyszedłeś z reklamacją? Coś się nie podobało? – zapytał, mimowolnie się uśmiechając. Niebieskie oczy pociemniały z wściekłości, a blondyn po raz kolejny próbował wyrwać się z żelaznego uścisku Sasuke, który dla własnego bezpieczeństwa trzymał go jednak mocno.
- Kiedy skończysz ten cholerny trening?
- Szybciej, jeśli teraz zrobisz mi loda – pochylił się nad nim, całując delikatnie gorące usta. Przejechał po nich drażniąco językiem, ze zdziwieniem zauważając, że Uzumaki przestał się szarpać. Odsunął się od niego w momencie, w którym chłopak zaczął oddawać pocałunek.
- Kiedy wrócisz, może mnie już tutaj nie być, pamiętaj o tym – wyszeptał Naruto z uśmiechem na ustach, w momencie, kiedy Sasuke puścił go, odsuwając się od niego. - Miłego treningu – pochylił się nad nim i teraz to on pocałował go mocno i namiętnie, ze wszystkich miar obezwładniająco. A kiedy oderwał się od czerwonych, nabrzmiałych warg Uchihy, po prostu uchylił drzwi i prześlizgnął się przez nie, zostawiając Sasuke samego - z palącym pragnieniem dotyku i rosnącym przekonaniem, że ten dzień będzie naprawdę wyjątkowo dobry. Zaczął się przecież od płomiennego seksu z Uzumakim. Aż przymknął oczy na wspomnienie stosunku z blondynem. Ten trening będzie chyba cięższy niż podejrzewał, ale co do jednego miał pewność, Naruto zostanie tu jeszcze wystarczająco długi czas. Nie wyjedzie. Nie po tym, co razem zrobili.
Naruto siedział właśnie w głębokim, wygodnym fotelu, popijając imbirową herbatę z dodatkiem rumu i patrzył z zamyśleniem w ogień. Blask czerwonych płomieni odbijał się od jego twarzy, lśniąc na złocistej skórze. Naruto nie widział, jak dobrze się w tym momencie prezentuje, jednak ten fakt dostrzegła recepcjonistka, która wgapiał się w niego od dobrych kilkunastu minut, również popijając ciepłą herbatkę w czasie swojej przerwy. Uzumaki był zbyt pochłonięty własnymi myślami, by zauważyć ten drobny szczegół w postaci zainteresowanej nim kobiety.
Dochodziła godzina jedenasta, a on zdążył załatwić już tyle trudnych rzeczy, że sam nie mógł uwierzyć, jak mu się to udało. Czekał właśnie na Sasuke, analizując te kilka godzin, podczas których ten dupek był na treningu. Z pewnością się zdziwi, kiedy opowie mu o wszystkim. Westchnął cicho, przymykając oczy. Był zmęczony, ale było to zmęczenie naprawdę przyjemne. Wiedział, że wykonał kawał dobrej roboty, więc teraz wszystko już będzie w porządku. Sam rozwiązał wszystkie problemy i zapewnił sobie spokojne, szczęśliwe życie. Naturalnie o pomocy Sasuke również nie można było zapominać, jednak zakończenie trudnych rozmów miał już za sobą. No… może z wyjątkiem jednej poważnej rozmowy, która już wkrótce go czeka. Zastanawiał się, czy Sasuke naprawdę nie zdaje sobie sprawy, co ‘pęknięta gumka’ może oznaczać? Nie, takie rozwiązanie w ogóle nie wchodziło w grę. A może bruneta to w ogóle nie obchodziło? Nie przejmował się tym, żyjąc, kolokwialnie mówiąc, dniem dzisiejszym? Carpe diem? To też jakoś dziwnie brzmiało w połączeniu ze skomplikowaną postacią Uchihy. A więc… To następna, cholerna gra. Sasuke udawał, doskonale zdając sobie sprawę, że będą musieli o tym porozmawiać. Naruto jednak nie wiedział, czy Uchiha podejrzewa, ile partnerek miał. Chłopak jakoś nie mógł tego wyczuć po słowach, zachowaniu czy choćby spojrzeniu snowboardowego króla. Jednak na pewno wiedział, że muszą o tym porozmawiać. Bawił się Naruto, wprowadzając go w błąd, ale on teraz już nie da się oszukać. To on będzie tym, który się zabawi. Okłamie Sasuke. Nie może powiedzieć, że miał tak mało dziewczyn, nie może wyjść w oczach tego dupka na mięczaka, bo przecież… jest prawdziwym mężczyzną, prawda? Samcem alfa, tak samo jak Uchiha.
- Cześć – usłyszał niski, głęboki głos, a zaraz potem zobaczył pochylając się nad nim czarną czuprynę gęstych włosów. Uśmiechnął się lekko na ten widok.
- Cześć.
- Rozmawiałeś z Iruką?
- Tak.
- To dobrze – mruknął Uchiha. Pochylił się nad fotelem, sięgając po filiżankę z herbatą i upijając trochę. - Chodź na górę.
Naruto uśmiechnął się, rozglądając się dyskretnie po pokoju. Dopiero wtedy zauważył przyglądającą mu się recepcjonistkę. Mrugnął do niej porozumiewawczo, a ona w odpowiedzi zarumieniła się, jednak dzielnie zatrzepotała zalotnie rzęsami i pochyliła się, aby wyeksponować swój biust.
To było cholernie intrygujące, flirtować z jakąś kobietą, kiedy Sasuke stał tuż za nim.
Odwrócił się do bruneta, chciał zobaczyć jego reakcję. Uchiha patrzył na dziewczynę, a w jego spojrzeniu kryła się jakaś nieznana emocja - to nie była zazdrość, to coś innego, coś równie niebezpiecznego.
- Podoba ci się moja recepcjonistka? – zapytał, kiedy szli już wyludnionym korytarzem do jego pokoju. Naruto uśmiechnął się do siebie, wiedział, do czego Sasuke zmierza. Nie użył słowa ‘nasza’ w odniesieniu do jego rodziny i pensjonatu. Określenie ‘moja’ mogło oznaczać tylko jedno: już ją zaliczył. Przedsmak ich przyszłej rozmowy o ‘pękniętej gumce’.
Spojrzał na chłopaka, który wciąż miał na sobie grubą, zimową kurtkę i snowboardowe, luźne spodnie. Jego na co dzień bladą skórę pokrywał delikatny rumieniec, a burza czarnych włosów znów była malowniczo rozwiana, tak samo jak w nocy… Na wspomnienie tego, co działo się po dwunastej, Naruto aż przygryzł wargę, a jego oddech przyśpieszył.
- Zapomnij, tu są kamery – mruknął Uchiha, sprowadzając go tym samym na ziemię.
- Boisz się, że wszyscy poznają twoją tożsamość seksualną? – zapytał prowokacyjnie, ale jego błyskotliwa wypowiedź została skwitowana jedynie kpiącym uśmiechem. Naruto nie dał jednak za wygraną. – Mógłbym wziąć cię koło tych drzwi, pod tą ścianą, naprzeciwko kamery. Wszyscy patrzeliby, jak cię pieprzę, jak jęczysz, czując mojego fiuta w środku, a potem… - mimowolnie oblizał usta na własne wyobrażenia – …pozwoliłbym ci się wziąć na podłodze, zrobiłbym wszystko, co byś chciał – dodał, wiedząc, że taki tekst zadziała na Uchihę. Ktoś taki jak Sasuke lubił mieć kontrolę, lubił dominować, ale jednocześnie Naruto miał diabelną ochotę sprawdzić, jak Uchiha potrafi jęczeć, jaki umie być namiętny, kiedy to Uzumaki go bierze… To wszystko było takie…
- Lepiej wejdź już do pokoju, zanim dojdziesz na środku korytarza.
Dopiero teraz zorientował się, że stoi przed drzwiami pokoju Sasuke, który szarmancko chce wpuścić go do środka. Naruto prychnął tylko, wchodząc, a kiedy tylko usłyszał trzask zamykanych drzwi, poczuł, jak silne, męskie dłonie oplatają go w pasie, przyciągając do siebie.
- Idę się wykąpać, idziesz ze mną? – wymruczał seksownie Uchiha, liżąc jego szyję. Naruto westchnął mimowolnie. Plecami opierał się o twardy tors Sasuke, a jego pośladki…
- Kąpałem się już dzisiaj, dziękuję, ale nie skorzystam – zmrużył oczy, odwracając głowę, żeby spojrzeć na bruneta wyzywająco.
- No dalej… Nie mieliśmy okazji wzajemnie umyć się po seksie, więc może teraz nadrobimy zaległości? – Dłonie Uchihy przesunęły się na krocze blondyna, ściskając je lekko. Naruto przymknął oczy, wzdychając cicho. Wiedział, że brunet prowokuje go, igra z nim i zabawia się z jego kosztem. On jako pierwszy chciał go sprowokować do rozmowy o tej cholernej, przeklętej ‘pękniętej gumce’. Sasuke, chociaż nie dawał tego po sobie poznać, był diabelnie ciekaw ile partnerek miał blondyn, a przez to, że Naruto był demonem seksu, ciężko oczywiście ocenić jego doświadczenie seksualne.
- Może później – mruknął, odsuwając od siebie chłopaka, ale delikatny, uroczy i jakże podstępny uśmiech wykrzywił jego wargi. Teraz nie może wyjść na mięczaka, jeśli Uchiha naprawdę uważa go za Casanovę.
Naruto patrzył na Orochimaru w zamyśleniu. Sztuczne światło jarzeniówki umieszczonej w terrarium padało na jego lśniącą, śliską skórę. Zielone chaszcze imitowały jego środowisko naturalne, a pozostałości po zdobyczach gada, nadawały małej dżungli lekko przerażający wygląd. Naruto zastukał palcem w szybę, jednak wąż nawet na niego nie spojrzał, całkowicie ignorując jego osobę. Westchnął cicho, kiedy dobiegł go szum wody, dochodzący z łazienki. Sasuke nie zamknął drzwi, zostawiając je lekko uchylone i naprawdę korciło go, żeby wejść do środka. ‘Pęknięta gumka’, poważna rozmowa i ilość kobiet, jaka przetoczyła się przez ich łóżka, zeszła całkowicie na drugi plan. Bo te cholerne, uchylone drzwi tak kusiły… Wiedział, co za nimi jest. Oczami wyobraźni już widział ciało Uchihy, mokre i tak cholernie gorące… Duszną łazienkę, pełną mgły. Po bladej skórze powoli spływały krople wody, mknąc w dół, do strategicznego miejsca… Sasuke dotykał swojego wyprężonego, twardego penisa, jeżdżą po nim śliską ręką. Oddychał głośno, jednak jego kolejne jęki i westchnienia tonęły w szumie wody. Naruto chciał go dotknąć, chciał tam być. Już, teraz.
Ściany łazienki wyłożone były kafelkami w kolorze głębokiego szafiru, przez co światło nabierało zielonkawego odcienia, a małe pomieszczenie - nadzwyczajnego charakteru.
Jak w dżungli, przeszło Naruto przez myśl, kiedy spojrzał w wielkie lustro. Sasuke, odwrócony do niego tyłem, brał właśnie prysznic. Jego ubrania, starannie poskładane, leżały na jednej z półek tuż obok wanny. Blondyn uśmiechnął się widzą ją. Ciekawa perspektywa na przyszłość…
Ściągnął z siebie ubrania, rzucając je po prostu na podłogę. Podszedł do drzwi prysznica i rozsunął je lekko. Niczego nieświadomy Uchiha zareagował dopiero, kiedy pocałował go delikatnie w kark, obejmując od tyłu.
- Jednak zmieniłeś zdanie? – wyczuł uśmiech w słowach bruneta.
Ciepła woda lała się na nich, przez co ciało Uchihy było obłędnie śliskie, właśnie takie, jak je sobie Naruto wyobrażał… Dłońmi przejechał po mięśniach brzucha Sasuke, przyciskając go do siebie jeszcze bardziej. Jego penis znajdował się między pośladkami bruneta. Och, właśnie tak… Mógłby się w niego wsunąć, wziąć go, zerżnąć to cudowne, mokre ciało. Jak ten drań go podniecał…
Sasuke odwrócił się do niego przodem, a Naruto poczuł zapach męskiego szamponu do włosów. Brunet pchnął go na drzwi kabiny i uciszył stanowczo, kiedy Uzumaki syknął, czując zimno pod skórą. Ale już po chwili ciche, pełne zadowolenia mruczenie wypełniło małą przestrzeń, kiedy Sasuke zaczął myć jasną czuprynę.
- Lubisz tak? – zapytał, gdy Naruto zaczął się o niego ocierać.
- Bardzo – wysapał na wdechu, kładąc dłonie na pośladkach Uchihy. Jego palce wślizgnęły się między nie i zaczęły powoli naciskać na dziurkę bruneta. Był już tak blisko niego, mógł go mieć… Uśmiechnął się do siebie, zdając sobie sprawę, że na pewno jeszcze nikomu Sasuke na coś takiego nie pozwolił. Kiedy już miał wsunąć palec do środka, Uchiha obrócił go brutalnie pod strumień wody. Naruto, żeby nie stracić równowagi złapał chłopaka mocniej w pasie, będąc zmuszonym zaniechać penetracji jego wnętrza. Drgnął, uświadamiając sobie właśnie, że on w pewnym stopniu również rozdziewiczy Sasuke. W końcu Uchiha jeszcze z żadnym mężczyzną tego nie robił…
Ciepła woda spływała mu po twarzy, wyznaczając sobie ścieżkę po jego opalonym, umięśnionym ciele. Uśmiechnął się, gdy brunet zaczął zlizywać z niego krople. Czuł twardą męskość, która ocierała się o niego pobudzająco. Przypomniał sobie, jak w nocy Sasuke w niego wchodził, jak poruszał się w jego wnętrzu, jak go pieprzył…
- Chcesz bez gumki?
- Co? – Naruto przetarł piekące oczy i spojrzał na Uchihe.
- Pytam, czy chcesz, żebym cię zerżnął bez kondoma?
- Tak – przygryzł wargę, czerwieniąc się mimowolnie na te słowa. To on miał wziąć Sasuke, to on miał być na górze, ale… jeszcze nie teraz. Kiedy nadejdzie odpowiedni moment, zapewni brunetowi najgorętszą noc w całym jego życiu…
Kiedy Uchiha wchodził w niego po raz kolejny tego dnia, Naruto nie mógł myśleć o niczym innym, niż o wielkim fiucie wypełniającym go i zaczynającym się w nim poruszać.
Naruto siedział a kanapie w pokoju Sasuke i obserwował go uważnie. Obaj byli teraz czyści, wykąpani i tak przyjemnie zmęczeni. Uchiha grzebał w szafie, szukając jakichś ciuchów.
- Co ci powiedział Iruka? – zapytał, zerkając przez ramię na blondyna. Jasne włosy wciąż były wilgotne i lepiły się seksownie do jego twarzy. Dopiero po chwili Naruto przeczesał je palcami i zaczął wycierać ręcznikiem zawieszonym na ramionach.
- A co miał mi powiedzieć? – Wzruszył obojętnie ramionami.
- Nie był zły, że nie wyjeżdżasz?
- Kto powiedział, że nie wyjeżdżam? – Naruto ściągnął z głowy puchaty ręcznik, patrząc na Sasuke wzrokiem pełnym rozbawienia, ale i ironii. Mały, podstępny demon, pomyślał brunet podchodząc do chłopaka i pochylając się.
- Więc jednak nie zaznam rozkoszy w twoich ramionach? Ktoś inny będzie jednak musiał rozdziewiczyć snowboardową księżniczkę – mruknął, z niemałą satysfakcją zauważając diametralną zmianę na twarzy blondyna.
- Był trochę zawiedziony, że nie pojadę z nim, ale… - Naruto uśmiechnął się czarująco. – Przecież nie mogłem cię zostawić, Sasuke, prawda?
Uchiha uśmiechnął się i odsunął od niego, co zostało skwitowane krótkim, pełnym irytacji prychnięciem. Po raz pierwszy otwarcie przyznał się, że chce, żeby to Naruto go wziął. Wiedział, że Uzumaki również tego pragnie. Ale wypowiedzenie tego na głos, było złamaniem jakiejś dziwnej bariery. Sasuke Uchiha po raz pierwszy chce się komuś oddać. To brzmiało nad wyraz surrealistycznie. Spojrzał na Uzumakiego jeszcze raz, aby upewnić się, że blondyn nie wziął tego za żart. Jednak nie. Trzymał się naprawdę dzielnie, nie wykazując po sobie żadnych oznak rozbawienia. Cóż, ktoś taki jak Naruto na pewno będzie chciał dominować, jest w końcu tak samo męski jak on i tak samo chce…
Niespodziewane pukanie do drzwi przerwało jego rozmyślania.
- Sasuke, otwórz – rozległ się poważny, męski głos, na dźwięk którego Uchiha drgnął. Doskonale zdawał sobie sprawę, do kogo on należy. Spojrzał na ręcznik, przewieszony teraz przez ramię blondyna, jedyny dowód, świadczący o tym, że w tym pokoju zdarzyło się coś podejrzanego. W błyskawicznym tempie zabrał ręcznik zaskoczonemu Uzumakiemu i wrzucił go do łazienki. Spojrzał jeszcze raz na pokój, ale kiedy nie znalazł niczego niepokojącego, oczywiście z wyjątkiem samego Naruto, wpuścił tajemniczego gościa do środka.
Fugaku Uchiha miał zniszczoną, zmęczoną życiem twarz. Bruzdy wokół jego wąskich, surowych ust były głębokie i widoczne, a spokojne oblicze emanowało dziwnego rodzaju okrutnością. Lecz najbardziej przerażające w jego osobie było to, że każdy gest, słowo czy emocja były dokładnie zaplanowane, jakby zatrzymane w połowie, skutkiem czego niemiłosiernie oszczędne.
Głowa klanu Uchiha wyglądem i zachowaniem przywodziła na myśl filmowych szefów mafii – bezwzględnych i złych, przepełnionych władzą, sprytem i inteligencją. Fugaku samą swoją postawą budził niekwestionowany respekt, a przecież był tylko zwykłym właścicielem sieci pensjonatów, który pilnował, żeby jego goście byli zadowoleni z pobytu tutaj. On zamiast armii płatnych morderców i handlarzy narkotyków miał do dyspozycji brygadę sprzątaczek, barmanów i kucharzy, których jedynym wykroczeniem było zrobienie któremuś z gości na złość.
I tak naprawdę Sasuke był jedyną osobą, na której niebezpieczna postawa jego ojca nie robiła wrażenia, ponieważ pan „młoda gwiazda snowboardu” tak naprawdę był do niego podobny.
- To ten chłopak?
Fugaku nawet się nie przywitał. Po prostu wszedł do pokoju swojego syna, zawieszając spojrzenie czarnych, surowych oczu wprost na Naruto. Sasuke znał ten pełen wyrachowanej wściekłości, niemal pogardy wzrok. Zerknął na Uzumakiego, ciekaw jego reakcji, na ten jawny atak ze strony najstarszego Uchihy.
- To Naruto Uzumaki – przedstawił ojcu swojego nowego, namiętnego i pełnego perwersji kochanka, który uśmiechał się właśnie w stronę właściciela pensjonatu. Uśmiechem subtelnym, ale nie pozbawionym pewnej dawki szyderstwa, firmowej nonszalancji blondyna. Chłopak nawet nie drgnął, kiedy nieprzyjemne, twarde spojrzenie ojca Uchihy przeszywało go na wskroś. Trzymał się naprawdę dzielnie.
- Przypomina mi kogoś.
Fugaku nie zwracał się bezpośrednio do blondyna, ale to nie zniechęciło Naruto do udzielenia odpowiedzi.
- Jestem synem Kushiny – powiedział, wyprzedzając pytanie Uchihy. Zapadła chwila dojmującej ciszy, podczas której Fugaku patrzył prosto w szalenie niebieskie, obłędnie odważne oczy Naruto. W tej właśnie chwili Sasuke pomyślał, że ten niepozornie wyglądający kalifornijski surfer mógłby zostać prawdziwym superbohaterem.
- Marnowałeś czas, pomagając mu wyjść z więzienia i opuściłeś tak ważne zawody. Dzięki udziałowi w nich mogłeś ugruntować swoją pozycję w tegorocznym sezonie. Ten chłopak mógł poradzić sobie sam, nie marnując twojego czasu. Sport wymaga determinacji i wyrzeczeń, a ty nie masz wystarczająco dużo siły woli, aby być sportowcem.
Fugaku z wyższością spojrzał ostatni raz na swojego syna, po czym wyszedł tak samo, jak się tutaj pojawił, bez żadnego słowa pożegnania.
Kiedy drzwi zamknęły się za jego ojcem, Sasuke zaśmiał się cicho, przecierając pulsujące uporczywie skronie. Nie można ukrywać, że spotkania z głową klanu Uchiha zawsze kończyły się naprawdę gorąco, a mężczyzna zawsze osiągał swój cel. Zaatakował to, co dla Sasuke było najważniejsze i paradoksalnie stanowiło jego najsłabszy i najsilniejszy punkt. Jego ojciec wiedział, w który punkt uderzyć, żeby był wściekły.
- Polubił cię – powiedział w końcu, podchodząc do Naruto. Chłopak wydał się zaskoczony tą niemal niekonwencjonalną teorią.
- Nie wydaje mi się – uśmiechnął się kpiąco, przyciągając niespodziewanie Uchihę do siebie i powalając go na kanapę. Żeby brunet mu nie uciekł, usiadł na nim okrakiem, łapiąc go mocno za nadgarstki i blokując ruchy. Poruszył się na jego biodrach prowokacyjnie.
- Uwierz mi, mój ojciec dziwnym sposobem naprawdę cię polubił.
- Niby za co? Mam nadzieję, że nie za to, co ty. – Naruto przygryzł seksownie wargę. Sasuke doskonale wiedział, co chłopak ma na myśli.
- Nie wiem, skąd pomysł, że cię w ogóle lubię – prychnął, jednak po chwili dodał: - Twierdzi, że poradziłbyś sobie sam w więzieniu, że jesteś twardy.
Naruto, ku zdziwieniu Sasuke, nie skomentował ostatnich, bardzo dwuznacznych słów. Zamiast tego uśmiechnął się dumnie, prostując i wypinając pierś do przodu.
- Ale to nie zmienia faktu, że już przynajmniej wiem, po kim jesteś takim zimnym, aroganckim draniem.
Uchihę zaskoczyły bezpośrednie słowa Naruto. Nikt nigdy nie wyrażał się w ten sposób o jego ojcu, a blondyn robił to tak naturalnie, tak zwyczajnie… I dziwnym sposobem Sasuke poczuł się naprawdę urażony. Szanował Fugaku i nie pozwoli, żeby ktokolwiek wypowiadał się o nim w taki sposób, nawet Naruto.
- Ty nigdy nie znałeś swojego ojca. Skąd więc wiesz, że nie jest gorszy od mojego? – zapytał, wiedząc, że tak mocne i ostre słowa mogą zaboleć, ale w tym momencie go to nie obchodziło.
- Mój ojciec okradał banki.
- Banki? – Sasuke spojrzał z niemałym zaskoczeniem na siedzącego na nim blondyna. Nie takiej odpowiedzi się spodziewał. Uśmiechnął się kpiąco, głęboko przekonany, że Uzumaki w akcie zemsty wciska mu kit. Ale ku jego jeszcze większemu zdziwieniu, Naruto zrobił poważną minę i kiwnął potakująco głową, choć, koniec końców, jego oczy błyszczały podejrzanie. Czy za tą pokerową maską kryje się nonszalancki uśmiech?
- Teraz siedzi w więzieniu, nic więcej o nim nie wiem – wzruszył ramionami, jak gdyby nigdy nic. – Moja matka ma na jego punkcie obsesję, więc skoro byłbym podobny do niego… - Przejechał dłońmi po klatce piersiowej Uchihy. – Uważaj, bo jeszcze się ode mnie uzależnisz?
- Nie musisz się o mnie martwić, wiem, kiedy przestać i odstawić używki. – Sasuke uśmiechnął się kpiąco, złośliwie akcentując ostatnie słowo. Naruto tylko prychnął w odpowiedzi.
- Całe moje życie jest zdrowo porypane, więc nie pochlebiaj sobie, bo jesteś jego najdziwniejszą częścią.
- Może i najdziwniejszą, ale widzę, jak ci się to podoba. Kiedy jęczysz, gdy jestem w tobie, dajesz tego najlepszy dowód. – Brunet zmrużył oczy, przejeżdżając prowokacyjnie językiem po ustach.
- Nie jestem pedałem, Uchiha. Wcześniej miałem masę kobiet, więc…
- Więc, co? Chcesz spróbować trójkącika? A może mam się bać, że zaraziłeś mnie jakimś paskudztwem?
- Oczywiście, że nie kretynie! Prędzej ty…
- Miałem mniej kobiet, niż ci się wydaje – mruknął nagle Sasuke i tym razem to Naruto zrobił wielkie oczy. Jego mina wyrażała w tym momencie doskonałe zaszokowanie, jakby dowiedział się, że Uchiha lubi kobiece ciuchy, szczególnie bieliznę, w którą namiętnie się ubiera i pozuje przed kucharzami. Absurdalne, ale do tego właśnie można porównać zapierającą dech w piersi informację.
„Sasuke nie spał z wieloma kobietami” - kiedy Naruto zorientuje się, że to banalne kłamstwo? Zapewne wówczas, gdy do pensjonatu przyjedzie liczne stado jego kochanek. Jak na razie Uchiha wolał utrzymać chłopaka w słodkiej nieświadomości, ale jeśli Uzumaki pozna tę tajemnicę, czemu by nie spróbować czegoś innego? Blondyn na pewno się ucieszy się z dodatkowych atrakcji… Odpędził naprawdę sprośne myśli.
- Moja matka przyniosła moje rzeczy do pensjonatu. Od dzisiaj mieszkam z tobą – usłyszał nad uchem zachrypnięty głos, jednak zaraz potem ciężar blondyna zniknął mu z bioder. Chłopak rozejrzał się po pokoju, po czym zapytał: - No to gdzie będzie moja półka na skarpetki?
czwartek, 21 kwietnia 2011
sobota, 2 kwietnia 2011
Bom Bom! 30
+18
Nie wiem, czy jest to taka scena seksu, jakiej spodziewaliście się po Bom Bom! To musicie ocenić sami.
betowała Sanu, za co jej bardzo dziękuję :)
- Przyszedłeś do mnie – usłyszał przy uchu kpiący, zachrypnięty głos. W pokoju panował półmrok, wiec Sasuke mógł zobaczyć niebieskie oczy, które wpatrywały się w niego uważnie – wzrokiem głodnym i pełnym oczekiwania, obłędnie prowokacyjnym, do granic możliwości zmysłowym. Poczuł, że robi się twardy na sam dotyk tych cholernie męskich, silnych dłoni, które teraz zakradły się pod jego koszulę, masując plecy tak, jak on wcześniej masował blondyna w swoim pokoju. Uśmiechnął się, przyciągając chłopaka do siebie. Chciał go mieć jak najbliżej, zrobić to tak, jak jeszcze nigdy z nikim – ostro, mocno, zmysłowo… Weźmie go choćby teraz, zaraz, wszędzie, gdzie zapragną…
- Chcę, żebyś do końca życia zapamiętał to pożegnanie – powiedział, a jego własny głos wydał mu się jeszcze bardziej męski niż kiedykolwiek, zmysłowy i hipnotyzujący, głęboki… Naruto uśmiechnął się do Uchihy, wyczuł ironię w jego słowach, przecież jeszcze kilka godzin temu, to on powiedział mu to samo. Różnica między nimi jest taka, że blondyn naprawdę zapamięta pożegnanie Sasuke do końca życia i – najważniejsze - nie wyjedzie. Zostanie w tym cholernym miasteczku, żeby móc dalej ciągnąć ich pieprzoną grę: niezrozumiałą, niebezpieczną, erotyczną, rozwijać chore, niemal gorszące relacje. Zagłębiać się w to wszystko jeszcze bardziej…
Brunet, będąc wciąż w objęciach Uzumakiego, dla pewności odwrócił się i zamknął drzwi. Teraz już nikt nie będzie mógł im przerwać, teraz są tylko oni i nic więcej się nie liczy. Kiedy znów spojrzał na blondyna, na jego wąskich, czerwonych ustach zagościł drapieżny uśmiech. Pchnął chłopaka brutalnie na ścianę, a Naruto jęknął zaskoczony uderzeniem, po chwili jednak uśmiechnął się do Sasuke prowokacyjnie. Uchiha zmrużył oczy, dopadając blondyna. Przycisnął jego ciało swoim, ocierając się o nie zmysłowo. Żadnych ograniczeń, zupełnie nic, teraz puszczą wszelkie hamulce…
Przekrzywił głowę, patrząc prosto w oczy Uzumakiego, który oddychał szybko. Dłonie blondyna sunęły w dół jego pleców, a kiedy dotarły do twardego tyłka, Naruto uchylił usta i przymknął oczy, wypychając biodra do przodu. Sasuke zacisnął mocniej szczękę, czując, że dłużej już nie wytrzyma. Chce go pieprzyć, całować, lizać… wszędzie.
Pocałował go, od razu wsuwając język do gorących, wilgotnych ust. Naruto jęknął głucho, oddając namiętnie pocałunek. Sasuke czuł, jak palce chłopaka zaciskają się na jego pośladkach, ugniatając je i masując. Ocierali się o siebie, ich mięśnie, ich gorąca skóra, zapach podniecenia i dźwięk coraz szybszych oddechów.
Kiedy w końcu się od siebie oderwali, Naruto uchylił usta, patrząc prosto w oczy Sasuke. Wciąż ocierał się o niego biodrami, jednocześnie masując tyłek bruneta.
- Teraz już nikt nam nie przerwie – wyszeptał, przekrzywiając głowę w bok i dotykając ustami szyi Uchihy. Sasuke westchnął cicho, odchylając głowę w tył.
- Będę cię pieprzył nawet, jeśli ktoś znów zapuka do tych cholernych drzwi – mruknął, a jego dłonie zawędrowały powoli do guzików koszuli Naruto. Chłopak miał na sobie piżamę z pensjonatu – zwyczajną, bawełnianą, w niebiesko-białe paski. Jego własne ubrania wciąż znajdowały się przecież w domu matki.
- Dlaczego to ty mnie masz pieprzyć? Nie chcę być na dole. – Naruto zmarszczył brwi, odrywając się od szyi Uchihy. Sasuke uśmiechnął się tylko w odpowiedzi, patrząc w szalenie niebieskie oczy, kiedy odpinał każdy następny guzik luźnej koszuli. Gdy dotarł do klatki piersiowej chłopaka, nie wytrzymał, rozsunął ją lekko, dłonią dotykając jego umięśnionego torsu. Skóra Naruto była tak bajecznie gorąca i miękka… Przejechał po niej paznokciami, przygryzając mimowolnie wargę, gdy zahaczył o twarde sutki, skutkiem czego jego poczynania zostały nagrodzone głośnym, jakże podniecającym, westchnieniem. Sasuke zacisnął mocniej szczękę i jednym szybkim ruchem rozerwał resztę guzików, na co Uzumaki sapnął zaskoczony.
- Co robisz? – zaśmiał się cicho.
- Rozbieram cię – zamruczał cicho brunet, po raz setny ocierając się o Naruto. Chłopak westchnął cicho, przymykając oczy. Sasuke poczuł, jak dłonie Uzumakiego suną w górę, zatrzymując się na jego czarnej, obcisłej koszulce, powoli podnosząc ją w górę. Uśmiechnął się nonszalancko do blondyna, z satysfakcją zauważając soczysty rumieniec na opalonych policzkach.
- Więc teraz pora na mnie. Ja jeszcze cię nie rozbierałem – chłopak wychrypiał głosem, od którego przeszedł Sasuke dreszcz. Ciekawe, jak Uzumaki jęczy, jak wzdycha, jak krzyczy z rozkoszy…
- Pośpiesz się – wydyszał, kiedy męskie, silne ręce sunęły po jego ciele, unosząc T-shirt jeszcze wyżej. Czuł, jak palce gładzą twarde mięśnie, a Naruto spina się, czując dotyk jego ciała. Uchiha wiedział, że jest tak samo doskonały jak blondyn, wiedział, jak podnieca chłopaka, jak ten go pragnie…
Pomógł ściągnąć z siebie zbędną teraz koszulkę, zostając w samych spodniach. Uśmiechnął się do Naruto niebezpiecznie, pobudzająco. Najlepsze dopiero przed nimi. Dopiero teraz zacznie się prawdziwa zabawa. Zabierał się właśnie za ściąganie spodni chłopaka, kiedy ten złapał go za nadgarstki, odsuwając od siebie stanowczo. Zanim Sasuke zdążył zareagować, blondyn już pchnął go na ścianę i teraz to on przejął inicjatywę. Pocałował go mocno, od razu zyskując dominację. Sasuke mógł tylko poddać się temu diabelnie zwinnemu językowi, nawet nie przeczuwając, co zaraz Naruto będzie nim robił.
- Tylko nie dochodź od razu – usłyszał jeszcze cichy, zachrypnięty głos przy uchu, po czym poczuł, jak wilgotny, gorący język jedzie w dół jego torsu, znacząc na jego bladej skórze mokrą ścieżkę. Uchiha mimowolnie prężył się pod nim, jeszcze bardziej eksponując mięśnie. Wyczuł, że Uzumaki uśmiecha się lekko, liżąc jego brzuch.
- No dalej księżniczko, pokaż co potrafisz – szepnął namiętnie, patrząc w dół. Naruto klęczał teraz przed nim, ściągając z niego spodnie. Został kompletnie nagi i przed jedną krótką chwilę poczuł chłód ściany, o którą się opierał. Chwila trwała, dopóki blondyn w końcu nie wziął jego penisa do rąk.
Ten chłopak… ten cholerny kalifornijski surfer, seksowny, drapieżny i arogancki, klęczał teraz przed nim, mogąc zrobić cokolwiek tylko Sasuke rozkaże. Zdobył go… Naruto jest już jego i cały świat leży mu u stóp, może wszystko… Uzumaki już otwierał usta, żeby pochłonąć jego męskość, ssać ją i lizać, mocno i zdecydowanie. Taki chłopak jak Naruto miał mu właśnie zrobić loda, ktoś tak cholernie męski, tak silny, tak niesamowicie niezależny… To było niemożliwe, fascynujące, podniecające do granic możliwości. Blondyn klęczał i już miał dotknąć jego wyprężonego, twardego penisa, na czubku którego już zbierały się białe krople. Był tak cholernie podniecony, jak jeszcze nigdy.
Fala gorąco zalała go, kiedy w końcu poczuł zmysłowe, wilgotne usta na najwrażliwszej części swojego ciała.
Naruto dyszał ciężko, całując męskość bruneta. Czuł, jak jego ręce drżą, kiedy brał ją do ręki. Taka twarda… Poczuł, że jego własny sprzęt zaczyna reagować na to coraz bardziej. Oblizał usta, przybliżając twarz do penisa Uchihy. Czuł, jak policzki pieką go niemiłosiernie, kiedy uchylał usta. Zaraz weźmie go do buzi, zrobi mu loda… Zrobi loda snowboardowej gwieździe, najbardziej pożądanemu mężczyźnie w miasteczku, w ogóle w zimowym świecie - Sasuke Uchiha…
Dotknął językiem prącia, zlizując z czubka słone krople, a kiedy wsuwał penisa głębiej do ust, podniósł wzrok, patrząc w czarne, lśniące oczy, które obserwowały uważnie każdy jego ruch. Naruto, nie spuszczając z nich spojrzenia, zassał mocno twardego, gorącego członka. Czuł, jak pulsuje.
Sasuke uśmiechnął się lekko, niewyraźnie w otaczającym ich półmroku, spokojnym i intymnym, wzbudzającym jeszcze większe podniecenie, hamującym wstyd i jakiekolwiek skrępowanie. Ta chwila, ta noc miała stać się początkiem czegoś zupełnie szalonego, namiętnego i wyzwolonego. Dzięki niej mogli pozwolić sobie na coraz śmielsze rzeczy, poznając swoje ciała bez żadnych przeszkód.
Głośny jęk Uchihy rozdarł spokojną ciszę, panującą w pokoju i wywołał na plecach Naruto dreszcz. Uzumaki zmrużył oczy, uśmiechając się lekko. Wciąż poruszał głową, ssąc mocno penisa Sasuke, twardego i gorącego…
Wsunął rękę w czarne włosy łonowe Uchihy, ciągnąć go za nie delikatnie i masując opuszkami palców. Słyszał, jak Sasuke dyszy ciężko, będąc już na skraju wytrzymania. Zaraz dojdzie prosto w jego usta, więc Naruto zaczął ssać go jeszcze mocniej, poruszając głową coraz szybciej.
Chciał, żeby brunet to zrobił, żeby się w końcu spuścił, chciał poznać smak Uchihy, chciał widzieć w tych obłędnie czarnych oczach zawstydzenie, a potem chciał, żeby to Uchiha pokazał, co potrafi, żeby go wziął…
Poczuł, jak Sasuke zaczyna poruszać biodrami, wzdychając głośno. W końcu doszedł z cichym jękiem, ciągnąc włosy Naruto boleśnie. Uzumaki odsunął się od wymęczonej męskości bruneta, z trudem przełykając spermę.
- Ananasowego smaku to ona nie ma – mruknął, podnosząc się z trudem na nogi. Podniecenie wciąż go rozpierało, a wiedział, że dopiero teraz zacznie się prawdziwa zabawa. Przygryzł wargę w zdenerwowaniu, na samą myśl o tym, co za chwilę będą robić. Sasuke uśmiechnął się do niego niebezpiecznie, a zaraz potem przyciągnął go do siebie brutalnie, wpijając się w jego usta. Naruto mimowolnie jęknął, oddając pocałunek. Teraz chciał, żeby to Uchiha coś zrobił, żeby zrobił mu dobrze…
- Na co masz ochotę? – Sasuke zamruczał mu do ucha, znów ocierając się o niego. Naruto czuł na brzuchu dotyk męskości bruneta. Przymknął oczy z rozkoszy, kiedy niespodziewanie ręka Uchihy wsunęła się za pasek jego piżamy, od razu dotykając penisa mocno i pewnie.
- Ach – jęknął głośniej niż powinien, odchylając głowę w tył. Oddychał głośno, przez uchylone usta, kiedy Sasuke pieścił go, wolną ręką zsuwając z niego powoli zbędne części garderoby. W momencie, gdy został w samej koszuli, odsunął od siebie bruneta, prężąc się przed nim.
Uchiha uśmiechnął się do Naruto, dłonią dotykając torsu chłopaka i zaczynając powoli gładzić jego mięśnie. Uzumaki podniecał go jeszcze bardziej, kiedy prowokował go całym sobą, wypychając biodra do przodu i patrząc na niego tymi szalenie niebieskimi, przepełnionymi pożądaniem oczyma.
Dłoń bruneta, dotykając bezwstydnie gorącej skóry, zaczęła powoli sunąć w dół. Naruto sapnął cicho, kiedy Sasuke opuszkami palców musnął jego prężącego się penisa. Zacisnął mocno usta, odwracając głowę w bok, gdy Uchiha dotarł w końcu do jego pośladków, łapiąc je zdecydowanie i ugniatając bardzo powoli. Jeden z palców bruneta zaczął powoli gładzić jego dziurkę.
- Chcę zobaczyć, jaki będziesz tam ciasny… - wyszeptał prosto w usta chłopaka, dotykając ich językiem, obrysowując ich kształt i pieszcząc delikatne, lekko rozchylone wargi, jednocześnie badając ciało Uzumakiego coraz śmielej. Poczuł, jak Naruto rozchyla nogi, przyciągając go do siebie jeszcze bliżej, przez co przeszedł go dreszcz, kiedy ich rozpalone, żądne dotyku ciała zetknęły się ze sobą po raz kolejny, ale teraz było coś jeszcze… Twardy penis blondyna dotknął jego męskości i zaraz potem silna, męska dłoń złapała ich przyrodzenia, ocierając o siebie. Sasuke jęknął cicho, zaskoczony takim posunięciem. Fala gorąca oblała go, gdy spojrzał w dół i zobaczył, jak jego penis ściera się z wielkim, gorącym fiutem blondyna.
- Weź mnie w końcu – usłyszał seksowny, zachrypnięty głos i zamarł, wpatrując się w niedowierzaniem w niebieskie, pełne żądzy oczy, które patrzyły na niego w tak niesamowity sposób…
- Już nie chcesz być na górze? – zapytał brunet, z kpiącym uśmieszkiem, przybliżając jedną dłoń do ust blondyna. – Poliż.
- Chcę, żebyś mi pokazał, co potrafisz.– Uzumaki uśmiechnął się, przygryzając delikatnie wyciągnięty w jego stronę palec. – Lubisz tak ostro? Mógłbym to samo zrobić z twoim penisem – wymruczał i nie czekając na odpowiedź, polizał palec bruneta, wsuwając go po chwili do ust i ssąc mocno. Sasuke przymknął oczy, z fascynacją patrząc na twarz Naruto.
- Dość – wysyczał w końcu, wysuwając palec z gorących, boskich ust blondyna i przesuwając nim po rozpalonej skórze, dotarł w końcu do pośladków.
- Zrób to – jęknął Naruto, puszczając ich przyrodzenia i wyginając się lekko, kiedy Uchiha wsuwał w niego palec.
- Jesteś taki ciasny – stwierdził Sasuke cichym, cholernie hipnotyzującym głosem, na dźwięk którego Naruto aż westchnął. Śliski palec był w nim, poruszał się lekko, czując zaciskające się wokół niego mięśnie. To było niesamowite, już wyobrażał sobie, jaki Uzumaki jest gorący… - I jak? – zapytał, widząc zaciśnięte mocno usta blondyna. Wysunął z niego palec, w mroku zauważając, jak źrenice niebieskich oczu zwężają się.
- Wsuń go z powrotem – wychrypiał zmysłowo Naruto, oblizując usta ze zdenerwowaniem.
- Podoba ci się? – Sasuke przejechał nosem po szyi blondyna, drażniąc go tym samym jeszcze bardziej, jednocześnie okrążając i lekko naciskając opuszkami dziurkę chłopaka.
- Weź mnie w końcu! – syknął Uzumaki, chwytając mocno za kark Sasuke i podciągając się lekko. Uchiha zrozumiał, łapiąc blondyna pod kolanami i unosząc. – Pokaż mi, jaki jesteś silny – wymruczał Naruto, uśmiechając się przy tym perwersyjnie.
- Czekaj. – Sasuke drgnął, przypominając sobie nagle o czymś. – Gumki – mruknął, puszczając chłopaka i rozglądając się w poszukiwaniu swoich czarnych spodni, które najwyraźniej zlały się z otoczeniem. Kiedy je w końcu zauważył, pochylił się, szperając w kieszeniach.
- Skoro już się przede mną wypinasz, to może jednak ja cię wezmę, co ty na to? – usłyszał za sobą podniecony głos Uzumakiego, a zaraz potem wyczuł na pośladku jego twardą męskość. Uśmiechnął się do siebie, prostując się. Wciąż czuł dotyk gorącej męskości blondyna na swoim tyłku, a podniecało go to jeszcze bardziej, kiedy wyobraził sobie, że to jednak Naruto go bierze. Silne ręce złapały Uzumakiego zdecydowanie i przyciągnęły do siebie. O tak… Naruto mógł to zrobić, mógł go zdominować, pieprzyć mocno i brutalnie, a Sasuke jęczałby tylko z rozkoszy, czując twardego fiuta Uzumakiego w sobie. Po raz pierwszy dominujący Uchiha zszedłby na drugi plan, oddając się całkowicie Naruto…
Ale nie teraz.
Odwrócił się do blondyna, zacisnąwszy mocno zęby, kiedy ich męskości znowu się zetknęły – teraz już obie twarde, wyprężone i tak cholernie gorące. Wręczył Naruto opakowanie kondomów, uśmiechając się do niego niebezpiecznie.
- Załóż mi – wyszeptał, kiedy Uzumaki gorączkowo rozpakowywał prezerwatywę. Blondyn spojrzał na niego zaskoczony, marszcząc brwi, ale kiedy palce Uchihy po raz kolejny zakradły się pomiędzy pośladki chłopaka i zaczęły naciskać na jego dziurkę, skapitulował i wsunął sprawnie kondom na pobudzoną męskość bruneta.
- Widzę, że masz wprawę – mruknął Sasuke, popychając Naruto tym razem na drzwi. Gdyby ktoś zapukał, Uzumaki będzie miał zapewnione dodatkowe wibracje. Blondyn westchnął cicho, kiedy Uchiha uniósł go zaplatając jego nogi na swoich plecach. Uśmiechnął się tylko w odpowiedzi, wsuwając dłonie w czarne włosy i ciągnąc je delikatnie.
- Pokaż mi, co potrafisz – wyszeptał prosto do ucha Uchihy, liżąc je zmysłowo. Sasuke powoli nakierował swojego penisa na dziurkę blondyna, przyciskając go do drzwi całym swoim ciałem. Czuł, jak wilgotny czubek męskości Naruto jeździ po twardych mięśniach jego brzucha. Wsunął się w niego gwałtownie, jęcząc przeciągle, kiedy mięśnie chłopaka zacisnęły się na jego męskości. Był tak podniecony, że dopiero po chwili dotarło do niego, że Naruto krzyknął z bólu i teraz przygryza z całej siły wargi, dysząc ciężko.
- Boli? – wychrypiał, a niebieskie oczy spojrzały na niego wściekle
- A jak, kurwa, myślisz? – Uzumaki wysyczał wściekle, jeszcze bardziej zachrypniętym głosem niż zazwyczaj. Sasuke słysząc go poruszył się delikatnie, nie mogąc już wytrzymać. Wnętrze chłopaka było tak ciasne, tak gorące… jego członek pulsował z rozkoszy.
- To dobrze, Naruto – wysapał, nosem dotykając jego ucha, całując je delikatnie. Wiedział, jak go to podnieca. Ciche, urywane westchnienia blondyna tonęły w mroku pokoju, pobudzając ich jeszcze bardziej. – Pokaż mi, jak ci się to podoba.
- Och - jęknął głośno Naruto, zaciskając się na nim jeszcze bardziej. – Mocniej, zerżnij mnie, chcę cię czuć jeszcze bardziej.
Sasuke jęknął mimowolnie na te słowa, poruszając biodrami jeszcze szybciej. Jego wyprężony, twardy penis zatapiał się we wnętrzu blondyna coraz głębiej.
Tak ciasno, tak gorąco…
- Naruto, jesteś doskonały – wyszeptał, przymykając oczy. Och, było mu tak dobrze, tak cholernie dobrze… zdobył go, Uzumaki już był jego. A świadomość, że pieprzy takiego faceta, jakim był blondyn, podniecała go jeszcze bardzie. Naruto był silny, inteligentny, niezależny i wolny – a przede wszystkim, w tym, momencie, był tylko i wyłącznie jego.
- Och tak – chłopak jęknął, kiedy Uchiha pchnął mocniej, a magnetyczny dreszcz przeszył jego ciało. Czuł, że dłużej nie wytrzyma, że za moment dojdzie z głośnym jękiem. Nigdy nie wyobrażał sobie, że seks z mężczyzną może tyć tak dobry… Sasuke pieprzył go tak dobrze, wchodził w niego tak głęboko, był taki wielki… Wilgotny kondom, ślizgający się w jego wnętrzu, doprowadzał go na skraj obłędu.
- Naruto – chłopak usłyszał cichy, zmysłowy głos Uchihy, czuł jego gorący oddech na szyi i język, który pieścił skórę. - Gumka pękła - wychrypiał i zanim Naruto zrozumiał sens jego słów, doszedł z głośnym jękiem, kiedy Sasuke uderzył w czuły punkt w jego wnętrzu. Fala spełnienia zalała ciało, pozbawiając zmysłów. Rozlał się na brzuchu Uchihy, który wciąż poruszał się w nim coraz brutalniej.
- Sasuke – powiedział z trudem łapiąc oddech. Spojrzał na czarne, szaleńczo lśniące oczy, po czym wzrokiem zjechał na czerwone, lekko rozchylone usta, które rozpaczliwie łapały powietrze. - Dokończ - sapnął.
Uchiha też był już coraz bliżej orgazmu. Za niedługo dojdzie w nim, spuści się w jego wnętrzu…
Pocałował go mocno, od razu przejmując dominację. Pieścił język Sasuke, drażnił go i lizał. Z uśmiechem satysfakcji wyczuł, jak chłopak dochodzi, rozlewając się w nim. Boskie ciepło wypełniło go, a ciche westchnienie bruneta zostało stłumione przez ich złączone usta.
- I jak? – zapytał, kiedy Sasuke wyszedł z niego, bardzo powoli odsuwając się. Naruto stanął na ziemi, plecami wciąż opierając się o drzwi. Bał się zaufać swoim nogom, w głowie cały czas mu się kręciło.
Było tak dobrze, jak jeszcze nigdy, z nikim…
Westchnął ciężko, wyciągając rękę i na oślep szukając kontaktu. Kiedy już go znalazł, jasne, przeszywające światło lamp rozświetliło pokój, a oni spojrzeli na swoje nagie, lśniące od potu ciała, zmęczone i słabe. Naruto uśmiechnął się do Sasuke z zadowoleniem, rozchylając nogi i dwoma palcami zbierając płynącą w dół spermę. Przybliżył rękę do swoich ust, powoli zlizując z niej biały płyn i cały czas patrząc w czarne oczy Uchihy.
- Fajnie, że przyszedłeś – mruknął, odsuwając się od drzwi i zbierając swoje rzeczy z podłogi. Sasuke prychnął głośno, łapiąc go mocno za rękę i przyciągając do siebie. Spojrzał na niego zimno, a jego czerwone, wąskie usta skrzywiły się lekko.
- Jeśli spróbujesz teraz wyjechać, to gwarantuje ci, że odnajdę cię w tym twoim Los Angeles i…
- Ciii… – Naruto uśmiechnął się lekko. – W końcu jeszcze ja muszę pokazać tobie, na co mnie stać, prawda?
Nie wiem, czy jest to taka scena seksu, jakiej spodziewaliście się po Bom Bom! To musicie ocenić sami.
betowała Sanu, za co jej bardzo dziękuję :)
- Przyszedłeś do mnie – usłyszał przy uchu kpiący, zachrypnięty głos. W pokoju panował półmrok, wiec Sasuke mógł zobaczyć niebieskie oczy, które wpatrywały się w niego uważnie – wzrokiem głodnym i pełnym oczekiwania, obłędnie prowokacyjnym, do granic możliwości zmysłowym. Poczuł, że robi się twardy na sam dotyk tych cholernie męskich, silnych dłoni, które teraz zakradły się pod jego koszulę, masując plecy tak, jak on wcześniej masował blondyna w swoim pokoju. Uśmiechnął się, przyciągając chłopaka do siebie. Chciał go mieć jak najbliżej, zrobić to tak, jak jeszcze nigdy z nikim – ostro, mocno, zmysłowo… Weźmie go choćby teraz, zaraz, wszędzie, gdzie zapragną…
- Chcę, żebyś do końca życia zapamiętał to pożegnanie – powiedział, a jego własny głos wydał mu się jeszcze bardziej męski niż kiedykolwiek, zmysłowy i hipnotyzujący, głęboki… Naruto uśmiechnął się do Uchihy, wyczuł ironię w jego słowach, przecież jeszcze kilka godzin temu, to on powiedział mu to samo. Różnica między nimi jest taka, że blondyn naprawdę zapamięta pożegnanie Sasuke do końca życia i – najważniejsze - nie wyjedzie. Zostanie w tym cholernym miasteczku, żeby móc dalej ciągnąć ich pieprzoną grę: niezrozumiałą, niebezpieczną, erotyczną, rozwijać chore, niemal gorszące relacje. Zagłębiać się w to wszystko jeszcze bardziej…
Brunet, będąc wciąż w objęciach Uzumakiego, dla pewności odwrócił się i zamknął drzwi. Teraz już nikt nie będzie mógł im przerwać, teraz są tylko oni i nic więcej się nie liczy. Kiedy znów spojrzał na blondyna, na jego wąskich, czerwonych ustach zagościł drapieżny uśmiech. Pchnął chłopaka brutalnie na ścianę, a Naruto jęknął zaskoczony uderzeniem, po chwili jednak uśmiechnął się do Sasuke prowokacyjnie. Uchiha zmrużył oczy, dopadając blondyna. Przycisnął jego ciało swoim, ocierając się o nie zmysłowo. Żadnych ograniczeń, zupełnie nic, teraz puszczą wszelkie hamulce…
Przekrzywił głowę, patrząc prosto w oczy Uzumakiego, który oddychał szybko. Dłonie blondyna sunęły w dół jego pleców, a kiedy dotarły do twardego tyłka, Naruto uchylił usta i przymknął oczy, wypychając biodra do przodu. Sasuke zacisnął mocniej szczękę, czując, że dłużej już nie wytrzyma. Chce go pieprzyć, całować, lizać… wszędzie.
Pocałował go, od razu wsuwając język do gorących, wilgotnych ust. Naruto jęknął głucho, oddając namiętnie pocałunek. Sasuke czuł, jak palce chłopaka zaciskają się na jego pośladkach, ugniatając je i masując. Ocierali się o siebie, ich mięśnie, ich gorąca skóra, zapach podniecenia i dźwięk coraz szybszych oddechów.
Kiedy w końcu się od siebie oderwali, Naruto uchylił usta, patrząc prosto w oczy Sasuke. Wciąż ocierał się o niego biodrami, jednocześnie masując tyłek bruneta.
- Teraz już nikt nam nie przerwie – wyszeptał, przekrzywiając głowę w bok i dotykając ustami szyi Uchihy. Sasuke westchnął cicho, odchylając głowę w tył.
- Będę cię pieprzył nawet, jeśli ktoś znów zapuka do tych cholernych drzwi – mruknął, a jego dłonie zawędrowały powoli do guzików koszuli Naruto. Chłopak miał na sobie piżamę z pensjonatu – zwyczajną, bawełnianą, w niebiesko-białe paski. Jego własne ubrania wciąż znajdowały się przecież w domu matki.
- Dlaczego to ty mnie masz pieprzyć? Nie chcę być na dole. – Naruto zmarszczył brwi, odrywając się od szyi Uchihy. Sasuke uśmiechnął się tylko w odpowiedzi, patrząc w szalenie niebieskie oczy, kiedy odpinał każdy następny guzik luźnej koszuli. Gdy dotarł do klatki piersiowej chłopaka, nie wytrzymał, rozsunął ją lekko, dłonią dotykając jego umięśnionego torsu. Skóra Naruto była tak bajecznie gorąca i miękka… Przejechał po niej paznokciami, przygryzając mimowolnie wargę, gdy zahaczył o twarde sutki, skutkiem czego jego poczynania zostały nagrodzone głośnym, jakże podniecającym, westchnieniem. Sasuke zacisnął mocniej szczękę i jednym szybkim ruchem rozerwał resztę guzików, na co Uzumaki sapnął zaskoczony.
- Co robisz? – zaśmiał się cicho.
- Rozbieram cię – zamruczał cicho brunet, po raz setny ocierając się o Naruto. Chłopak westchnął cicho, przymykając oczy. Sasuke poczuł, jak dłonie Uzumakiego suną w górę, zatrzymując się na jego czarnej, obcisłej koszulce, powoli podnosząc ją w górę. Uśmiechnął się nonszalancko do blondyna, z satysfakcją zauważając soczysty rumieniec na opalonych policzkach.
- Więc teraz pora na mnie. Ja jeszcze cię nie rozbierałem – chłopak wychrypiał głosem, od którego przeszedł Sasuke dreszcz. Ciekawe, jak Uzumaki jęczy, jak wzdycha, jak krzyczy z rozkoszy…
- Pośpiesz się – wydyszał, kiedy męskie, silne ręce sunęły po jego ciele, unosząc T-shirt jeszcze wyżej. Czuł, jak palce gładzą twarde mięśnie, a Naruto spina się, czując dotyk jego ciała. Uchiha wiedział, że jest tak samo doskonały jak blondyn, wiedział, jak podnieca chłopaka, jak ten go pragnie…
Pomógł ściągnąć z siebie zbędną teraz koszulkę, zostając w samych spodniach. Uśmiechnął się do Naruto niebezpiecznie, pobudzająco. Najlepsze dopiero przed nimi. Dopiero teraz zacznie się prawdziwa zabawa. Zabierał się właśnie za ściąganie spodni chłopaka, kiedy ten złapał go za nadgarstki, odsuwając od siebie stanowczo. Zanim Sasuke zdążył zareagować, blondyn już pchnął go na ścianę i teraz to on przejął inicjatywę. Pocałował go mocno, od razu zyskując dominację. Sasuke mógł tylko poddać się temu diabelnie zwinnemu językowi, nawet nie przeczuwając, co zaraz Naruto będzie nim robił.
- Tylko nie dochodź od razu – usłyszał jeszcze cichy, zachrypnięty głos przy uchu, po czym poczuł, jak wilgotny, gorący język jedzie w dół jego torsu, znacząc na jego bladej skórze mokrą ścieżkę. Uchiha mimowolnie prężył się pod nim, jeszcze bardziej eksponując mięśnie. Wyczuł, że Uzumaki uśmiecha się lekko, liżąc jego brzuch.
- No dalej księżniczko, pokaż co potrafisz – szepnął namiętnie, patrząc w dół. Naruto klęczał teraz przed nim, ściągając z niego spodnie. Został kompletnie nagi i przed jedną krótką chwilę poczuł chłód ściany, o którą się opierał. Chwila trwała, dopóki blondyn w końcu nie wziął jego penisa do rąk.
Ten chłopak… ten cholerny kalifornijski surfer, seksowny, drapieżny i arogancki, klęczał teraz przed nim, mogąc zrobić cokolwiek tylko Sasuke rozkaże. Zdobył go… Naruto jest już jego i cały świat leży mu u stóp, może wszystko… Uzumaki już otwierał usta, żeby pochłonąć jego męskość, ssać ją i lizać, mocno i zdecydowanie. Taki chłopak jak Naruto miał mu właśnie zrobić loda, ktoś tak cholernie męski, tak silny, tak niesamowicie niezależny… To było niemożliwe, fascynujące, podniecające do granic możliwości. Blondyn klęczał i już miał dotknąć jego wyprężonego, twardego penisa, na czubku którego już zbierały się białe krople. Był tak cholernie podniecony, jak jeszcze nigdy.
Fala gorąco zalała go, kiedy w końcu poczuł zmysłowe, wilgotne usta na najwrażliwszej części swojego ciała.
Naruto dyszał ciężko, całując męskość bruneta. Czuł, jak jego ręce drżą, kiedy brał ją do ręki. Taka twarda… Poczuł, że jego własny sprzęt zaczyna reagować na to coraz bardziej. Oblizał usta, przybliżając twarz do penisa Uchihy. Czuł, jak policzki pieką go niemiłosiernie, kiedy uchylał usta. Zaraz weźmie go do buzi, zrobi mu loda… Zrobi loda snowboardowej gwieździe, najbardziej pożądanemu mężczyźnie w miasteczku, w ogóle w zimowym świecie - Sasuke Uchiha…
Dotknął językiem prącia, zlizując z czubka słone krople, a kiedy wsuwał penisa głębiej do ust, podniósł wzrok, patrząc w czarne, lśniące oczy, które obserwowały uważnie każdy jego ruch. Naruto, nie spuszczając z nich spojrzenia, zassał mocno twardego, gorącego członka. Czuł, jak pulsuje.
Sasuke uśmiechnął się lekko, niewyraźnie w otaczającym ich półmroku, spokojnym i intymnym, wzbudzającym jeszcze większe podniecenie, hamującym wstyd i jakiekolwiek skrępowanie. Ta chwila, ta noc miała stać się początkiem czegoś zupełnie szalonego, namiętnego i wyzwolonego. Dzięki niej mogli pozwolić sobie na coraz śmielsze rzeczy, poznając swoje ciała bez żadnych przeszkód.
Głośny jęk Uchihy rozdarł spokojną ciszę, panującą w pokoju i wywołał na plecach Naruto dreszcz. Uzumaki zmrużył oczy, uśmiechając się lekko. Wciąż poruszał głową, ssąc mocno penisa Sasuke, twardego i gorącego…
Wsunął rękę w czarne włosy łonowe Uchihy, ciągnąć go za nie delikatnie i masując opuszkami palców. Słyszał, jak Sasuke dyszy ciężko, będąc już na skraju wytrzymania. Zaraz dojdzie prosto w jego usta, więc Naruto zaczął ssać go jeszcze mocniej, poruszając głową coraz szybciej.
Chciał, żeby brunet to zrobił, żeby się w końcu spuścił, chciał poznać smak Uchihy, chciał widzieć w tych obłędnie czarnych oczach zawstydzenie, a potem chciał, żeby to Uchiha pokazał, co potrafi, żeby go wziął…
Poczuł, jak Sasuke zaczyna poruszać biodrami, wzdychając głośno. W końcu doszedł z cichym jękiem, ciągnąc włosy Naruto boleśnie. Uzumaki odsunął się od wymęczonej męskości bruneta, z trudem przełykając spermę.
- Ananasowego smaku to ona nie ma – mruknął, podnosząc się z trudem na nogi. Podniecenie wciąż go rozpierało, a wiedział, że dopiero teraz zacznie się prawdziwa zabawa. Przygryzł wargę w zdenerwowaniu, na samą myśl o tym, co za chwilę będą robić. Sasuke uśmiechnął się do niego niebezpiecznie, a zaraz potem przyciągnął go do siebie brutalnie, wpijając się w jego usta. Naruto mimowolnie jęknął, oddając pocałunek. Teraz chciał, żeby to Uchiha coś zrobił, żeby zrobił mu dobrze…
- Na co masz ochotę? – Sasuke zamruczał mu do ucha, znów ocierając się o niego. Naruto czuł na brzuchu dotyk męskości bruneta. Przymknął oczy z rozkoszy, kiedy niespodziewanie ręka Uchihy wsunęła się za pasek jego piżamy, od razu dotykając penisa mocno i pewnie.
- Ach – jęknął głośniej niż powinien, odchylając głowę w tył. Oddychał głośno, przez uchylone usta, kiedy Sasuke pieścił go, wolną ręką zsuwając z niego powoli zbędne części garderoby. W momencie, gdy został w samej koszuli, odsunął od siebie bruneta, prężąc się przed nim.
Uchiha uśmiechnął się do Naruto, dłonią dotykając torsu chłopaka i zaczynając powoli gładzić jego mięśnie. Uzumaki podniecał go jeszcze bardziej, kiedy prowokował go całym sobą, wypychając biodra do przodu i patrząc na niego tymi szalenie niebieskimi, przepełnionymi pożądaniem oczyma.
Dłoń bruneta, dotykając bezwstydnie gorącej skóry, zaczęła powoli sunąć w dół. Naruto sapnął cicho, kiedy Sasuke opuszkami palców musnął jego prężącego się penisa. Zacisnął mocno usta, odwracając głowę w bok, gdy Uchiha dotarł w końcu do jego pośladków, łapiąc je zdecydowanie i ugniatając bardzo powoli. Jeden z palców bruneta zaczął powoli gładzić jego dziurkę.
- Chcę zobaczyć, jaki będziesz tam ciasny… - wyszeptał prosto w usta chłopaka, dotykając ich językiem, obrysowując ich kształt i pieszcząc delikatne, lekko rozchylone wargi, jednocześnie badając ciało Uzumakiego coraz śmielej. Poczuł, jak Naruto rozchyla nogi, przyciągając go do siebie jeszcze bliżej, przez co przeszedł go dreszcz, kiedy ich rozpalone, żądne dotyku ciała zetknęły się ze sobą po raz kolejny, ale teraz było coś jeszcze… Twardy penis blondyna dotknął jego męskości i zaraz potem silna, męska dłoń złapała ich przyrodzenia, ocierając o siebie. Sasuke jęknął cicho, zaskoczony takim posunięciem. Fala gorąca oblała go, gdy spojrzał w dół i zobaczył, jak jego penis ściera się z wielkim, gorącym fiutem blondyna.
- Weź mnie w końcu – usłyszał seksowny, zachrypnięty głos i zamarł, wpatrując się w niedowierzaniem w niebieskie, pełne żądzy oczy, które patrzyły na niego w tak niesamowity sposób…
- Już nie chcesz być na górze? – zapytał brunet, z kpiącym uśmieszkiem, przybliżając jedną dłoń do ust blondyna. – Poliż.
- Chcę, żebyś mi pokazał, co potrafisz.– Uzumaki uśmiechnął się, przygryzając delikatnie wyciągnięty w jego stronę palec. – Lubisz tak ostro? Mógłbym to samo zrobić z twoim penisem – wymruczał i nie czekając na odpowiedź, polizał palec bruneta, wsuwając go po chwili do ust i ssąc mocno. Sasuke przymknął oczy, z fascynacją patrząc na twarz Naruto.
- Dość – wysyczał w końcu, wysuwając palec z gorących, boskich ust blondyna i przesuwając nim po rozpalonej skórze, dotarł w końcu do pośladków.
- Zrób to – jęknął Naruto, puszczając ich przyrodzenia i wyginając się lekko, kiedy Uchiha wsuwał w niego palec.
- Jesteś taki ciasny – stwierdził Sasuke cichym, cholernie hipnotyzującym głosem, na dźwięk którego Naruto aż westchnął. Śliski palec był w nim, poruszał się lekko, czując zaciskające się wokół niego mięśnie. To było niesamowite, już wyobrażał sobie, jaki Uzumaki jest gorący… - I jak? – zapytał, widząc zaciśnięte mocno usta blondyna. Wysunął z niego palec, w mroku zauważając, jak źrenice niebieskich oczu zwężają się.
- Wsuń go z powrotem – wychrypiał zmysłowo Naruto, oblizując usta ze zdenerwowaniem.
- Podoba ci się? – Sasuke przejechał nosem po szyi blondyna, drażniąc go tym samym jeszcze bardziej, jednocześnie okrążając i lekko naciskając opuszkami dziurkę chłopaka.
- Weź mnie w końcu! – syknął Uzumaki, chwytając mocno za kark Sasuke i podciągając się lekko. Uchiha zrozumiał, łapiąc blondyna pod kolanami i unosząc. – Pokaż mi, jaki jesteś silny – wymruczał Naruto, uśmiechając się przy tym perwersyjnie.
- Czekaj. – Sasuke drgnął, przypominając sobie nagle o czymś. – Gumki – mruknął, puszczając chłopaka i rozglądając się w poszukiwaniu swoich czarnych spodni, które najwyraźniej zlały się z otoczeniem. Kiedy je w końcu zauważył, pochylił się, szperając w kieszeniach.
- Skoro już się przede mną wypinasz, to może jednak ja cię wezmę, co ty na to? – usłyszał za sobą podniecony głos Uzumakiego, a zaraz potem wyczuł na pośladku jego twardą męskość. Uśmiechnął się do siebie, prostując się. Wciąż czuł dotyk gorącej męskości blondyna na swoim tyłku, a podniecało go to jeszcze bardziej, kiedy wyobraził sobie, że to jednak Naruto go bierze. Silne ręce złapały Uzumakiego zdecydowanie i przyciągnęły do siebie. O tak… Naruto mógł to zrobić, mógł go zdominować, pieprzyć mocno i brutalnie, a Sasuke jęczałby tylko z rozkoszy, czując twardego fiuta Uzumakiego w sobie. Po raz pierwszy dominujący Uchiha zszedłby na drugi plan, oddając się całkowicie Naruto…
Ale nie teraz.
Odwrócił się do blondyna, zacisnąwszy mocno zęby, kiedy ich męskości znowu się zetknęły – teraz już obie twarde, wyprężone i tak cholernie gorące. Wręczył Naruto opakowanie kondomów, uśmiechając się do niego niebezpiecznie.
- Załóż mi – wyszeptał, kiedy Uzumaki gorączkowo rozpakowywał prezerwatywę. Blondyn spojrzał na niego zaskoczony, marszcząc brwi, ale kiedy palce Uchihy po raz kolejny zakradły się pomiędzy pośladki chłopaka i zaczęły naciskać na jego dziurkę, skapitulował i wsunął sprawnie kondom na pobudzoną męskość bruneta.
- Widzę, że masz wprawę – mruknął Sasuke, popychając Naruto tym razem na drzwi. Gdyby ktoś zapukał, Uzumaki będzie miał zapewnione dodatkowe wibracje. Blondyn westchnął cicho, kiedy Uchiha uniósł go zaplatając jego nogi na swoich plecach. Uśmiechnął się tylko w odpowiedzi, wsuwając dłonie w czarne włosy i ciągnąc je delikatnie.
- Pokaż mi, co potrafisz – wyszeptał prosto do ucha Uchihy, liżąc je zmysłowo. Sasuke powoli nakierował swojego penisa na dziurkę blondyna, przyciskając go do drzwi całym swoim ciałem. Czuł, jak wilgotny czubek męskości Naruto jeździ po twardych mięśniach jego brzucha. Wsunął się w niego gwałtownie, jęcząc przeciągle, kiedy mięśnie chłopaka zacisnęły się na jego męskości. Był tak podniecony, że dopiero po chwili dotarło do niego, że Naruto krzyknął z bólu i teraz przygryza z całej siły wargi, dysząc ciężko.
- Boli? – wychrypiał, a niebieskie oczy spojrzały na niego wściekle
- A jak, kurwa, myślisz? – Uzumaki wysyczał wściekle, jeszcze bardziej zachrypniętym głosem niż zazwyczaj. Sasuke słysząc go poruszył się delikatnie, nie mogąc już wytrzymać. Wnętrze chłopaka było tak ciasne, tak gorące… jego członek pulsował z rozkoszy.
- To dobrze, Naruto – wysapał, nosem dotykając jego ucha, całując je delikatnie. Wiedział, jak go to podnieca. Ciche, urywane westchnienia blondyna tonęły w mroku pokoju, pobudzając ich jeszcze bardziej. – Pokaż mi, jak ci się to podoba.
- Och - jęknął głośno Naruto, zaciskając się na nim jeszcze bardziej. – Mocniej, zerżnij mnie, chcę cię czuć jeszcze bardziej.
Sasuke jęknął mimowolnie na te słowa, poruszając biodrami jeszcze szybciej. Jego wyprężony, twardy penis zatapiał się we wnętrzu blondyna coraz głębiej.
Tak ciasno, tak gorąco…
- Naruto, jesteś doskonały – wyszeptał, przymykając oczy. Och, było mu tak dobrze, tak cholernie dobrze… zdobył go, Uzumaki już był jego. A świadomość, że pieprzy takiego faceta, jakim był blondyn, podniecała go jeszcze bardzie. Naruto był silny, inteligentny, niezależny i wolny – a przede wszystkim, w tym, momencie, był tylko i wyłącznie jego.
- Och tak – chłopak jęknął, kiedy Uchiha pchnął mocniej, a magnetyczny dreszcz przeszył jego ciało. Czuł, że dłużej nie wytrzyma, że za moment dojdzie z głośnym jękiem. Nigdy nie wyobrażał sobie, że seks z mężczyzną może tyć tak dobry… Sasuke pieprzył go tak dobrze, wchodził w niego tak głęboko, był taki wielki… Wilgotny kondom, ślizgający się w jego wnętrzu, doprowadzał go na skraj obłędu.
- Naruto – chłopak usłyszał cichy, zmysłowy głos Uchihy, czuł jego gorący oddech na szyi i język, który pieścił skórę. - Gumka pękła - wychrypiał i zanim Naruto zrozumiał sens jego słów, doszedł z głośnym jękiem, kiedy Sasuke uderzył w czuły punkt w jego wnętrzu. Fala spełnienia zalała ciało, pozbawiając zmysłów. Rozlał się na brzuchu Uchihy, który wciąż poruszał się w nim coraz brutalniej.
- Sasuke – powiedział z trudem łapiąc oddech. Spojrzał na czarne, szaleńczo lśniące oczy, po czym wzrokiem zjechał na czerwone, lekko rozchylone usta, które rozpaczliwie łapały powietrze. - Dokończ - sapnął.
Uchiha też był już coraz bliżej orgazmu. Za niedługo dojdzie w nim, spuści się w jego wnętrzu…
Pocałował go mocno, od razu przejmując dominację. Pieścił język Sasuke, drażnił go i lizał. Z uśmiechem satysfakcji wyczuł, jak chłopak dochodzi, rozlewając się w nim. Boskie ciepło wypełniło go, a ciche westchnienie bruneta zostało stłumione przez ich złączone usta.
- I jak? – zapytał, kiedy Sasuke wyszedł z niego, bardzo powoli odsuwając się. Naruto stanął na ziemi, plecami wciąż opierając się o drzwi. Bał się zaufać swoim nogom, w głowie cały czas mu się kręciło.
Było tak dobrze, jak jeszcze nigdy, z nikim…
Westchnął ciężko, wyciągając rękę i na oślep szukając kontaktu. Kiedy już go znalazł, jasne, przeszywające światło lamp rozświetliło pokój, a oni spojrzeli na swoje nagie, lśniące od potu ciała, zmęczone i słabe. Naruto uśmiechnął się do Sasuke z zadowoleniem, rozchylając nogi i dwoma palcami zbierając płynącą w dół spermę. Przybliżył rękę do swoich ust, powoli zlizując z niej biały płyn i cały czas patrząc w czarne oczy Uchihy.
- Fajnie, że przyszedłeś – mruknął, odsuwając się od drzwi i zbierając swoje rzeczy z podłogi. Sasuke prychnął głośno, łapiąc go mocno za rękę i przyciągając do siebie. Spojrzał na niego zimno, a jego czerwone, wąskie usta skrzywiły się lekko.
- Jeśli spróbujesz teraz wyjechać, to gwarantuje ci, że odnajdę cię w tym twoim Los Angeles i…
- Ciii… – Naruto uśmiechnął się lekko. – W końcu jeszcze ja muszę pokazać tobie, na co mnie stać, prawda?
sobota, 19 marca 2011
Bom Bom! 29
Akame, generalnie bardzo mnie denerwuje takie pozytywne nastawienie do świata, jeśli chodzi o filmy, czy książki. Ludzie, który nagle przebaczają społeczeństwu, etc. Szczerze powiedziawszy to wydaje mi się, że właśnie w takich sytuacjach ujawnia się brak kanoniczności Naruto. Wydaje mi się, że mangowy Uzumaki jednak by wziął udział w przyjęciu.
Jeśli chodzi o rodzeństwo i ojczyma Naruto nigdy nie nadałam im imion, z jednej prostej przyczyny. Osobiście nie lubię postaci własnych w ff, ale ze względu na fabułę BB były one tutaj niezbędne. Brak imienia w pewnym stopniu zmniejsza relację między bohaterami a czytelnikiem, nie chciałam ich za bardzo uosabiać. I cieszę się, że scena z Sasuke mówiącym o nienawiści wyszła w miarę naturalnie, ale jakoś wciąż mam do niej wątpliwości. Nie, no BB na pewno nie jest najlepszym sasunaru w języku polskim, ale cieszę się, że je lubisz :)Jeśli chodzi o Naruto i sierociniec, to cóż tutaj również nie chciałam powielać schematów :)
Revira, wydaje mi się, że wcześniej wspominałam o tym, że Naruto, kiedy miasteczko dowiedziało się o gwałcie, został sam, nikt mu nie wierzył. Hinata właśnie za to przepraszała :) I teraz chce naprawić swój błąd.
Sanu, hehe, motyw księżniczki i księciu chyba już wcześniej występował w BB, z tego co pamiętam, nawet w Refuge był. Lubię o tym pisać, zawsze mi się właśnie kojarzy ze Shrekiem. Tak, Hinata przepraszała właśnie w to, że w niego zwątpiła, we wcześniejszych rozdziałach coś chyba o tym wspominałam, ale muszę się w sumie upewnić, bo nie jestem pewna.
Daimon, hehe, chłopcy też długodystansowncy są, hartują się, żeby w śniegu móc buszować ;)A jeśli chodzi o kucharza, no cóż, ze względu na specjalizacje mojej szkoły, w której się kształcę, nie mogłam sobie odmówić ;D Haha, no Naruto wie jak się ustawić, to trzeba mu przyznać :D A jeśli chodzi o wytykanie błędów, cóż niektóre rzeczywiście kują w rzebra ;P
Glloria-chan, po pierwsze Sasuke za bardzo się ceni, żeby być kogoś 'szoferem', jak to określiłaś, po drugie chyba na tym polega przyjaźń, żeby pomóc drugiej osobie, jeśli jest w potrzebie. Sasuke może i jest zimnym draniem, ale nie jest aż tak wyrachowany, żeby myśleć tylko o tym, że jeśli przewiezie Naruto, ten da mu się przedmuchać. Jeśli chodzi o uciekanie dzisiejszych rodziców od odpowiedzialności, to to z pewnością nie zależy od wieku, w którym żyjemy, a raczej od mentalności i inteligencji ludzi. Są lepsi i gorsi rodzice i tak pozostanie, nie ważne czy żyjemy w XXI, czy XXX wieku. Jeśli chodzi o Hinatę, zna przecież Sasuke, niejednokrotnie bywała w pensjonacie i nawet jeśli wcześniej nie była w pokoju Uchihy, to na pewno zna do niego drogę. W tekście chyba pisało, że była ukryta tam gdzieś w cieniu i widziała z którego pokoju wychodził Sasuke.
Kilka informacji:
1. Jeśli sceny erotyczne w Bom Bom! są dla niektórych za ostre, albo zbyt perwersyjnie, po prostu ich nie czytajcie, bo w oczach niektórych z was jestem jakąś ladacznicą. Nie mam zamiaru czytać komentarzy, w których zastanawiacie się nad moją rzeczywistą płcią, czy orientacją seksualną.
2. Zostało nam jeszcze około 20 rozdziałów Bom Bom. Chciałabym się zamknąć w 50.
3. Nikomu nie obiecywałam regularność publikowania rozdziałów, dlatego proszę powstrzymać się od pretensji, że dawno nie było nic nowego.
Rozdział betowała Sanu :)
Sasuke również się uśmiechnął, a w jego uśmiechu było coś niebezpiecznego, elektryzującego… podniecającego. Naruto drgnął, czując dotyk zimnych palców na karku.
- Jak to gdzie? – usłyszał niski, męski, niemal wibrujący zmysłowością głos, na dźwięk którego aż wstrzymał oddech, czekając na odpowiedź. – Na zewnątrz. Będziesz pilnował pensjonatu. – Uchiha uśmiechnął się obezwładniająco, palcem zaczynając obrysowywać powoli blizny na policzkach blondyna.
Naruto prychnął poirytowany i odepchnął od siebie chłopaka. Wyprostował się, mrużąc wściekle oczy. Wyglądał teraz jak rozdrażniony drapieżnik, który zaraz zaatakuje. I naturalnie, zaatakował szybciej, niż można się było tego spodziewać. Jego palce zacisnęły się na bluzie Uchihy automatycznie. Przyciągnął go do siebie brutalnie i uniósł się nieco na kolanach tak, żeby teraz to on patrzył na tego drania z góry. Uśmiechnął się podstępnie. Sasuke przygryzł dolną wargę, wyraźnie go prowokując. Obłędnie czarne oczy lśniły nienaturalnym blaskiem, prowokowały go, drażniły swoim podniecającym chłodem. Naruto otarł się o twardy, umięśniony tors bruneta, nie mogąc się powstrzymać. Chciał tu i teraz rozpalić śnieżnego króla, ponownie rozegrać ich cholerną grę.
- Uchiha – zaczął mocno zachrypniętym głosem, zaciskając palce na bluzie chłopaka jeszcze mocniej. – Lepiej mnie nie wkurzaj, bo…
- Bo co? – zacisnął mocno usta, słysząc hipnotyzujący głos bruneta. Sasuke doskonale wiedział, co robi, zakradając się zimną dłonią pod bluzę Naruto i zaczynając masować go po nagiej skórze pleców. Blondyn warknął cicho, wyginając się pod tym dotykiem.
- Bo pokaże ci, jak Uzumaki potrafi być ostry. Nie będziesz nawet mógł oddychać, kiedy cię prze… - zamarł, czując gorący i zwinny język liżący jego szyję; przełknął ślinę, mimowolnie odchylając głowę w tył i przymykając oczy –…lecę.
- Nie wątpię – mruknął Uchiha, przejeżdżając paznokciami po plecach blondyna. Chłopak wygiął się jeszcze mocniej i uśmiechając się przy tym podstępnie, powalił Sasuke na kanapę, pochylając się nad nim. Zamruczał, ocierając się kroczem o rozporek bruneta.
Tak gorąco, tak cholernie gorąco, jak jeszcze nigdy.
Wplótł palce w czarne, miękkie włosy, przeczesując je delikatnie. Druga ręka zawędrowała przez klatkę piersiową w dół. Poczuł, jak Uchiha uśmiecha się lekko między pocałunkami, kiedy palce Naruto pogładziły przód jego spodni.
- Mmm, robisz się taki twardy – szepnął cicho, zachrypniętym od emocji głosem, mocniej ściskając męskość Sasuke. Dopiero teraz uświadomił sobie, że jeszcze nigdy nie rozebrał tego drania, mimo że on już dwa razy rozebrał jego. Najwyższa chyba pora nadrobić zaległości i pokazać temu snobistycznemu królowi, kto tutaj rządzi.
Odsunął się od gorących, namiętnych, karminowych ust, opierając ręce na torsie Uchihy. Oddychał ciężko, przymykając z rozkoszą oczy. Uśmiechnął się perwersyjnie, znów ocierając się o jeansy bruneta.
- Teraz ty bawisz się w ogiera? – zapytał nagle Sasuke, mierząc go ironicznym, złośliwym spojrzeniem. Naruto prychnął cicho oburzony, ale momentalnie się zripostował.
- Jak widać, twoja księżniczka się zbuntowała – wymruczał, po czym nie czekając na odpowiedź bruneta, wpił się w jego usta, całując mocno i brutalnie. Dotykał prowokacyjnie podniebienia tego drania i drażnił jego język swoim. Nie dał się zdominować, jak nigdy zdecydowany i pewny siebie. Dyszał ciężko, kiedy zaczął mocno ocierać się o krocze Uchihy. Zamruczał, gdy Sasuke wsunął palce w jego jasne kosmyki włosów, ciągnąc lekko do tyłu. Oderwał się z cichym plaśnięciem od jego ust, z niezrozumieniem patrząc w oczy bruneta. Snowboardowy król uśmiechnął się tak, że blondyna przeszedł dreszcz.
- Naruto. – Chłopak aż jęknął, słysząc swoje imię w tych nieziemsko zmysłowych ustach. Niski, męski, hipnotyzujący głos drania, a do tego jeszcze przeszywające go spojrzenie tajemniczych, obłędnie czarnych oczu.
- Sasuke – zachrypiał cicho, czując, jak Uchiha również się spina. Uśmiechnął się lekko, uchylając usta i oblizując je perwersyjnie.
Chciał jeszcze, chciał więcej.
Złapał zamek swojej bluzy i uśmiechając się do Sasuke zaczepnie, zaczął ją powoli odpinać, jednocześnie poruszając się na biodrach bruneta. Czuł przez jeansy, jak jego męskość jest twarda. Pragnął jej dotknąć, pragnął zrobić z nią takie rzeczy, żeby Sasuke uznał go za Boga, żeby błagał o jeszcze…
Kiedy w końcu odpiął swoją bluzę do końca, zdjął ją rozkosznie wolno ze swoich ramion, wciąż patrząc głęboko w oczy tego drania.
Głęboko, och tak… Już za chwilę.
Rzucił bluzę za siebie i już chciał znów przybliżyć się do pocałunku, kiedy Sasuke złapał dół jego koszulki, ciągnąc lekko w górę.
- Jeszcze to – mruknął, podnosząc się lekko i pomagając mu zdjąć t-shirt. Niebezpieczny uśmiech wpłynął na jego usta, kiedy znów zobaczył tors blondyna. Rzucił koszulkę w tył, by dotknąć otwartą dłonią torsu Uzumakiego. Przejechał po nim powoli, palcami zahaczając o sutki. Naruto odchylił głowę w tył, mrucząc przy tym z zadowoleniem. Znów poruszył biodrami, ocierając się o męskość bruneta.
Pragnął go… pragnął go tak bardzo… że złapał jego nadgarstki i odsunął od swojej piersi. Pochylił się nad nim, przyciągając jego ręce do oparcia kanapy. Przygryzł wargę.
Był gotowy.
- Mam nadzieję, że najadłeś się ananasów – mruknął, patrząc sugestywnie na bruneta i odpinając powoli jego czarną, sportową bluzę, uśmiechnął się. Uchiha zrozumiał. Zaśmiał się cicho, wsuwając palce w jasne kosmyki włosów Naruto i przesuwając jego głowę w dół, ku aktualnemu epicentrum wszelkiego pożądania.
- Kiedy go zobaczysz, na nowo zdefiniujesz słowo wielkość.
- Teraz będzie to synonim od kieszonkowy? – zapytał Naruto, ostatni raz patrząc na Uchihę, który tylko prychnął w odpowiedzi. – Okej, okej – zaśmiał się cicho, przybliżając dłonie do krocza chłopaka. Oblizał usta, czując gorąco napływające do twarzy. Denerwował się.
Odpiął powoli guzik jeansów bruneta, podciągając jego koszulkę w górę. Chciał widzieć każdy mięsień na brzuchu tego drania. Wciągnął powietrze do płuc, dotykając bladej skóry Uchihy.
Zaczął denerwować się jeszcze bardziej. Jego głośny, nieregularny oddech odbijał się w cichym pokoju, pochłaniając ich. Czuł obezwładniający zapach Sasuke, męski i jedyny w swoim rodzaju, tak cholernie podniecający… Gorąco…
Powoli zaczął odpinać zamek spodni, oddychając jeszcze szybciej. Zdecydowanym ruchem zsunął je razem z bokserkami.
- Kieszonkowy? – usłyszał kpiący głos snowboardowej gwiazdy. Spojrzał na Sasuke rozpalonym wzrokiem.
- Trochę większa kieszeń, nie pochlebiaj sobie – mruknął, jednak mimowolnie oblizał usta, pochylając się nad twardym, nabrzmiałym penisem. Czuł, jak na jego policzki wpływa ognisty rumieniec, kiedy wyobraził sobie, co zaraz będzie robił. Zaczerwienił się jeszcze bardziej, zdając sobie sprawę, jak bardzo tego chce. Zerknął na Uchihę, który dyszał ciężko, nie spuszczając z niego czarnych, pełnych pożądania i dzikiej rządzy oczu.
- Jesteś gotowy? – zapytał mocno zachrypniętym, zmysłowym głosem, na dźwięk którego Sasuke szarpnął biodrami w górę. Naruto uśmiechnął się i przybliżył twarz do tego ciemnego, twardego i wielkiego penisa, który zaraz miał znaleźć się w jego mokrych, gorących ustach. Już uchylał wargi, żeby dotknąć samego czubka tej maszyny, pochłonąć ją i ssać, doprowadzając Uchihę do krzyku, kiedy nagle i zupełnie niespodziewanie rozległo się głośne pukanie do drzwi. Drażniący dźwięk przeszył ich, wywołując dwa zduszone jęknięcia, zupełnie nie mające podtekstu erotycznego. I to w tym wszystkim było najgorsze.
- Sasuke! – usłyszał znajomy męski głos, a zaraz po nim drzwi otworzyły się gwałtownie. Uchiha spojrzał z jawnym przerażeniem na Naruto.
- Kakashi – wyszeptał do lekko zdezorientowanego blondyna, po czym, niewiele myśląc, zepchnął go z siebie na podłogę. Zupełnie zapomniał o tym, że kiedy Hinata wychodziła, nie zamknął za nią drzwi. Jasna cholera! Teraz ma tego konsekwencje! Całe szczęście, że kanapa była odwrócona do drzwi tyłem, więc trener Sasuke nie mógł zobaczyć, co właśnie robił jego podopieczny ze swoim kolegą. A Uchiha znał już Kakashiego na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że jeśli jego trener jest już na coś wściekły, powściągnie wszystkie możliwe środki, żeby wyładować swój gniew. O tym brunet już niejednokrotnie przekonał się na treningu, a teraz złość Kakashiego wydawała się przynajmniej trzykrotnie większa niż zwykle.
- Uchiha! – krzyknął Hatake, a Sasuke usłyszał, że mężczyzna wchodzi do pokoju. W piorunująco szybkim tempie podciągnął spodnie, zapiął zamek i zsunął koszulkę w dół. Zerknął na Uzumakiego, który leżał na dywanie, głęboko się nad czymś zastanawiając. Kiedy napotkał wzrok bruneta, jego usta poruszyły się bezdźwięcznie. Sasuke momentalnie zrozumiał „koszulka”. T-shirt chłopaka był malowniczo zaczepiony o jeden z pucharów snowboardowej gwiazdy, znajdujących się na półce, natomiast bluza znajdowała się poza ich zasięgiem. Uchiha przełknął ślinę, wiedząc, że nie jest dobrze. Podniósł się z kanapy, patrząc z zaskoczeniem, jak obok Kakashiego staje dawny wychowawca blondyna.
- Dobry wieczór, Sasuke – przywitał się z nim uprzejmie, uśmiechając się ciepło. Mężczyzna miał na sobie koszulę z dziwnym, dawno już niemodnym wzorem i sprane, lekko wypłowiałe sztruksy w odcieniu butelkowej zieleni. Prezentował się przekomicznie przy trenerze Uchihy, który ubrany w czarny, stylowy dres sportowy, wyglądał jak prawdziwy zawodowiec. Hatake spojrzał na bruneta przenikliwie, jakby już wiedział, że na miękkim dywanie leży pewien kalifornijski surfer, który dosłownie przed minutą miał zrobić Sasuke cholernie dobrego loda. Uchiha zazgrzytał zębami, na samo wyobrażenie, co mogłoby się dziać w jego pokoju, gdyby trener mu tego nie przerwał.
- Iruka? – niespodziewanie usłyszał obok siebie głos Uzumakiego, który podniósł się momentalnie z podłogi i patrzył na swojego byłego wychowawcę. Mężczyzna, widząc strój Naruto, a raczej jego połowiczny brak, uchylił lekko usta, nawet nie starając się ukryć zdziwienia. Blondyn odchrząknął, zerkając lekko spanikowany na Uchihę, jednak Sasuke uśmiechnął się tylko prowokująco, również ciekaw wyjaśnień chłopaka. Niebieskie oczy spojrzały na niego nienawistnie.
- Pokazywałem temu dupkowi swoje blizny na brzuchu, bo nie chciał uwierzyć, że miałem tyle zadziwiających wypadków – mruknął Naruto, robiąc kilka kroków w bok i uśmiechając się przy tym dziwnie. Zabrał szybko swoją białą koszulkę z pucharu, jednak niefortunnie, jakby dzisiejszego dnia przydarzyło mu się za mało pechowych zdarzeń, puchar osunął się z szafki i dosłownie w ostatniej chwili zdołał go złapać. Odetchnął ciężko, podnosząc szklane trofeum i przecierając je swoim t-shirtem. Zerknął na Uchihę, który piorunował go wzrokiem, a zaraz potem przeniósł spojrzenie swoich szalenie niebieskich oczu na trenera Sasuke. Mężczyzna patrzył na niego tak, jakby zaraz miał podejść i udusić go częścią garderoby, który Naruto właśnie trzymał w rękach.
- Przepraszam, że nie mogłem przyjść na przyjęcie – powiedział w końcu Iruka, znów się uśmiechając - ciepło, pogodnie, tak jak miał w zwyczaju. Uzumakiemu bardzo brakowało tego uśmiechu.
- I tak w nim nie uczestniczyłem. – Chłopak wzruszył ramionami, ubierając szybko koszulkę. Wygładził ją na torsie, patrząc kątem oka na uważnie obserwującego go bruneta. Przygryzł wargę, na wspomnienie sprzed kilku minut.
- Musimy porozmawiać, o tym, co się tutaj stało – stwierdził Iruka, wzdychając ciężko. Spojrzał na Kakashiego, który, ku ogromnemu zdziwieniu chłopców, skinął głową, uśmiechając się przy tym lekko, po czym rzucając Sasuke krótkie: „Przygotuj się na dziesięciogodzinne treningi za te opuszczone zawody”, wyszedł z pokoju, w którym zapanowała nagle niezwykle wymowna cisza.
Sasuke obserwował uważnie Irukę. Nie miał pojęcia, że jego trener zaprzyjaźni się z kalifornijskim nauczycielem, zwłaszcza, że przy pierwszym spotkaniu, kiedy dawny wychowawca Naruto przyszedł na ich trening, żeby porozmawiać o sytuacji blondyna, Kakashi nie zachował się najprzyjemniej w stosunku do niego. Ale jak widać, pierwsze wrażenie często bywa mylące, o czym Sasuke zdążył się już przekonać z własnego doświadczenia.
Swoją drogą, nie miał również pojęcia, że Kakashi może się tak zwyczajnie uśmiechać. Zazwyczaj usta tego starego drania wygięte były w szyderczym uśmieszku, pełnym wyższości i pogardy dla otoczenia, a teraz…
Westchnął cicho. Chyba zapomniał, że Hatake również jest człowiekiem i ma prawo do ludzkich odruchów, jakkolwiek irracjonalnie by to nie brzmiało w odniesieniu do metod treningowych, które praktykował na Sasuke.
- Dziękuję, że pomogłeś Naruto – rozległ się spokojny głos Iruki, jednak mężczyzna nawet na niego nie patrzył, zbyt zajęty uśmiechaniem się do Uzumakiego. Blondyn również się uśmiechał, a jego obłędnie niebieskie oczy lśniły jak nigdy.
- Fajnie znów cię widzieć – mruknął blondyn, mrużąc zabawnie oczy. Iruka westchnął, spuszczając wzrok i przestając się uśmiechać w tak ciepły, przyjazny sposób. Na jego pogodnym obliczu pojawił się dziwny cień. Widać było, że coś zżera go od środka, a teraz w końcu musi przyznać się do błędu, który popełnił. Sasuke już wiedział, co dawny nauczyciel Naruto chce powiedzieć. Wstrzymał w napięciu oddech, niezauważalnie zaciskając pięści w oczekiwaniu.
- Źle zrobiłem, że cię tu przywiozłem – zaczął Iruka, ze zdenerwowaniem miętosząc dół swojej oryginalnej koszuli. – Powinienem przewidzieć, że twoja matka… że to… - Wciągnął ze świstem powietrze do płuc, przymykając oczy. – Najwyraźniej z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu – mruknął w końcu, najwyraźniej niezbyt zadowolony z tej puenty.
- Nie jest aż tak źle, jakby się mogło wydawać. - Naruto zaśmiał się cicho, jakby zupełnie przyzwyczajony do takiego zachowania mężczyzny, po czym obchodząc kanapę i zerkając po raz kolejny na bruneta, schylił się po swoją sportową bluzę, która leżała na podłodze. Ubrał ją, zapinając się pod samą szyję.
- Nie, Naruto. Myślałem, że kiedy wrócisz do swojej matki, będziesz miał w końcu prawdziwy dom, ale ona… - Iruka zacisnął mocno wargi, jakby powstrzymując się przed jakimiś niezbyt cenzuralnymi słowami. – Niektórzy po prostu nie zasługują na drugą szansę – powiedział w końcu, marszcząc brwi i wsuwając swoje niemal kobiece dłonie do kieszeni spodni. Teraz wyglądał bardziej jak zbuntowany nastolatek z ery rock and roll`a niż dojrzały mężczyzna wychowujący dzieciaki z poprawczaka. Sasuke uśmiechnął się lekko pod nosem, lubił tego faceta.
- Naruto, wróć ze mną do Los Angeles – zaproponował nagle Iruka, a Uchiha zamarł. Spojrzał z niedowierzaniem na mężczyznę, a jego sympatia do niego gościa momentalnie spadła grubo poniżej zera.
- Do… Los Angeles? – Naruto zawahał się, przeczesując nerwowym gestem swoją jasną czuprynę.
- Tam jest twój dom. – Iruka uśmiechnął się do niego zachęcająco, jednak nawet ciepły, przyjazny uśmiech dawnego opiekuna, nie zmniejszył dziwnej niepewności, którą teraz blondyn niemal emanował. Szalenie niebieskie oczy spojrzały na Uchihę.
- Ja… jutro dam ci odpowiedź. Muszę się zastanowić.
Sasuke z zimnym, niemal okrutnym spokojem patrzył, jak Naruto żegna się ze swoim opiekunem, odprowadza go do drzwi i zamyka je na klucz.
Znów zostali w pokoju zupełnie sami. Mogli dokończyć to, w czym im przerwano, ale Uchiha aktualnie stracił jakąkolwiek ochotę na mocniejsze doznania. No, jedyne mocne doznania, które mógł ewentualnie zafundować teraz blondynowi za pomocą argumentów, nazywały się ‘rozsądek’ i ‘perswazja’. Och, tak… To jest ‘rozsądek’ - zacisnął mocniej jedną pięść, jednocześnie piorunując swoimi obłędnie czarnymi oczami zbliżającego się do niego Naruto, a to jest ‘perswazja’ - zacisnął drugą pięść, wciąż nie spuszczając pełnego wściekłości spojrzenia z Uzumakiego. Bądź co bądź, ‘perswazją’ mógł się pochwalić jeszcze w spodniach, jednak jak na razie nie chciał wyciągać ciężkiej artylerii, ponieważ ‘rozsądek’, czyli prawa pięść podpowiadała mu, że najpierw lepiej zapytać tego kretyna, co wyprawia, a później używać poważniejszych argumentów.
Poczuł, jak Uzumaki siada obok niego, czuł ciepło bijące z jego ciała i zapach męskich perfum, ale kiedy blondyn dotknął palcami jego policzka, złapał go za nadgarstek, miażdżąc w uścisku. Spojrzał na Naruto, którego twarz znajdowała się zaledwie kilka centymetrów od jego własnej. Przyśpieszony oddech chłopaka muskał jego usta, a wąskie, seksowne usta wykrzywiły się w cwanym uśmieszku.
- Będziesz za mną tęsknił? – zapytał, oblizując jednocześnie wargi w bardzo dwuznaczny sposób. Uchiha na ten widok zacisnął swoje palce jeszcze mocniej na nadgarstku Naruto, jednak ten nawet nie drgnął, wciąż wpatrując się w niego intensywnie.
- Co ty, do cholery, robisz? – Zmrużył oczy, czując, że wściekłość rozsadza go od środka. Podświadomie wiedział, że jeśli tak dalej późnie, nie będzie w stanie jej powstrzymać. Jego legendarne opanowanie i pewność siebie trafi szlag.
- Żegnam się z tobą. – Naruto uśmiechnął się do niego jeszcze bardziej prowokująco niż zazwyczaj. Wolną ręką znów podjął próbę dotknięcia twarzy Uchihy, a kiedy Sasuke nie zaprotestował, jego palce dotarły do ust, obrysowując je delikatnie. Niezwykłe, głęboko niebieskie oczy błyszczały zaczepnie. – Chcę, żebyś do końca życia zapamiętał to pożegnanie.
- Naruto… - Brunet wciągnął ze świstem powietrze, kiedy gorący, wilgotny język przejechał po jego szyi. – Kolejna cholerna gra w twoim wykonaniu? – wychrypiał, mimowolnie odchylając głowę do tyłu i pozwalając ustom blondyna działać. Zamruczał cicho z uznaniem, kiedy zdolne wargi zaczęły całować go coraz śmielej.
- Bom Bom! Sasuke – padła odpowiedź, na dźwięk której Uchiha zamarł. Odsunął od siebie rozochoconego blondyna i zmarszczył brwi.
- Widzę, że uczysz się od mistrza. – Zmrużył oczy, niechybnie dążąc do wspaniałej puenty.
- Oczywiście!
- Nie wiem, czy dasz sobie radę z ranieniem innych tak samo dobrze jak ja. Zwłaszcza, że Iruka jest jednym z nielicznych, którym naprawdę na tobie zależy.
- Ty bez wątpienia również zaliczasz się do tego grona – Naruto prychnął cicho, a nastrój na amory najwyraźniej również jemu przeszedł. – A zresztą, sztuki manipulacji uczyłem się od prawdziwego mistrza… Od Itachiego.
- Więc może jednak powinieneś wrócić do Los Angeles? Mojego brata długo w mieście nie będzie, a chyba nie chcesz zostać tutaj zupełnie sam.
- Dlaczego sam? – Naruto przybliżył się do Uchihy, uśmiechając się nonszalancko. Nastrój erotyczny znów chyba powrócił, bądź co bądź, jeszcze nie rozładowali napięcia. – Mam na oku jednego frajera, który bardzo chętnie się mną zaopiekuje, na pewno go kojarzysz.
- Z pewnością – Sasuke prychnął kpiąco, kładąc dłoń na tyłku blondyna. Naruto przybliżył się do niego jeszcze bardziej, przekrzywiając głowę i muskając ustami jego wargi. Kiedy przejechał po nich językiem, brunet dał za wygraną. Wsunął drugą rękę w jasne włosy chłopaka, po czym pocałował go mocno i namiętnie , językiem wytyczając obszar swoich wpływów, wsuwając się w gorące, wilgotne usta i pieszcząc je językiem. Kiedy usłyszał stłumiony jęk blondyna poczuł, jak ogarnia go obezwładniające pożądanie. Położył dłonie na pośladkach Uzumakiego, zaciskając na nich mocno palce. Naruto uśmiechnął się prowokacyjnie, pakując się na kolana bruneta. Otarł się o niego.
- Sasuke… - usłyszał tuż przy uchu zmysłowy szept.
- Chcesz wiedzieć, gdzie będziesz spał tej nocy? – mruknął w odpowiedzi.
- Mhm. – Uzumaki spojrzał sugestywnie na łóżko króla snowboardu, ale Uchiha uśmiechnął się tylko kpiąco.
Zimno, pusto i beznadziejnie. Tak w trzech słowach Naruto mógł opisać pokój, w którym się znalazł. To tutaj miał spędzić najbliższą noc i najprawdopodobniej kilka innych również, aż Iruka, jego matka i on sam nie ustalą, co ma się z nim stać. Wahał się, czy rzeczywiście nie lepiej by było wrócić do Los Angeles, zwłaszcza, kiedy Uchiha bezpardonowo wyrzucił go ze swojej sypialni, w której mogło być tak gorąco… Zimny drań!
Westchnął cicho, wtulając się w pościel. Minęło już kilka dobrych godzin, kiedy Sasuke odprowadził go do tego pokoju, zostawiając zupełnie samego. Przez ten czas Naruto przeanalizował z każdym najmniejszym szczegółem cały dzisiejszy dzień i doszedł do jednego prostego wniosku.
Kiedy zobaczył swojego dawnego wychowawcę, nie mógł mu tak po prostu odmówić. Wiedział, że chce tutaj zostać, ale Iruka naprawdę na niego liczył. Uzumaki doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie zachował się jak prawdziwy mężczyzna. powinien wykazać się asertywnością, powiedzieć ‘nie’ od razu… Ale jednocześnie nie mógł odmówić sobie zabawy z Uchihą, którego niepewność, można by nawet powiedzieć, że strach, a później ta rozkoszna wściekłość, były warte grzechu. Naruto wiedział, że ta gra skończy się czymś znacznie ostrzejszym niż zazwyczaj. Czuł to w każdej części swojego ciała i jednocześnie tak bardzo tego pragnął, jak niczego innego.
Spojrzał na zegar przy łóżku. Dwunasta w nocy, idealnie.
Odsunął zdecydowanym gestem pościel i wstał z łóżka. Podszedł do drzwi, a kiedy je otworzył, zobaczył Uchihę z błyskiem wściekłości w oczach i burzą rozwianych czarnych włosów. Czerwone, wąskie usta odznaczały się na tle białej, posągowej twarzy.
Naruto uśmiechnął się do swojego gościa prowokacyjnie, a chwilę po tym został wepchnięty z powrotem do swojej aktualnej sypialni
Jeśli chodzi o rodzeństwo i ojczyma Naruto nigdy nie nadałam im imion, z jednej prostej przyczyny. Osobiście nie lubię postaci własnych w ff, ale ze względu na fabułę BB były one tutaj niezbędne. Brak imienia w pewnym stopniu zmniejsza relację między bohaterami a czytelnikiem, nie chciałam ich za bardzo uosabiać. I cieszę się, że scena z Sasuke mówiącym o nienawiści wyszła w miarę naturalnie, ale jakoś wciąż mam do niej wątpliwości. Nie, no BB na pewno nie jest najlepszym sasunaru w języku polskim, ale cieszę się, że je lubisz :)Jeśli chodzi o Naruto i sierociniec, to cóż tutaj również nie chciałam powielać schematów :)
Revira, wydaje mi się, że wcześniej wspominałam o tym, że Naruto, kiedy miasteczko dowiedziało się o gwałcie, został sam, nikt mu nie wierzył. Hinata właśnie za to przepraszała :) I teraz chce naprawić swój błąd.
Sanu, hehe, motyw księżniczki i księciu chyba już wcześniej występował w BB, z tego co pamiętam, nawet w Refuge był. Lubię o tym pisać, zawsze mi się właśnie kojarzy ze Shrekiem. Tak, Hinata przepraszała właśnie w to, że w niego zwątpiła, we wcześniejszych rozdziałach coś chyba o tym wspominałam, ale muszę się w sumie upewnić, bo nie jestem pewna.
Daimon, hehe, chłopcy też długodystansowncy są, hartują się, żeby w śniegu móc buszować ;)A jeśli chodzi o kucharza, no cóż, ze względu na specjalizacje mojej szkoły, w której się kształcę, nie mogłam sobie odmówić ;D Haha, no Naruto wie jak się ustawić, to trzeba mu przyznać :D A jeśli chodzi o wytykanie błędów, cóż niektóre rzeczywiście kują w rzebra ;P
Glloria-chan, po pierwsze Sasuke za bardzo się ceni, żeby być kogoś 'szoferem', jak to określiłaś, po drugie chyba na tym polega przyjaźń, żeby pomóc drugiej osobie, jeśli jest w potrzebie. Sasuke może i jest zimnym draniem, ale nie jest aż tak wyrachowany, żeby myśleć tylko o tym, że jeśli przewiezie Naruto, ten da mu się przedmuchać. Jeśli chodzi o uciekanie dzisiejszych rodziców od odpowiedzialności, to to z pewnością nie zależy od wieku, w którym żyjemy, a raczej od mentalności i inteligencji ludzi. Są lepsi i gorsi rodzice i tak pozostanie, nie ważne czy żyjemy w XXI, czy XXX wieku. Jeśli chodzi o Hinatę, zna przecież Sasuke, niejednokrotnie bywała w pensjonacie i nawet jeśli wcześniej nie była w pokoju Uchihy, to na pewno zna do niego drogę. W tekście chyba pisało, że była ukryta tam gdzieś w cieniu i widziała z którego pokoju wychodził Sasuke.
Kilka informacji:
1. Jeśli sceny erotyczne w Bom Bom! są dla niektórych za ostre, albo zbyt perwersyjnie, po prostu ich nie czytajcie, bo w oczach niektórych z was jestem jakąś ladacznicą. Nie mam zamiaru czytać komentarzy, w których zastanawiacie się nad moją rzeczywistą płcią, czy orientacją seksualną.
2. Zostało nam jeszcze około 20 rozdziałów Bom Bom. Chciałabym się zamknąć w 50.
3. Nikomu nie obiecywałam regularność publikowania rozdziałów, dlatego proszę powstrzymać się od pretensji, że dawno nie było nic nowego.
Rozdział betowała Sanu :)
Sasuke również się uśmiechnął, a w jego uśmiechu było coś niebezpiecznego, elektryzującego… podniecającego. Naruto drgnął, czując dotyk zimnych palców na karku.
- Jak to gdzie? – usłyszał niski, męski, niemal wibrujący zmysłowością głos, na dźwięk którego aż wstrzymał oddech, czekając na odpowiedź. – Na zewnątrz. Będziesz pilnował pensjonatu. – Uchiha uśmiechnął się obezwładniająco, palcem zaczynając obrysowywać powoli blizny na policzkach blondyna.
Naruto prychnął poirytowany i odepchnął od siebie chłopaka. Wyprostował się, mrużąc wściekle oczy. Wyglądał teraz jak rozdrażniony drapieżnik, który zaraz zaatakuje. I naturalnie, zaatakował szybciej, niż można się było tego spodziewać. Jego palce zacisnęły się na bluzie Uchihy automatycznie. Przyciągnął go do siebie brutalnie i uniósł się nieco na kolanach tak, żeby teraz to on patrzył na tego drania z góry. Uśmiechnął się podstępnie. Sasuke przygryzł dolną wargę, wyraźnie go prowokując. Obłędnie czarne oczy lśniły nienaturalnym blaskiem, prowokowały go, drażniły swoim podniecającym chłodem. Naruto otarł się o twardy, umięśniony tors bruneta, nie mogąc się powstrzymać. Chciał tu i teraz rozpalić śnieżnego króla, ponownie rozegrać ich cholerną grę.
- Uchiha – zaczął mocno zachrypniętym głosem, zaciskając palce na bluzie chłopaka jeszcze mocniej. – Lepiej mnie nie wkurzaj, bo…
- Bo co? – zacisnął mocno usta, słysząc hipnotyzujący głos bruneta. Sasuke doskonale wiedział, co robi, zakradając się zimną dłonią pod bluzę Naruto i zaczynając masować go po nagiej skórze pleców. Blondyn warknął cicho, wyginając się pod tym dotykiem.
- Bo pokaże ci, jak Uzumaki potrafi być ostry. Nie będziesz nawet mógł oddychać, kiedy cię prze… - zamarł, czując gorący i zwinny język liżący jego szyję; przełknął ślinę, mimowolnie odchylając głowę w tył i przymykając oczy –…lecę.
- Nie wątpię – mruknął Uchiha, przejeżdżając paznokciami po plecach blondyna. Chłopak wygiął się jeszcze mocniej i uśmiechając się przy tym podstępnie, powalił Sasuke na kanapę, pochylając się nad nim. Zamruczał, ocierając się kroczem o rozporek bruneta.
Tak gorąco, tak cholernie gorąco, jak jeszcze nigdy.
Wplótł palce w czarne, miękkie włosy, przeczesując je delikatnie. Druga ręka zawędrowała przez klatkę piersiową w dół. Poczuł, jak Uchiha uśmiecha się lekko między pocałunkami, kiedy palce Naruto pogładziły przód jego spodni.
- Mmm, robisz się taki twardy – szepnął cicho, zachrypniętym od emocji głosem, mocniej ściskając męskość Sasuke. Dopiero teraz uświadomił sobie, że jeszcze nigdy nie rozebrał tego drania, mimo że on już dwa razy rozebrał jego. Najwyższa chyba pora nadrobić zaległości i pokazać temu snobistycznemu królowi, kto tutaj rządzi.
Odsunął się od gorących, namiętnych, karminowych ust, opierając ręce na torsie Uchihy. Oddychał ciężko, przymykając z rozkoszą oczy. Uśmiechnął się perwersyjnie, znów ocierając się o jeansy bruneta.
- Teraz ty bawisz się w ogiera? – zapytał nagle Sasuke, mierząc go ironicznym, złośliwym spojrzeniem. Naruto prychnął cicho oburzony, ale momentalnie się zripostował.
- Jak widać, twoja księżniczka się zbuntowała – wymruczał, po czym nie czekając na odpowiedź bruneta, wpił się w jego usta, całując mocno i brutalnie. Dotykał prowokacyjnie podniebienia tego drania i drażnił jego język swoim. Nie dał się zdominować, jak nigdy zdecydowany i pewny siebie. Dyszał ciężko, kiedy zaczął mocno ocierać się o krocze Uchihy. Zamruczał, gdy Sasuke wsunął palce w jego jasne kosmyki włosów, ciągnąc lekko do tyłu. Oderwał się z cichym plaśnięciem od jego ust, z niezrozumieniem patrząc w oczy bruneta. Snowboardowy król uśmiechnął się tak, że blondyna przeszedł dreszcz.
- Naruto. – Chłopak aż jęknął, słysząc swoje imię w tych nieziemsko zmysłowych ustach. Niski, męski, hipnotyzujący głos drania, a do tego jeszcze przeszywające go spojrzenie tajemniczych, obłędnie czarnych oczu.
- Sasuke – zachrypiał cicho, czując, jak Uchiha również się spina. Uśmiechnął się lekko, uchylając usta i oblizując je perwersyjnie.
Chciał jeszcze, chciał więcej.
Złapał zamek swojej bluzy i uśmiechając się do Sasuke zaczepnie, zaczął ją powoli odpinać, jednocześnie poruszając się na biodrach bruneta. Czuł przez jeansy, jak jego męskość jest twarda. Pragnął jej dotknąć, pragnął zrobić z nią takie rzeczy, żeby Sasuke uznał go za Boga, żeby błagał o jeszcze…
Kiedy w końcu odpiął swoją bluzę do końca, zdjął ją rozkosznie wolno ze swoich ramion, wciąż patrząc głęboko w oczy tego drania.
Głęboko, och tak… Już za chwilę.
Rzucił bluzę za siebie i już chciał znów przybliżyć się do pocałunku, kiedy Sasuke złapał dół jego koszulki, ciągnąc lekko w górę.
- Jeszcze to – mruknął, podnosząc się lekko i pomagając mu zdjąć t-shirt. Niebezpieczny uśmiech wpłynął na jego usta, kiedy znów zobaczył tors blondyna. Rzucił koszulkę w tył, by dotknąć otwartą dłonią torsu Uzumakiego. Przejechał po nim powoli, palcami zahaczając o sutki. Naruto odchylił głowę w tył, mrucząc przy tym z zadowoleniem. Znów poruszył biodrami, ocierając się o męskość bruneta.
Pragnął go… pragnął go tak bardzo… że złapał jego nadgarstki i odsunął od swojej piersi. Pochylił się nad nim, przyciągając jego ręce do oparcia kanapy. Przygryzł wargę.
Był gotowy.
- Mam nadzieję, że najadłeś się ananasów – mruknął, patrząc sugestywnie na bruneta i odpinając powoli jego czarną, sportową bluzę, uśmiechnął się. Uchiha zrozumiał. Zaśmiał się cicho, wsuwając palce w jasne kosmyki włosów Naruto i przesuwając jego głowę w dół, ku aktualnemu epicentrum wszelkiego pożądania.
- Kiedy go zobaczysz, na nowo zdefiniujesz słowo wielkość.
- Teraz będzie to synonim od kieszonkowy? – zapytał Naruto, ostatni raz patrząc na Uchihę, który tylko prychnął w odpowiedzi. – Okej, okej – zaśmiał się cicho, przybliżając dłonie do krocza chłopaka. Oblizał usta, czując gorąco napływające do twarzy. Denerwował się.
Odpiął powoli guzik jeansów bruneta, podciągając jego koszulkę w górę. Chciał widzieć każdy mięsień na brzuchu tego drania. Wciągnął powietrze do płuc, dotykając bladej skóry Uchihy.
Zaczął denerwować się jeszcze bardziej. Jego głośny, nieregularny oddech odbijał się w cichym pokoju, pochłaniając ich. Czuł obezwładniający zapach Sasuke, męski i jedyny w swoim rodzaju, tak cholernie podniecający… Gorąco…
Powoli zaczął odpinać zamek spodni, oddychając jeszcze szybciej. Zdecydowanym ruchem zsunął je razem z bokserkami.
- Kieszonkowy? – usłyszał kpiący głos snowboardowej gwiazdy. Spojrzał na Sasuke rozpalonym wzrokiem.
- Trochę większa kieszeń, nie pochlebiaj sobie – mruknął, jednak mimowolnie oblizał usta, pochylając się nad twardym, nabrzmiałym penisem. Czuł, jak na jego policzki wpływa ognisty rumieniec, kiedy wyobraził sobie, co zaraz będzie robił. Zaczerwienił się jeszcze bardziej, zdając sobie sprawę, jak bardzo tego chce. Zerknął na Uchihę, który dyszał ciężko, nie spuszczając z niego czarnych, pełnych pożądania i dzikiej rządzy oczu.
- Jesteś gotowy? – zapytał mocno zachrypniętym, zmysłowym głosem, na dźwięk którego Sasuke szarpnął biodrami w górę. Naruto uśmiechnął się i przybliżył twarz do tego ciemnego, twardego i wielkiego penisa, który zaraz miał znaleźć się w jego mokrych, gorących ustach. Już uchylał wargi, żeby dotknąć samego czubka tej maszyny, pochłonąć ją i ssać, doprowadzając Uchihę do krzyku, kiedy nagle i zupełnie niespodziewanie rozległo się głośne pukanie do drzwi. Drażniący dźwięk przeszył ich, wywołując dwa zduszone jęknięcia, zupełnie nie mające podtekstu erotycznego. I to w tym wszystkim było najgorsze.
- Sasuke! – usłyszał znajomy męski głos, a zaraz po nim drzwi otworzyły się gwałtownie. Uchiha spojrzał z jawnym przerażeniem na Naruto.
- Kakashi – wyszeptał do lekko zdezorientowanego blondyna, po czym, niewiele myśląc, zepchnął go z siebie na podłogę. Zupełnie zapomniał o tym, że kiedy Hinata wychodziła, nie zamknął za nią drzwi. Jasna cholera! Teraz ma tego konsekwencje! Całe szczęście, że kanapa była odwrócona do drzwi tyłem, więc trener Sasuke nie mógł zobaczyć, co właśnie robił jego podopieczny ze swoim kolegą. A Uchiha znał już Kakashiego na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że jeśli jego trener jest już na coś wściekły, powściągnie wszystkie możliwe środki, żeby wyładować swój gniew. O tym brunet już niejednokrotnie przekonał się na treningu, a teraz złość Kakashiego wydawała się przynajmniej trzykrotnie większa niż zwykle.
- Uchiha! – krzyknął Hatake, a Sasuke usłyszał, że mężczyzna wchodzi do pokoju. W piorunująco szybkim tempie podciągnął spodnie, zapiął zamek i zsunął koszulkę w dół. Zerknął na Uzumakiego, który leżał na dywanie, głęboko się nad czymś zastanawiając. Kiedy napotkał wzrok bruneta, jego usta poruszyły się bezdźwięcznie. Sasuke momentalnie zrozumiał „koszulka”. T-shirt chłopaka był malowniczo zaczepiony o jeden z pucharów snowboardowej gwiazdy, znajdujących się na półce, natomiast bluza znajdowała się poza ich zasięgiem. Uchiha przełknął ślinę, wiedząc, że nie jest dobrze. Podniósł się z kanapy, patrząc z zaskoczeniem, jak obok Kakashiego staje dawny wychowawca blondyna.
- Dobry wieczór, Sasuke – przywitał się z nim uprzejmie, uśmiechając się ciepło. Mężczyzna miał na sobie koszulę z dziwnym, dawno już niemodnym wzorem i sprane, lekko wypłowiałe sztruksy w odcieniu butelkowej zieleni. Prezentował się przekomicznie przy trenerze Uchihy, który ubrany w czarny, stylowy dres sportowy, wyglądał jak prawdziwy zawodowiec. Hatake spojrzał na bruneta przenikliwie, jakby już wiedział, że na miękkim dywanie leży pewien kalifornijski surfer, który dosłownie przed minutą miał zrobić Sasuke cholernie dobrego loda. Uchiha zazgrzytał zębami, na samo wyobrażenie, co mogłoby się dziać w jego pokoju, gdyby trener mu tego nie przerwał.
- Iruka? – niespodziewanie usłyszał obok siebie głos Uzumakiego, który podniósł się momentalnie z podłogi i patrzył na swojego byłego wychowawcę. Mężczyzna, widząc strój Naruto, a raczej jego połowiczny brak, uchylił lekko usta, nawet nie starając się ukryć zdziwienia. Blondyn odchrząknął, zerkając lekko spanikowany na Uchihę, jednak Sasuke uśmiechnął się tylko prowokująco, również ciekaw wyjaśnień chłopaka. Niebieskie oczy spojrzały na niego nienawistnie.
- Pokazywałem temu dupkowi swoje blizny na brzuchu, bo nie chciał uwierzyć, że miałem tyle zadziwiających wypadków – mruknął Naruto, robiąc kilka kroków w bok i uśmiechając się przy tym dziwnie. Zabrał szybko swoją białą koszulkę z pucharu, jednak niefortunnie, jakby dzisiejszego dnia przydarzyło mu się za mało pechowych zdarzeń, puchar osunął się z szafki i dosłownie w ostatniej chwili zdołał go złapać. Odetchnął ciężko, podnosząc szklane trofeum i przecierając je swoim t-shirtem. Zerknął na Uchihę, który piorunował go wzrokiem, a zaraz potem przeniósł spojrzenie swoich szalenie niebieskich oczu na trenera Sasuke. Mężczyzna patrzył na niego tak, jakby zaraz miał podejść i udusić go częścią garderoby, który Naruto właśnie trzymał w rękach.
- Przepraszam, że nie mogłem przyjść na przyjęcie – powiedział w końcu Iruka, znów się uśmiechając - ciepło, pogodnie, tak jak miał w zwyczaju. Uzumakiemu bardzo brakowało tego uśmiechu.
- I tak w nim nie uczestniczyłem. – Chłopak wzruszył ramionami, ubierając szybko koszulkę. Wygładził ją na torsie, patrząc kątem oka na uważnie obserwującego go bruneta. Przygryzł wargę, na wspomnienie sprzed kilku minut.
- Musimy porozmawiać, o tym, co się tutaj stało – stwierdził Iruka, wzdychając ciężko. Spojrzał na Kakashiego, który, ku ogromnemu zdziwieniu chłopców, skinął głową, uśmiechając się przy tym lekko, po czym rzucając Sasuke krótkie: „Przygotuj się na dziesięciogodzinne treningi za te opuszczone zawody”, wyszedł z pokoju, w którym zapanowała nagle niezwykle wymowna cisza.
Sasuke obserwował uważnie Irukę. Nie miał pojęcia, że jego trener zaprzyjaźni się z kalifornijskim nauczycielem, zwłaszcza, że przy pierwszym spotkaniu, kiedy dawny wychowawca Naruto przyszedł na ich trening, żeby porozmawiać o sytuacji blondyna, Kakashi nie zachował się najprzyjemniej w stosunku do niego. Ale jak widać, pierwsze wrażenie często bywa mylące, o czym Sasuke zdążył się już przekonać z własnego doświadczenia.
Swoją drogą, nie miał również pojęcia, że Kakashi może się tak zwyczajnie uśmiechać. Zazwyczaj usta tego starego drania wygięte były w szyderczym uśmieszku, pełnym wyższości i pogardy dla otoczenia, a teraz…
Westchnął cicho. Chyba zapomniał, że Hatake również jest człowiekiem i ma prawo do ludzkich odruchów, jakkolwiek irracjonalnie by to nie brzmiało w odniesieniu do metod treningowych, które praktykował na Sasuke.
- Dziękuję, że pomogłeś Naruto – rozległ się spokojny głos Iruki, jednak mężczyzna nawet na niego nie patrzył, zbyt zajęty uśmiechaniem się do Uzumakiego. Blondyn również się uśmiechał, a jego obłędnie niebieskie oczy lśniły jak nigdy.
- Fajnie znów cię widzieć – mruknął blondyn, mrużąc zabawnie oczy. Iruka westchnął, spuszczając wzrok i przestając się uśmiechać w tak ciepły, przyjazny sposób. Na jego pogodnym obliczu pojawił się dziwny cień. Widać było, że coś zżera go od środka, a teraz w końcu musi przyznać się do błędu, który popełnił. Sasuke już wiedział, co dawny nauczyciel Naruto chce powiedzieć. Wstrzymał w napięciu oddech, niezauważalnie zaciskając pięści w oczekiwaniu.
- Źle zrobiłem, że cię tu przywiozłem – zaczął Iruka, ze zdenerwowaniem miętosząc dół swojej oryginalnej koszuli. – Powinienem przewidzieć, że twoja matka… że to… - Wciągnął ze świstem powietrze do płuc, przymykając oczy. – Najwyraźniej z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciu – mruknął w końcu, najwyraźniej niezbyt zadowolony z tej puenty.
- Nie jest aż tak źle, jakby się mogło wydawać. - Naruto zaśmiał się cicho, jakby zupełnie przyzwyczajony do takiego zachowania mężczyzny, po czym obchodząc kanapę i zerkając po raz kolejny na bruneta, schylił się po swoją sportową bluzę, która leżała na podłodze. Ubrał ją, zapinając się pod samą szyję.
- Nie, Naruto. Myślałem, że kiedy wrócisz do swojej matki, będziesz miał w końcu prawdziwy dom, ale ona… - Iruka zacisnął mocno wargi, jakby powstrzymując się przed jakimiś niezbyt cenzuralnymi słowami. – Niektórzy po prostu nie zasługują na drugą szansę – powiedział w końcu, marszcząc brwi i wsuwając swoje niemal kobiece dłonie do kieszeni spodni. Teraz wyglądał bardziej jak zbuntowany nastolatek z ery rock and roll`a niż dojrzały mężczyzna wychowujący dzieciaki z poprawczaka. Sasuke uśmiechnął się lekko pod nosem, lubił tego faceta.
- Naruto, wróć ze mną do Los Angeles – zaproponował nagle Iruka, a Uchiha zamarł. Spojrzał z niedowierzaniem na mężczyznę, a jego sympatia do niego gościa momentalnie spadła grubo poniżej zera.
- Do… Los Angeles? – Naruto zawahał się, przeczesując nerwowym gestem swoją jasną czuprynę.
- Tam jest twój dom. – Iruka uśmiechnął się do niego zachęcająco, jednak nawet ciepły, przyjazny uśmiech dawnego opiekuna, nie zmniejszył dziwnej niepewności, którą teraz blondyn niemal emanował. Szalenie niebieskie oczy spojrzały na Uchihę.
- Ja… jutro dam ci odpowiedź. Muszę się zastanowić.
Sasuke z zimnym, niemal okrutnym spokojem patrzył, jak Naruto żegna się ze swoim opiekunem, odprowadza go do drzwi i zamyka je na klucz.
Znów zostali w pokoju zupełnie sami. Mogli dokończyć to, w czym im przerwano, ale Uchiha aktualnie stracił jakąkolwiek ochotę na mocniejsze doznania. No, jedyne mocne doznania, które mógł ewentualnie zafundować teraz blondynowi za pomocą argumentów, nazywały się ‘rozsądek’ i ‘perswazja’. Och, tak… To jest ‘rozsądek’ - zacisnął mocniej jedną pięść, jednocześnie piorunując swoimi obłędnie czarnymi oczami zbliżającego się do niego Naruto, a to jest ‘perswazja’ - zacisnął drugą pięść, wciąż nie spuszczając pełnego wściekłości spojrzenia z Uzumakiego. Bądź co bądź, ‘perswazją’ mógł się pochwalić jeszcze w spodniach, jednak jak na razie nie chciał wyciągać ciężkiej artylerii, ponieważ ‘rozsądek’, czyli prawa pięść podpowiadała mu, że najpierw lepiej zapytać tego kretyna, co wyprawia, a później używać poważniejszych argumentów.
Poczuł, jak Uzumaki siada obok niego, czuł ciepło bijące z jego ciała i zapach męskich perfum, ale kiedy blondyn dotknął palcami jego policzka, złapał go za nadgarstek, miażdżąc w uścisku. Spojrzał na Naruto, którego twarz znajdowała się zaledwie kilka centymetrów od jego własnej. Przyśpieszony oddech chłopaka muskał jego usta, a wąskie, seksowne usta wykrzywiły się w cwanym uśmieszku.
- Będziesz za mną tęsknił? – zapytał, oblizując jednocześnie wargi w bardzo dwuznaczny sposób. Uchiha na ten widok zacisnął swoje palce jeszcze mocniej na nadgarstku Naruto, jednak ten nawet nie drgnął, wciąż wpatrując się w niego intensywnie.
- Co ty, do cholery, robisz? – Zmrużył oczy, czując, że wściekłość rozsadza go od środka. Podświadomie wiedział, że jeśli tak dalej późnie, nie będzie w stanie jej powstrzymać. Jego legendarne opanowanie i pewność siebie trafi szlag.
- Żegnam się z tobą. – Naruto uśmiechnął się do niego jeszcze bardziej prowokująco niż zazwyczaj. Wolną ręką znów podjął próbę dotknięcia twarzy Uchihy, a kiedy Sasuke nie zaprotestował, jego palce dotarły do ust, obrysowując je delikatnie. Niezwykłe, głęboko niebieskie oczy błyszczały zaczepnie. – Chcę, żebyś do końca życia zapamiętał to pożegnanie.
- Naruto… - Brunet wciągnął ze świstem powietrze, kiedy gorący, wilgotny język przejechał po jego szyi. – Kolejna cholerna gra w twoim wykonaniu? – wychrypiał, mimowolnie odchylając głowę do tyłu i pozwalając ustom blondyna działać. Zamruczał cicho z uznaniem, kiedy zdolne wargi zaczęły całować go coraz śmielej.
- Bom Bom! Sasuke – padła odpowiedź, na dźwięk której Uchiha zamarł. Odsunął od siebie rozochoconego blondyna i zmarszczył brwi.
- Widzę, że uczysz się od mistrza. – Zmrużył oczy, niechybnie dążąc do wspaniałej puenty.
- Oczywiście!
- Nie wiem, czy dasz sobie radę z ranieniem innych tak samo dobrze jak ja. Zwłaszcza, że Iruka jest jednym z nielicznych, którym naprawdę na tobie zależy.
- Ty bez wątpienia również zaliczasz się do tego grona – Naruto prychnął cicho, a nastrój na amory najwyraźniej również jemu przeszedł. – A zresztą, sztuki manipulacji uczyłem się od prawdziwego mistrza… Od Itachiego.
- Więc może jednak powinieneś wrócić do Los Angeles? Mojego brata długo w mieście nie będzie, a chyba nie chcesz zostać tutaj zupełnie sam.
- Dlaczego sam? – Naruto przybliżył się do Uchihy, uśmiechając się nonszalancko. Nastrój erotyczny znów chyba powrócił, bądź co bądź, jeszcze nie rozładowali napięcia. – Mam na oku jednego frajera, który bardzo chętnie się mną zaopiekuje, na pewno go kojarzysz.
- Z pewnością – Sasuke prychnął kpiąco, kładąc dłoń na tyłku blondyna. Naruto przybliżył się do niego jeszcze bardziej, przekrzywiając głowę i muskając ustami jego wargi. Kiedy przejechał po nich językiem, brunet dał za wygraną. Wsunął drugą rękę w jasne włosy chłopaka, po czym pocałował go mocno i namiętnie , językiem wytyczając obszar swoich wpływów, wsuwając się w gorące, wilgotne usta i pieszcząc je językiem. Kiedy usłyszał stłumiony jęk blondyna poczuł, jak ogarnia go obezwładniające pożądanie. Położył dłonie na pośladkach Uzumakiego, zaciskając na nich mocno palce. Naruto uśmiechnął się prowokacyjnie, pakując się na kolana bruneta. Otarł się o niego.
- Sasuke… - usłyszał tuż przy uchu zmysłowy szept.
- Chcesz wiedzieć, gdzie będziesz spał tej nocy? – mruknął w odpowiedzi.
- Mhm. – Uzumaki spojrzał sugestywnie na łóżko króla snowboardu, ale Uchiha uśmiechnął się tylko kpiąco.
Zimno, pusto i beznadziejnie. Tak w trzech słowach Naruto mógł opisać pokój, w którym się znalazł. To tutaj miał spędzić najbliższą noc i najprawdopodobniej kilka innych również, aż Iruka, jego matka i on sam nie ustalą, co ma się z nim stać. Wahał się, czy rzeczywiście nie lepiej by było wrócić do Los Angeles, zwłaszcza, kiedy Uchiha bezpardonowo wyrzucił go ze swojej sypialni, w której mogło być tak gorąco… Zimny drań!
Westchnął cicho, wtulając się w pościel. Minęło już kilka dobrych godzin, kiedy Sasuke odprowadził go do tego pokoju, zostawiając zupełnie samego. Przez ten czas Naruto przeanalizował z każdym najmniejszym szczegółem cały dzisiejszy dzień i doszedł do jednego prostego wniosku.
Kiedy zobaczył swojego dawnego wychowawcę, nie mógł mu tak po prostu odmówić. Wiedział, że chce tutaj zostać, ale Iruka naprawdę na niego liczył. Uzumaki doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie zachował się jak prawdziwy mężczyzna. powinien wykazać się asertywnością, powiedzieć ‘nie’ od razu… Ale jednocześnie nie mógł odmówić sobie zabawy z Uchihą, którego niepewność, można by nawet powiedzieć, że strach, a później ta rozkoszna wściekłość, były warte grzechu. Naruto wiedział, że ta gra skończy się czymś znacznie ostrzejszym niż zazwyczaj. Czuł to w każdej części swojego ciała i jednocześnie tak bardzo tego pragnął, jak niczego innego.
Spojrzał na zegar przy łóżku. Dwunasta w nocy, idealnie.
Odsunął zdecydowanym gestem pościel i wstał z łóżka. Podszedł do drzwi, a kiedy je otworzył, zobaczył Uchihę z błyskiem wściekłości w oczach i burzą rozwianych czarnych włosów. Czerwone, wąskie usta odznaczały się na tle białej, posągowej twarzy.
Naruto uśmiechnął się do swojego gościa prowokacyjnie, a chwilę po tym został wepchnięty z powrotem do swojej aktualnej sypialni
czwartek, 24 lutego 2011
Bom Bom! 28
Zgred-chan, hehe bo to na początku był wtorek, później przerodził się w środę ;)
Daimon, zabijasz mnie swoimi tekstami xD 'O! No właśnie, zostaw mojego Naruto w spokoju. Jeszcze Ty się go czepiasz?' obiecuję, że już nie będę się go czepiać ;D No Daimon, to teraz przekonasz się, kto jest tym gwałcicielem ;) Haha xD No tak, już anonimom się myli kto został zgwałcony ^^
Pazurek, moja droga, a myślisz, że będąc 12-latkiem, patrzył na to tak jak 17-letni facet? :)Dzieci widzą inaczej niektóre rzeczy, przecież to jasne.
Kuroneko, hehe xD no ba ;)
alien, kochana, zawsze wiesz, jak mnie podnieść na duchu :* szczerze to chyba nikt jeszcze nie zrobił aż takiej analizy jakiegoś rozdziału :D wow! no nie wiem, co mam ci napisać, serio, zatkało mnie, jak go przeczytałam xD
Ashia, masz rację wtedy Bom Bom straciłby swój klimat, jeśli umieściłabym w nim proces Naruto :)
Anonim, Yeah! Wojtek w obleśnej koszuli rządzi xD
Seni, hehe cieszę się, że poznałam kogoś, kto nie lubi mangowego Naruto ;) Przybij piątkę
Revira, jest naprawdę dużo dobrych opowiadań, prawdziwym mistrzem słowa jest bez wątpienia Homoviator, to on wie, jak pisać, mnie od tego, żeby być dobrą dzielą lata świetlne, ale liczę na to, że jednak, jak to mówią, trening czyni mistrza. Ale masz rację, dużo też zależy od stylu jaki się lubi :) Bardzo się cieszę, że wyłapałaś nawiązanie do karabinu, jesteś bardzo uważnym czytelnikiem ;) Hehe, w sumie to masz rację, jeśli się nad tym zastanowić, końcówka rozdziału była podobna do filmów sensacyjnych, ale cała konwencja Bom Bom opiera się na, że się tak wyrażę, 'amerykańskim śnie', chciałabym żeby było właśnie bardzo szablonowo pod tym względem, jeśli chodzi o szkołę, sport, relacje, teraz nawet ten gwałt.
Szczególne podziękowania dla alien, która odwaliła kupę dobrej roboty, betując ten rozdział.
- Sasuke? – Naruto zamrugał zaskoczony w przypływie szoku, jednak już po chwili na jego ustach pojawił się prowokacyjny uśmiech. Wciąż stojąc na szycie schodów do komisariatu, założył ręce na piersi i powiedział z jawnym, niemal beztroskim rozbawieniem, tym swoim zachrypniętym głosem: - Wiedziałem, że maczałeś w tym palce.
Sasuke zaśmiał się cicho w odpowiedzi, nie spuszczając Uzumakiego z oczu. Obserwował każdy jego ruch, jakby się obawiając, że naprawdę ma przed sobą jakiegoś kryminalistę, zdolnego do wyciągnięcia broni i zaatakowania go. A to było przecież absurdalne! Chłopak był niewinny i teraz wszyscy się o tym przekonają.
Naruto zszedł powoli po schodach, a jego ręce powędrowały w dół. Źrenice Sasuke rozszerzyły się niezauważalnie, ten gest kojarzył mu się bardzo jednoznacznie, jednak po chwili Uchiha uśmiechnął się do siebie kpiąco, kiedy Naruto zapiął swoją czerwoną bluzę, zaciągając kaptur na jasne włosy. Poczuł, że wstrzymuje oddech, kiedy blondyn stanął naprzeciwko niego, a niebieskie oczy przenikały go na wskroś.
- Zimno, cholera! – zaklął Naruto, krzywiąc się lekko. Zrobił jeszcze jeden krok w stronę bruneta i będąc już naprawdę blisko, niemal czując jego ciepło, uśmiechnął się do niego beztrosko, bez obawy o przyszłość, bez jarzma wątpliwości i zmartwień. Przez te kilka dni, kiedy chłopak był w więzieniu, rozmyślał o nim intensywnie. Wszystko sprowadzało się do jednego wniosku: Naruto go fascynował i podniecał. Sasuke nie chciał jednak myśleć o sobie w kategoriach homoseksualisty, nie miał zamiaru odkrywać w sobie pedała i jak na razie odkładał to na dalszy plan. W tej chwili to nie miało żadnego znaczenia, liczyła się tylko ta żądza, magnetyzm, hipnotyczne uzależnienie. Uchiha wcale nie miał zamiaru zastanawiać się nad jakimiś ckliwymi bzdurami: czy Naruto jest jego przyjacielem, czy lubi chłopaka, lub, co gorsza, czy jest w stanie stworzyć z nim coś trwałego, jakąś mocną, solidną więź, której jak na razie z nikim nie udało mu się zbudować.
Sasuke najzwyczajniej w świecie chciał zdobyć Uzumakiego, zaliczyć go i posiąść. To było rozpaczliwe, niemal bolesne pragnienie, które zrozumiał dopiero wtedy, kiedy Naruto wylądował w więzieniu. Jeśli Uzumaki byłby jego, cały świat leżałby u jego stóp.
- Kto zgwałcił Sakurę? – zachrypnięty, cichy głos Naruto i niebieskie oczy lśniące nienaturalnie, wydały się niemal przerażające. Była w nich ukryta potrzeba zemsty. Z pewnością chciał teraz jakiejś krwawej, makabrycznej historii, która wynagrodziłaby mu kilkudniowy pobyt w areszcie. Sasuke uśmiechnął. Ciekawe, jak bardzo Naruto nienawidzi teraz Sakury?
- Kucharz, którego wynajęła na przyjęcie.
- Ten od pasztecików z owoców morza?
Sasuke wzruszył lekceważąco ramionami. Nie obchodziło go, co ten pedofil gotował, to nie miało żadnego znaczenia.
- To straszne! One były pyszne! – Naruto westchnął z przejęciem, kręcąc z niedowierzaniem głową.
- Przestań się wygłupiać, kretynie! – Sasuke wyciągnął ręce z kieszeni, łapiąc mocno blondyna i przyciągając do siebie. Oddychał ciężko, patrząc wściekle w oczy chłopaka. – Byłeś od krok od więzienia, a teraz będziesz błaznował? Zdajesz sobie sprawę z tego, co by mogło być, gdybym go nie złapał?!
Poczuł, jak Naruto drgnął, słysząc to, a zaraz potem ciepły oddech musnął usta bruneta.
- Ty go znalazłeś? – blondyn przekrzywił głowę, uśmiechając się szeroko. Różowy język oblizał prowokacyjnie usta, jednak Uchiha stał nieruchomo, patrząc z góry, pogardliwym spojrzeniem na blondyna. Był wściekły i nie zamierzał tego ukrywać.
- Dlaczego nie możesz zrozumieć powagi sytuacji, kretynie?
- A dlaczego miałbym ją zrozumieć?
Sasuke wzdrygnął się, kiedy zimne ręce musnęły jego kark. Obserwował uważnie blondyna spod zmrużonych oczu.
To była gra, oni cały czas grali, bawiąc się jednocześnie sobą. Uchiha może i chciał zdobyć blondyna, jednak to nie znaczyło, że Naruto nie może jednocześnie tak samo zabawić się Uchihą. Który z nich pierwszy ulegnie?
- Drugi raz mnie uratowałeś, jeszcze trochę, i dam ci tę przyjemność przekonać się, jak smakuje wdzięczność w moich ramionach. Zobaczysz, nie będziesz wiedział, gdzie jesteś. – Chłopak musnął wilgotnymi ustami szyję bruneta, ale był to subtelny, ledwie wyczuwalny dotyk. Sasuke doskonale wiedział, że Uzumaki tylko raz pozwolił mu przejąć nad sobą kontrolę, teraz będzie musiał walczyć o dominację.
- A co z oddawaniem mi dziewictwa? – Sasuke zaśmiał się cicho, odchylając głowę lekko w tył i eksponując jednocześnie szyję. – Przecież byłem twoim księciem.
- Ale ja nigdy nie mówiłem, że będę księżniczką.
Zmrużył z rozkoszą oczy, kiedy Naruto polizał jego jabłko Adama. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że ktoś może ich zobaczyć, jakiś policjant może wyjść z komisariatu i przyłapać ich na gorącym uczynku. Spowijający okolicę półmrok dodawał mu jednak odwagi, a zresztą… Miał bardzo ograniczony dostęp do ciała blondyna przez te kilka dni. Musi nadrobić zaległości.
- Lepiej już chodź do samochodu, bo zamarzniesz i nie będziesz miał czym rozdziewiczać – mruknął, odsuwając się od Uzumakiego. Odwrócił się na pięcie i kiedy już miał iść, poczuł, jak Naruto łapie go za nadgarstek, przyciągając do siebie i przytulając mocno. Uchiha wciągnął ze świstem powietrze do płuc, ledwo łapiąc oddech.
- Dzięki draniu… Dzięki za wszystko – wyszeptał cicho Naruto, po czym, nie czekając na reakcję bruneta, puścił go i skierował się szybkim krokiem w stronę białego wozu Uchihy, zaparkowanego na parkingu komisariatu. Sasuke spojrzał zaskoczony na plecy Uzumakiego, jednak już po chwili na jego usta wpłynął lekki uśmieszek.
Między Naruto a nim już powstała więź. Nawet silniejsza niż potrafił sobie wyobrazić.
- Gdzie jedziemy? – Uzumaki uśmiechnął się pod nosem, mając uczucie deja vu. Zaledwie kilka dni temu również zadał Sasuke to pytanie. Z tą tylko różnicą, że w zupełnie innych okolicznościach. Teraz już niczego nie musi się obawiać. Nikt go nie ściga, list gończy zniknął i po raz kolejny jest pełnoprawnym obywatelem Stanów Zjednoczonych. Wolność miała naprawdę słodki smak, zwłaszcza, jeśli człowiek dopiero co otarł się o więzienie, prawda?
- Do pensjonatu – odpowiedział Uchiha po dłuższej chwili, wyrwany z zamyślenia. Spojrzał szybko na blondyna, jednak zaraz potem czarne oczy ponownie zwróciły się w stronę jezdni. Naruto, rozparty nonszalancko na skórzanym fotelu, kiwnął głową, po czym spojrzał na krajobraz mijany za oknem. Zastanawiał się, jak teraz będzie wyglądało jego życie. Nie chciał wracać do Kushiny, ale jednocześnie nie chciał również wyjeżdżać z miasteczka. Wiedział, że Iruka, który aktualnie zatrzymał się w pensjonacie Uchihów, będzie nalegał na powrót Uzumakiego do Los Angeles. Kiedyś Naruto oddałby wszystko, żeby tylko wrócić do słonecznego Miasta Aniołów, ale teraz… Nie mógł jeszcze nazwać zimowego miasteczka swoim domem, śnieżne, strome szczyty nie były jak na razie tak pociągające jak słoneczne plaże, nawet przystojny mistrz snowboardu nie był bezpośrednią przyczyną tego, że Naruto chciał tak bardzo tutaj zostać. Co więc tak uporczywie trzymało go w śnieżnej mieścinie? Odpowiedź była banalnie prosta i Naruto zrozumiał to dopiero, kiedy przyjrzał się wszystkim swoim mniej, lub bardziej dziwnym przygodom w miasteczku: w Los Angeles po prostu nie miał do czego wracać. Zrozumiał to, kiedy przypomniał sobie swoje bójki z Uchihą, swój gniew, kiedy Sakura przyłapała ich w toalecie, nawet swoją niepewność, czy to aby na pewno nie on zgwałcił Haruno. Czuł, że jeśli teraz wróciłby do Miasta Aniołów, prędzej czy później wylądowałby w więzieniu. Tam nie miał przyszłości, a nawet jeśliby miał, każda kolejna ścieżka, którą mógł wybrać, prowadziłaby go po śladach jego ojca. Reasumując, tutaj może zostać kimś. A świadomość, że ma się za rywala kogoś takiego jak Sasuke motywowała podwójnie.
Naruto podskoczył gwałtownie, kiedy ktoś mocno uderzył w szybę samochodu. Spojrzał zdezorientowany na Uchihe stojącego na zewnątrz ze zniecierpliwionym wyrazem twarzy i dłonią uniesioną w górę, jakby miał w planach po raz kolejny zastukać w okno i wystraszyć blondyna.
- Jesteśmy już – czarne brwi uniosły się w górę, a Sasuke, ku ogromnemu zdziwieniu Naruto, szarmancko otworzył blondynowi drzwi, jednak jedno spojrzenie czarnych oczu wystarczyło, żeby Uzumaki przestał się czuć jak dama. Wysiadł szybko z samochodu, uśmiechając się do Uchihy złośliwie.
- Krzesło też mi będziesz odsuwał, jak będę siadał do stołu?
- Za punkt honoru obrałem sobie, żeby jednak zrobić z ciebie księżniczkę – mruknął Sasuke, śmiejąc się złośliwie, kiedy Naruto szturchnął go w ramię.
- Wal się! – syknął obrażony, jednak nie można było nie zauważyć, jak uśmiecha się pod nosem, kiedy przechodzili przez wielkie, oszklone drzwi pensjonatu. Blondyn wyczuł na sobie ciekawskie spojrzenie recepcjonistki, która szybko odwróciła wzrok, speszona, orientując się, że Naruto na nią patrzy. Chłopak zmrużył lekko oczy, zerkając na Uchihe.
- Teraz jestem główną atrakcją tego cholernego miasteczka. Wszyscy będą mnie traktować jak…
Zamarł, kiedy weszli do restauracji. Uchylił lekko usta, kompletnie sparaliżowany. Przez głowę przeszła mu myśl, że właśnie bierze udział w jakiejś farsie, genialnej maskaradzie, która dobiegła końca, a on, jak ostatni frajer dał się na to wszystko nabrać. Spojrzał na Sasuke, stojącego obok niego. Mina bruneta wykazywała nieco mniejsze zaskoczenie, wciąż zatrzymując na przystojnej twarzy chłodną maskę obojętności.
- Brałem udział w programie ‘Mamy Cię’? Co jest, kurwa? – syknął, patrząc na tłum ludzi, którzy wgapiali się w blondyna uporczywie. Chłopak rozejrzał się ze zdezorientowaniem po twarzach zgromadzonych, ze zdziwieniem zauważając kilku swoich ‘znajomych’ ze szkoły, reszty ludzi nie znał. Dopiero po chwili odnotował zawieszony pod sufitem szyld z napisem: „W ramach przeprosin…”. Zamrugał zaskoczony, spoglądając na rudowłosą kobietę, stojącą na samym środku restauracji ze skruszonym wyrazem twarzy, wydawało mu się nawet, że miała łzami w oczach, ale największym zaskoczeniem był wielki tort, który trzymała w swoich drobnych dłoniach.
- Naruto! – zawołała wzruszona, podchodząc do blondyna. Uzumaki instynktownie zrobił krok w tył, wpadając jednocześnie na Uchihe. Spojrzał na niego znad ramienia, z błyskiem wściekłości w oczach.
- Powiedz im, że jestem zmęczony i muszę odpocząć – warknął najciszej jak umiał, po czym odwrócił się na pięcie i opuścił przyjęcie-niespodziankę, zostawiając za sobą zdziwiony jego zachowaniem tłum.
Ciepłe, miodowe światło rozświetlało jasne, pastelowe ściany korytarza, który nie wydawał się wcale pogodnym miejscem, a to dlatego, że stojąca na końcu korytarza postać, oparta od niechcenia o ścianę nadawała wszystkiemu dziwnie niepokojącego posmaku. Prawie jak w horrorach, kiedy coś niebezpiecznego czaiło się w kącie. W powietrzu gęstym jak melasa, unosiła się atmosfera zagrożenia.
Sasuke uśmiechnął się do siebie, stojąc na szczycie schodów. Od Naruto dzieliło go dobre kilkanaście metrów i z tej odległości nie mógł dostrzec twarzy chłopaka. Wiedział jednak, że Uzumaki jest wściekły. Jego gniew wręcz wypełniał wąski korytarz.
- Wiedziałeś o tym? – warknął, kiedy Sasuke w końcu pojawił się obok niego, otwierając drzwi do swojego pokoju. Zdziwił się, że Uzumaki pamiętał drogę i nie zgubił się w plątaninie korytarzy. Jak widać, nie doceniał blondyna.
- Niby skąd – wzruszył ramionami, otwierając drzwi. Tym razem wszedł pierwszy, nie bawiąc się w dżentelmena. – Zamknij – mruknął z nad ramienia do chłopaka, który trzasnął głośno drzwiami. – Na klucz – rzucił chłopakowi metalowy przedmiot i zapalił światło. Uśmiechnął się wrednie, kiedy usłyszał, jak klucze spadają na podłogę.
- No więc? – Naruto nie wydawał się już taki radosny i beztroski jak wcześniej. Uchiha westchnął ciężko, opadając na kanapę i odchylając głowę w tył.
- To tylko głupie przyjęcie, czemu tak zareagowałeś?
- Najpierw gonią mnie z widłami po całym miasteczku, a teraz wydają dla mnie imprezę? – prychnął blondyn i rozejrzał się bez skrępowania po pokoju, jakby sprawdzał, czy od czasu jego ostatniej wizyty tutaj nic się nie zmieniło. Sasuke wzruszył ramionami, ściągając kurtkę i przewieszając ją przez oparcie kanapy. Przeczesał ręką włosy i spod półprzymkniętych powiek patrzył, jak Naruto okrąża pokój, podchodzi do biurka i opiera się o nie. Chłopak uśmiechnął się do Uchihy, jednak widać było, że wciąż jest wściekły.
– Nie chcę mieć nic wspólnego z moją matką, rozumiesz? To całe cholerne przyjęcie nie zostało zorganizowane dlatego, że mieszkańcom jest przykro. Ona chciała naprawić coś, co spieprzyła i zaangażowała w to wszystkich tych wieśniaków – machnął dłonią, jakby odganiał natrętną muchę, po czym zamilkł na chwilę. – Masz fajki?
Sasuke zaśmiał się cicho. Mimowolnie wyobraźnia podsunęła mu obraz Naruto, który trzymając w swoich szczupłych palcach peta, przybliża go powoli do ust, po czym zaciąga się nim mocno. A później oddycha szarym dymem, który otula jego twarz w zmysłowy sposób. I wygląda to naprawdę niesamowicie, jakby bohater starych, klimatycznych filmów zagościł w pokoju Uchihy.
- Nie mam – odpowiadał, mrugając szybko, żeby za wszelką cenę pozbyć się tego obrazu z myśli. Nie mógł sobie pozwolić na tytoniowe fantazje, kiedy miał przed sobą wściekłego Uzumakiego. Blondyn westchnął ciężko, przymykając oczy i rozmasowując sobie z irytacją skronie. Sasuke obserwował go uważnie, czekając cierpliwie na dalszy ruch.
- Cholerna suka! – syknął w końcu Naruto. Zerknął szybko na bruneta, upewniając się, czy go słucha, po czym, spuszczając wzrok na podłogę, zaczął mówić mocno zachrypniętym, pełnym emocji głosem:- Wiesz, że w sierocińcu, ani razu nie pomyślałem o mojej biologicznej matce? Zawsze wyobrażałem sobie, że przyjeżdża po mnie jakaś nowa rodzina, ale nie ona. Dla mnie praktycznie nie istniała. Kiedy ktoś się o nią pytał, mówiłem, że nie żyje – uśmiechnął się krzywo, zamykając na chwilę oczy. – Wiesz, co powiedziała, kiedy przyszła do komisariatu? - szalenie niebieskie oczy spojrzały na Sasuke, który nawet nie drgnął, chłonąc całym sobą każde słowo. – Że nigdy nie dorównam ojcu. Myślała, że będę jego idealną kopią… Sprowadziła mnie tylko po to, żebym jej go przypominał. Powiedz mi, Sasuke, jakim on musiał być człowiekiem, żeby posunęła się do czegoś takiego? Nie chciała mnie poznać, zależało jej tylko na tym, żebym był do niego podobny. – Naruto podniósł głowę, patrząc w diabelsko czarne oczy.
Sasuke stanął tuż przed nim. Co miał mu powiedzieć? Że jest lepszy od swojego ojca, że jego matka jest niesprawiedliwa i głupia, osądzając go w ten sposób, że jest biedny i skrzywdzony?
- Nie chcę mieć z nią nic wspólnego, rozumiesz? – warknął, mierząc go zdeterminowanym spojrzeniem, jak gdyby szukał potwierdzenia swoich słów. Uchiha westchnął cicho, opuszkami palców dotknął delikatnie blizn na policzkach Naruto.
- Będziesz jej teraz nienawidził. – wyszeptał cicho, wjeżdżając palcami na usta, rozchylił je kciukiem. Pochylił się nad nim, ciepłym oddechem owiewając wargi. – W nienawiść nie można wątpić, tak jak w miłość – uśmiechnął się. – Nigdy.
Pocałował go. Mocno i brutalnie – boleśnie. Czuł gorący oddech Naruto na swoim policzku, jego spięte w zaskoczeniu mięśnie, w ich ustach utonął jęk protestu, kiedy Uchiha mocno złapał za jasne kosmyki , szarpiąc gwałtownie. Zacisnął zęby na języku Naruto, by mocno trzymając go za kark, znów pogłębić pocałunek. Czuł, jak Uzumaki odpowiada na jego brutalne pieszczony, więc przerwał pocałunek. Spojrzał na zaskoczonego blondyna, który oddychał ciężko.
- Tam, gdzie nie chce się przebaczyć, od razu powstaje mur. Od muru zaś zaczyna się więzienie – jego głos, zważywszy na okoliczności, w których się znaleźli, był nienaturalnie spokojny i cichy. Zacisnął mocno usta, patrząc twardo na Naruto. Nienawiść do niego nie pasowała i chociaż blondyn miał do niej prawo jak nikt inny, Sasuke mu na nią nie pozwoli.
Po chwili Naruto uśmiechnął się lekko. Uchiha doskonale znał ten prowokacyjny uśmiech.
- Wiesz, że ładnie, nie wiedziałem, że piszesz wiersze?
Sasuke zaśmiał się cicho.
- Jestem wszechstronnie utalentowanym księciem, podobno księżniczki lubią takie bajery – puścił do niego oko, a wychodząc, dodał jeszcze: - Dla własnego bezpieczeństwa radziłbym ci nie zwiedzać mojego pokoju.
- Jakbym i tak już go nie przeszukał – usłyszał jeszcze, zanim nie zamknął drzwi.
Oczywiście Sasuke nie mógł przypuszczać, że kiedy pójdzie do restauracji po ich kolację, do pokoju wkradnie się pewna kobieta, pragnąca przebaczenia Naruto. Uchiha miał się o tym przekonać dopiero, gdy znów wrócił na górę.
- Przepraszam Naruto, tak strasznie cię przepraszam – usłyszał znajomy głos, a kiedy zobaczył, do kogo należy, poczuł przyjemne uczucie pogardy, słodki smak zwycięstwa.
Oparł się o framugę szeroko otwartych drzwi. W końcu nie chciał utrudniać nieproszonemu gościowi opuszczenia jego pokoju. Uśmiechnął się złośliwie, kiedy dwie pary oczu zwróciły się w jego stronę.
- Sasuke! – kobiecy pisk poniósł się po pokoju, wywołując na pokerowej twarzy Uchihy ledwo widoczny cień irytacji. Nieproszony gość zasłonił rękoma usta, wystraszony.
- W restauracji podają tort, lepiej już idź, bo zjedzą ci ostatni kawałek – mruknął, patrząc sugestywnie na drzwi. Dziewczyna zaczerwieniła się mocno, patrząc błagalnie na Naruto, chłopak zignorował ją jednak, po prostu odwracając wzrok.
- Przemyśl to, co ci powiedziałam. Nasz związek zasługuje na drugą szansę – powiedziała do blondyna, po czym wyszła szybko, nie patrząc na Sasuke. Brunet uśmiechnął się z satysfakcją, zamykając drzwi.
- I co, dasz małej Hyuuga drugą szansę? – zapytał, jakby od niechcenia. Naruto spojrzał na niego zaskoczony.
- Nie – mruknął i zawahał się przez chwilę. – Hinata była tylko częścią gry, przecież wiesz – wzruszył ramionami i jak gdyby nigdy nic, usiadł wygodnie na kanapie, patrząc ponaglająco na Uchihe. – Mam nadzieję, że udało ci się upolować ten tort, co?
Sasuke przewrócił oczyma, podając chłopakowi talerz z jedzeniem.
- No to jak to było? – Naruto odchylił głowę w tył, z błogim uśmiechem wpychając w siebie ostatni kawałek ciasta. Przynajmniej dla tortu, warto było organizować to bezsensowne przyjęcie.
- Z gwałtem? – Sasuke siedział obok niego, wykazując się kompletną nonszalancją. Uzumaki starał się nie zwracać zbytniej uwagi na pite przez bruneta wino i czerwone usta, które przez alkohol zyskały na barwie. – To proste – uśmiechnął się niebezpiecznie. – Dlaczego Sakura cię oskarżyła i była taka pewna swojej tezy? Bo zgwałcił ją, ktoś podobny do ciebie, wysoki facet o jasnych włosach. A jak łatwo zauważyć, w miasteczku nie ma zbyt wielu blondynów. Sakura widziała tylko zarys jego sylwetki, bo wcześniej zgasił światło, a potem uderzył ją w głowę i straciła przytomność. Haruno nie jest zbyt bystra, myślała, że to ty. A po waszej kłótni, wściekły blondyn kojarzył jej się tylko z jedną osobą – spojrzał na Naruto z ironią, po czym kontynuował. – Kucharz wyjechał po tym… incydencie, a wrócił, kiedy dowiedział się, że Haruno oskarżyła kogoś innego.
- I co, udowodniłeś jego winę? Porównałeś badania, czy coś? – Naruto spojrzał zaskoczony na bruneta. Szczerze powiedziawszy, nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Uchiha zaśmiał się cicho.
- Oczywiście, że nie. To byłoby zbyt proste. Sprowokowałem go do następnego gwałtu na Haruno.
Naruto o mało nie zadławił się pitym właśnie sokiem. Spojrzał ze łzami w oczach na bruneta, starając się przełknąć napój.
- Co zrobiłeś?
- Wystarczy tylko trochę manipulacji, a ludzie wyjawiają ci wszystkie swoje sekrety. Później możesz zrobić z ich naiwnością, co tylko chcesz.
- A co na to Sakura? Co, kiedy się okazało, że to jednak nie ja ją zgwałciłem?
- Ona już od początku o tym wiedziała, przecież znała badania lekarskie.
- No i nadal starała się mnie wkopać? Przecież to nielogiczne – Naruto zmarszczył brwi, poirytowany.
- A kogo miała oskarżyć o coś takiego? Nigdy nie pomyślała, że to mógł być ten kucharz, przecież nie dość, że ty miałeś doskonały motyw, to w Hallowen ją upokorzyłeś. Sakura chciała się na tobie zemścić – uśmiechnął się lekko.
- Chyba zacznę nienawidzić kobiet – Uzumaki westchnął ciężko, odchylając głowę w tył.
- Dobry pomysł – Sasuke przysunął się do blondyna, pochylając się nad nim niebezpiecznie blisko.
- A tak w ogóle, to gdzie ja dzisiaj śpię? – zapytał nagle Naruto, uśmiechając się przy tym bardzo dwuznacznie.
Daimon, zabijasz mnie swoimi tekstami xD 'O! No właśnie, zostaw mojego Naruto w spokoju. Jeszcze Ty się go czepiasz?' obiecuję, że już nie będę się go czepiać ;D No Daimon, to teraz przekonasz się, kto jest tym gwałcicielem ;) Haha xD No tak, już anonimom się myli kto został zgwałcony ^^
Pazurek, moja droga, a myślisz, że będąc 12-latkiem, patrzył na to tak jak 17-letni facet? :)Dzieci widzą inaczej niektóre rzeczy, przecież to jasne.
Kuroneko, hehe xD no ba ;)
alien, kochana, zawsze wiesz, jak mnie podnieść na duchu :* szczerze to chyba nikt jeszcze nie zrobił aż takiej analizy jakiegoś rozdziału :D wow! no nie wiem, co mam ci napisać, serio, zatkało mnie, jak go przeczytałam xD
Ashia, masz rację wtedy Bom Bom straciłby swój klimat, jeśli umieściłabym w nim proces Naruto :)
Anonim, Yeah! Wojtek w obleśnej koszuli rządzi xD
Seni, hehe cieszę się, że poznałam kogoś, kto nie lubi mangowego Naruto ;) Przybij piątkę
Revira, jest naprawdę dużo dobrych opowiadań, prawdziwym mistrzem słowa jest bez wątpienia Homoviator, to on wie, jak pisać, mnie od tego, żeby być dobrą dzielą lata świetlne, ale liczę na to, że jednak, jak to mówią, trening czyni mistrza. Ale masz rację, dużo też zależy od stylu jaki się lubi :) Bardzo się cieszę, że wyłapałaś nawiązanie do karabinu, jesteś bardzo uważnym czytelnikiem ;) Hehe, w sumie to masz rację, jeśli się nad tym zastanowić, końcówka rozdziału była podobna do filmów sensacyjnych, ale cała konwencja Bom Bom opiera się na, że się tak wyrażę, 'amerykańskim śnie', chciałabym żeby było właśnie bardzo szablonowo pod tym względem, jeśli chodzi o szkołę, sport, relacje, teraz nawet ten gwałt.
Szczególne podziękowania dla alien, która odwaliła kupę dobrej roboty, betując ten rozdział.
- Sasuke? – Naruto zamrugał zaskoczony w przypływie szoku, jednak już po chwili na jego ustach pojawił się prowokacyjny uśmiech. Wciąż stojąc na szycie schodów do komisariatu, założył ręce na piersi i powiedział z jawnym, niemal beztroskim rozbawieniem, tym swoim zachrypniętym głosem: - Wiedziałem, że maczałeś w tym palce.
Sasuke zaśmiał się cicho w odpowiedzi, nie spuszczając Uzumakiego z oczu. Obserwował każdy jego ruch, jakby się obawiając, że naprawdę ma przed sobą jakiegoś kryminalistę, zdolnego do wyciągnięcia broni i zaatakowania go. A to było przecież absurdalne! Chłopak był niewinny i teraz wszyscy się o tym przekonają.
Naruto zszedł powoli po schodach, a jego ręce powędrowały w dół. Źrenice Sasuke rozszerzyły się niezauważalnie, ten gest kojarzył mu się bardzo jednoznacznie, jednak po chwili Uchiha uśmiechnął się do siebie kpiąco, kiedy Naruto zapiął swoją czerwoną bluzę, zaciągając kaptur na jasne włosy. Poczuł, że wstrzymuje oddech, kiedy blondyn stanął naprzeciwko niego, a niebieskie oczy przenikały go na wskroś.
- Zimno, cholera! – zaklął Naruto, krzywiąc się lekko. Zrobił jeszcze jeden krok w stronę bruneta i będąc już naprawdę blisko, niemal czując jego ciepło, uśmiechnął się do niego beztrosko, bez obawy o przyszłość, bez jarzma wątpliwości i zmartwień. Przez te kilka dni, kiedy chłopak był w więzieniu, rozmyślał o nim intensywnie. Wszystko sprowadzało się do jednego wniosku: Naruto go fascynował i podniecał. Sasuke nie chciał jednak myśleć o sobie w kategoriach homoseksualisty, nie miał zamiaru odkrywać w sobie pedała i jak na razie odkładał to na dalszy plan. W tej chwili to nie miało żadnego znaczenia, liczyła się tylko ta żądza, magnetyzm, hipnotyczne uzależnienie. Uchiha wcale nie miał zamiaru zastanawiać się nad jakimiś ckliwymi bzdurami: czy Naruto jest jego przyjacielem, czy lubi chłopaka, lub, co gorsza, czy jest w stanie stworzyć z nim coś trwałego, jakąś mocną, solidną więź, której jak na razie z nikim nie udało mu się zbudować.
Sasuke najzwyczajniej w świecie chciał zdobyć Uzumakiego, zaliczyć go i posiąść. To było rozpaczliwe, niemal bolesne pragnienie, które zrozumiał dopiero wtedy, kiedy Naruto wylądował w więzieniu. Jeśli Uzumaki byłby jego, cały świat leżałby u jego stóp.
- Kto zgwałcił Sakurę? – zachrypnięty, cichy głos Naruto i niebieskie oczy lśniące nienaturalnie, wydały się niemal przerażające. Była w nich ukryta potrzeba zemsty. Z pewnością chciał teraz jakiejś krwawej, makabrycznej historii, która wynagrodziłaby mu kilkudniowy pobyt w areszcie. Sasuke uśmiechnął. Ciekawe, jak bardzo Naruto nienawidzi teraz Sakury?
- Kucharz, którego wynajęła na przyjęcie.
- Ten od pasztecików z owoców morza?
Sasuke wzruszył lekceważąco ramionami. Nie obchodziło go, co ten pedofil gotował, to nie miało żadnego znaczenia.
- To straszne! One były pyszne! – Naruto westchnął z przejęciem, kręcąc z niedowierzaniem głową.
- Przestań się wygłupiać, kretynie! – Sasuke wyciągnął ręce z kieszeni, łapiąc mocno blondyna i przyciągając do siebie. Oddychał ciężko, patrząc wściekle w oczy chłopaka. – Byłeś od krok od więzienia, a teraz będziesz błaznował? Zdajesz sobie sprawę z tego, co by mogło być, gdybym go nie złapał?!
Poczuł, jak Naruto drgnął, słysząc to, a zaraz potem ciepły oddech musnął usta bruneta.
- Ty go znalazłeś? – blondyn przekrzywił głowę, uśmiechając się szeroko. Różowy język oblizał prowokacyjnie usta, jednak Uchiha stał nieruchomo, patrząc z góry, pogardliwym spojrzeniem na blondyna. Był wściekły i nie zamierzał tego ukrywać.
- Dlaczego nie możesz zrozumieć powagi sytuacji, kretynie?
- A dlaczego miałbym ją zrozumieć?
Sasuke wzdrygnął się, kiedy zimne ręce musnęły jego kark. Obserwował uważnie blondyna spod zmrużonych oczu.
To była gra, oni cały czas grali, bawiąc się jednocześnie sobą. Uchiha może i chciał zdobyć blondyna, jednak to nie znaczyło, że Naruto nie może jednocześnie tak samo zabawić się Uchihą. Który z nich pierwszy ulegnie?
- Drugi raz mnie uratowałeś, jeszcze trochę, i dam ci tę przyjemność przekonać się, jak smakuje wdzięczność w moich ramionach. Zobaczysz, nie będziesz wiedział, gdzie jesteś. – Chłopak musnął wilgotnymi ustami szyję bruneta, ale był to subtelny, ledwie wyczuwalny dotyk. Sasuke doskonale wiedział, że Uzumaki tylko raz pozwolił mu przejąć nad sobą kontrolę, teraz będzie musiał walczyć o dominację.
- A co z oddawaniem mi dziewictwa? – Sasuke zaśmiał się cicho, odchylając głowę lekko w tył i eksponując jednocześnie szyję. – Przecież byłem twoim księciem.
- Ale ja nigdy nie mówiłem, że będę księżniczką.
Zmrużył z rozkoszą oczy, kiedy Naruto polizał jego jabłko Adama. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że ktoś może ich zobaczyć, jakiś policjant może wyjść z komisariatu i przyłapać ich na gorącym uczynku. Spowijający okolicę półmrok dodawał mu jednak odwagi, a zresztą… Miał bardzo ograniczony dostęp do ciała blondyna przez te kilka dni. Musi nadrobić zaległości.
- Lepiej już chodź do samochodu, bo zamarzniesz i nie będziesz miał czym rozdziewiczać – mruknął, odsuwając się od Uzumakiego. Odwrócił się na pięcie i kiedy już miał iść, poczuł, jak Naruto łapie go za nadgarstek, przyciągając do siebie i przytulając mocno. Uchiha wciągnął ze świstem powietrze do płuc, ledwo łapiąc oddech.
- Dzięki draniu… Dzięki za wszystko – wyszeptał cicho Naruto, po czym, nie czekając na reakcję bruneta, puścił go i skierował się szybkim krokiem w stronę białego wozu Uchihy, zaparkowanego na parkingu komisariatu. Sasuke spojrzał zaskoczony na plecy Uzumakiego, jednak już po chwili na jego usta wpłynął lekki uśmieszek.
Między Naruto a nim już powstała więź. Nawet silniejsza niż potrafił sobie wyobrazić.
- Gdzie jedziemy? – Uzumaki uśmiechnął się pod nosem, mając uczucie deja vu. Zaledwie kilka dni temu również zadał Sasuke to pytanie. Z tą tylko różnicą, że w zupełnie innych okolicznościach. Teraz już niczego nie musi się obawiać. Nikt go nie ściga, list gończy zniknął i po raz kolejny jest pełnoprawnym obywatelem Stanów Zjednoczonych. Wolność miała naprawdę słodki smak, zwłaszcza, jeśli człowiek dopiero co otarł się o więzienie, prawda?
- Do pensjonatu – odpowiedział Uchiha po dłuższej chwili, wyrwany z zamyślenia. Spojrzał szybko na blondyna, jednak zaraz potem czarne oczy ponownie zwróciły się w stronę jezdni. Naruto, rozparty nonszalancko na skórzanym fotelu, kiwnął głową, po czym spojrzał na krajobraz mijany za oknem. Zastanawiał się, jak teraz będzie wyglądało jego życie. Nie chciał wracać do Kushiny, ale jednocześnie nie chciał również wyjeżdżać z miasteczka. Wiedział, że Iruka, który aktualnie zatrzymał się w pensjonacie Uchihów, będzie nalegał na powrót Uzumakiego do Los Angeles. Kiedyś Naruto oddałby wszystko, żeby tylko wrócić do słonecznego Miasta Aniołów, ale teraz… Nie mógł jeszcze nazwać zimowego miasteczka swoim domem, śnieżne, strome szczyty nie były jak na razie tak pociągające jak słoneczne plaże, nawet przystojny mistrz snowboardu nie był bezpośrednią przyczyną tego, że Naruto chciał tak bardzo tutaj zostać. Co więc tak uporczywie trzymało go w śnieżnej mieścinie? Odpowiedź była banalnie prosta i Naruto zrozumiał to dopiero, kiedy przyjrzał się wszystkim swoim mniej, lub bardziej dziwnym przygodom w miasteczku: w Los Angeles po prostu nie miał do czego wracać. Zrozumiał to, kiedy przypomniał sobie swoje bójki z Uchihą, swój gniew, kiedy Sakura przyłapała ich w toalecie, nawet swoją niepewność, czy to aby na pewno nie on zgwałcił Haruno. Czuł, że jeśli teraz wróciłby do Miasta Aniołów, prędzej czy później wylądowałby w więzieniu. Tam nie miał przyszłości, a nawet jeśliby miał, każda kolejna ścieżka, którą mógł wybrać, prowadziłaby go po śladach jego ojca. Reasumując, tutaj może zostać kimś. A świadomość, że ma się za rywala kogoś takiego jak Sasuke motywowała podwójnie.
Naruto podskoczył gwałtownie, kiedy ktoś mocno uderzył w szybę samochodu. Spojrzał zdezorientowany na Uchihe stojącego na zewnątrz ze zniecierpliwionym wyrazem twarzy i dłonią uniesioną w górę, jakby miał w planach po raz kolejny zastukać w okno i wystraszyć blondyna.
- Jesteśmy już – czarne brwi uniosły się w górę, a Sasuke, ku ogromnemu zdziwieniu Naruto, szarmancko otworzył blondynowi drzwi, jednak jedno spojrzenie czarnych oczu wystarczyło, żeby Uzumaki przestał się czuć jak dama. Wysiadł szybko z samochodu, uśmiechając się do Uchihy złośliwie.
- Krzesło też mi będziesz odsuwał, jak będę siadał do stołu?
- Za punkt honoru obrałem sobie, żeby jednak zrobić z ciebie księżniczkę – mruknął Sasuke, śmiejąc się złośliwie, kiedy Naruto szturchnął go w ramię.
- Wal się! – syknął obrażony, jednak nie można było nie zauważyć, jak uśmiecha się pod nosem, kiedy przechodzili przez wielkie, oszklone drzwi pensjonatu. Blondyn wyczuł na sobie ciekawskie spojrzenie recepcjonistki, która szybko odwróciła wzrok, speszona, orientując się, że Naruto na nią patrzy. Chłopak zmrużył lekko oczy, zerkając na Uchihe.
- Teraz jestem główną atrakcją tego cholernego miasteczka. Wszyscy będą mnie traktować jak…
Zamarł, kiedy weszli do restauracji. Uchylił lekko usta, kompletnie sparaliżowany. Przez głowę przeszła mu myśl, że właśnie bierze udział w jakiejś farsie, genialnej maskaradzie, która dobiegła końca, a on, jak ostatni frajer dał się na to wszystko nabrać. Spojrzał na Sasuke, stojącego obok niego. Mina bruneta wykazywała nieco mniejsze zaskoczenie, wciąż zatrzymując na przystojnej twarzy chłodną maskę obojętności.
- Brałem udział w programie ‘Mamy Cię’? Co jest, kurwa? – syknął, patrząc na tłum ludzi, którzy wgapiali się w blondyna uporczywie. Chłopak rozejrzał się ze zdezorientowaniem po twarzach zgromadzonych, ze zdziwieniem zauważając kilku swoich ‘znajomych’ ze szkoły, reszty ludzi nie znał. Dopiero po chwili odnotował zawieszony pod sufitem szyld z napisem: „W ramach przeprosin…”. Zamrugał zaskoczony, spoglądając na rudowłosą kobietę, stojącą na samym środku restauracji ze skruszonym wyrazem twarzy, wydawało mu się nawet, że miała łzami w oczach, ale największym zaskoczeniem był wielki tort, który trzymała w swoich drobnych dłoniach.
- Naruto! – zawołała wzruszona, podchodząc do blondyna. Uzumaki instynktownie zrobił krok w tył, wpadając jednocześnie na Uchihe. Spojrzał na niego znad ramienia, z błyskiem wściekłości w oczach.
- Powiedz im, że jestem zmęczony i muszę odpocząć – warknął najciszej jak umiał, po czym odwrócił się na pięcie i opuścił przyjęcie-niespodziankę, zostawiając za sobą zdziwiony jego zachowaniem tłum.
Ciepłe, miodowe światło rozświetlało jasne, pastelowe ściany korytarza, który nie wydawał się wcale pogodnym miejscem, a to dlatego, że stojąca na końcu korytarza postać, oparta od niechcenia o ścianę nadawała wszystkiemu dziwnie niepokojącego posmaku. Prawie jak w horrorach, kiedy coś niebezpiecznego czaiło się w kącie. W powietrzu gęstym jak melasa, unosiła się atmosfera zagrożenia.
Sasuke uśmiechnął się do siebie, stojąc na szczycie schodów. Od Naruto dzieliło go dobre kilkanaście metrów i z tej odległości nie mógł dostrzec twarzy chłopaka. Wiedział jednak, że Uzumaki jest wściekły. Jego gniew wręcz wypełniał wąski korytarz.
- Wiedziałeś o tym? – warknął, kiedy Sasuke w końcu pojawił się obok niego, otwierając drzwi do swojego pokoju. Zdziwił się, że Uzumaki pamiętał drogę i nie zgubił się w plątaninie korytarzy. Jak widać, nie doceniał blondyna.
- Niby skąd – wzruszył ramionami, otwierając drzwi. Tym razem wszedł pierwszy, nie bawiąc się w dżentelmena. – Zamknij – mruknął z nad ramienia do chłopaka, który trzasnął głośno drzwiami. – Na klucz – rzucił chłopakowi metalowy przedmiot i zapalił światło. Uśmiechnął się wrednie, kiedy usłyszał, jak klucze spadają na podłogę.
- No więc? – Naruto nie wydawał się już taki radosny i beztroski jak wcześniej. Uchiha westchnął ciężko, opadając na kanapę i odchylając głowę w tył.
- To tylko głupie przyjęcie, czemu tak zareagowałeś?
- Najpierw gonią mnie z widłami po całym miasteczku, a teraz wydają dla mnie imprezę? – prychnął blondyn i rozejrzał się bez skrępowania po pokoju, jakby sprawdzał, czy od czasu jego ostatniej wizyty tutaj nic się nie zmieniło. Sasuke wzruszył ramionami, ściągając kurtkę i przewieszając ją przez oparcie kanapy. Przeczesał ręką włosy i spod półprzymkniętych powiek patrzył, jak Naruto okrąża pokój, podchodzi do biurka i opiera się o nie. Chłopak uśmiechnął się do Uchihy, jednak widać było, że wciąż jest wściekły.
– Nie chcę mieć nic wspólnego z moją matką, rozumiesz? To całe cholerne przyjęcie nie zostało zorganizowane dlatego, że mieszkańcom jest przykro. Ona chciała naprawić coś, co spieprzyła i zaangażowała w to wszystkich tych wieśniaków – machnął dłonią, jakby odganiał natrętną muchę, po czym zamilkł na chwilę. – Masz fajki?
Sasuke zaśmiał się cicho. Mimowolnie wyobraźnia podsunęła mu obraz Naruto, który trzymając w swoich szczupłych palcach peta, przybliża go powoli do ust, po czym zaciąga się nim mocno. A później oddycha szarym dymem, który otula jego twarz w zmysłowy sposób. I wygląda to naprawdę niesamowicie, jakby bohater starych, klimatycznych filmów zagościł w pokoju Uchihy.
- Nie mam – odpowiadał, mrugając szybko, żeby za wszelką cenę pozbyć się tego obrazu z myśli. Nie mógł sobie pozwolić na tytoniowe fantazje, kiedy miał przed sobą wściekłego Uzumakiego. Blondyn westchnął ciężko, przymykając oczy i rozmasowując sobie z irytacją skronie. Sasuke obserwował go uważnie, czekając cierpliwie na dalszy ruch.
- Cholerna suka! – syknął w końcu Naruto. Zerknął szybko na bruneta, upewniając się, czy go słucha, po czym, spuszczając wzrok na podłogę, zaczął mówić mocno zachrypniętym, pełnym emocji głosem:- Wiesz, że w sierocińcu, ani razu nie pomyślałem o mojej biologicznej matce? Zawsze wyobrażałem sobie, że przyjeżdża po mnie jakaś nowa rodzina, ale nie ona. Dla mnie praktycznie nie istniała. Kiedy ktoś się o nią pytał, mówiłem, że nie żyje – uśmiechnął się krzywo, zamykając na chwilę oczy. – Wiesz, co powiedziała, kiedy przyszła do komisariatu? - szalenie niebieskie oczy spojrzały na Sasuke, który nawet nie drgnął, chłonąc całym sobą każde słowo. – Że nigdy nie dorównam ojcu. Myślała, że będę jego idealną kopią… Sprowadziła mnie tylko po to, żebym jej go przypominał. Powiedz mi, Sasuke, jakim on musiał być człowiekiem, żeby posunęła się do czegoś takiego? Nie chciała mnie poznać, zależało jej tylko na tym, żebym był do niego podobny. – Naruto podniósł głowę, patrząc w diabelsko czarne oczy.
Sasuke stanął tuż przed nim. Co miał mu powiedzieć? Że jest lepszy od swojego ojca, że jego matka jest niesprawiedliwa i głupia, osądzając go w ten sposób, że jest biedny i skrzywdzony?
- Nie chcę mieć z nią nic wspólnego, rozumiesz? – warknął, mierząc go zdeterminowanym spojrzeniem, jak gdyby szukał potwierdzenia swoich słów. Uchiha westchnął cicho, opuszkami palców dotknął delikatnie blizn na policzkach Naruto.
- Będziesz jej teraz nienawidził. – wyszeptał cicho, wjeżdżając palcami na usta, rozchylił je kciukiem. Pochylił się nad nim, ciepłym oddechem owiewając wargi. – W nienawiść nie można wątpić, tak jak w miłość – uśmiechnął się. – Nigdy.
Pocałował go. Mocno i brutalnie – boleśnie. Czuł gorący oddech Naruto na swoim policzku, jego spięte w zaskoczeniu mięśnie, w ich ustach utonął jęk protestu, kiedy Uchiha mocno złapał za jasne kosmyki , szarpiąc gwałtownie. Zacisnął zęby na języku Naruto, by mocno trzymając go za kark, znów pogłębić pocałunek. Czuł, jak Uzumaki odpowiada na jego brutalne pieszczony, więc przerwał pocałunek. Spojrzał na zaskoczonego blondyna, który oddychał ciężko.
- Tam, gdzie nie chce się przebaczyć, od razu powstaje mur. Od muru zaś zaczyna się więzienie – jego głos, zważywszy na okoliczności, w których się znaleźli, był nienaturalnie spokojny i cichy. Zacisnął mocno usta, patrząc twardo na Naruto. Nienawiść do niego nie pasowała i chociaż blondyn miał do niej prawo jak nikt inny, Sasuke mu na nią nie pozwoli.
Po chwili Naruto uśmiechnął się lekko. Uchiha doskonale znał ten prowokacyjny uśmiech.
- Wiesz, że ładnie, nie wiedziałem, że piszesz wiersze?
Sasuke zaśmiał się cicho.
- Jestem wszechstronnie utalentowanym księciem, podobno księżniczki lubią takie bajery – puścił do niego oko, a wychodząc, dodał jeszcze: - Dla własnego bezpieczeństwa radziłbym ci nie zwiedzać mojego pokoju.
- Jakbym i tak już go nie przeszukał – usłyszał jeszcze, zanim nie zamknął drzwi.
Oczywiście Sasuke nie mógł przypuszczać, że kiedy pójdzie do restauracji po ich kolację, do pokoju wkradnie się pewna kobieta, pragnąca przebaczenia Naruto. Uchiha miał się o tym przekonać dopiero, gdy znów wrócił na górę.
- Przepraszam Naruto, tak strasznie cię przepraszam – usłyszał znajomy głos, a kiedy zobaczył, do kogo należy, poczuł przyjemne uczucie pogardy, słodki smak zwycięstwa.
Oparł się o framugę szeroko otwartych drzwi. W końcu nie chciał utrudniać nieproszonemu gościowi opuszczenia jego pokoju. Uśmiechnął się złośliwie, kiedy dwie pary oczu zwróciły się w jego stronę.
- Sasuke! – kobiecy pisk poniósł się po pokoju, wywołując na pokerowej twarzy Uchihy ledwo widoczny cień irytacji. Nieproszony gość zasłonił rękoma usta, wystraszony.
- W restauracji podają tort, lepiej już idź, bo zjedzą ci ostatni kawałek – mruknął, patrząc sugestywnie na drzwi. Dziewczyna zaczerwieniła się mocno, patrząc błagalnie na Naruto, chłopak zignorował ją jednak, po prostu odwracając wzrok.
- Przemyśl to, co ci powiedziałam. Nasz związek zasługuje na drugą szansę – powiedziała do blondyna, po czym wyszła szybko, nie patrząc na Sasuke. Brunet uśmiechnął się z satysfakcją, zamykając drzwi.
- I co, dasz małej Hyuuga drugą szansę? – zapytał, jakby od niechcenia. Naruto spojrzał na niego zaskoczony.
- Nie – mruknął i zawahał się przez chwilę. – Hinata była tylko częścią gry, przecież wiesz – wzruszył ramionami i jak gdyby nigdy nic, usiadł wygodnie na kanapie, patrząc ponaglająco na Uchihe. – Mam nadzieję, że udało ci się upolować ten tort, co?
Sasuke przewrócił oczyma, podając chłopakowi talerz z jedzeniem.
- No to jak to było? – Naruto odchylił głowę w tył, z błogim uśmiechem wpychając w siebie ostatni kawałek ciasta. Przynajmniej dla tortu, warto było organizować to bezsensowne przyjęcie.
- Z gwałtem? – Sasuke siedział obok niego, wykazując się kompletną nonszalancją. Uzumaki starał się nie zwracać zbytniej uwagi na pite przez bruneta wino i czerwone usta, które przez alkohol zyskały na barwie. – To proste – uśmiechnął się niebezpiecznie. – Dlaczego Sakura cię oskarżyła i była taka pewna swojej tezy? Bo zgwałcił ją, ktoś podobny do ciebie, wysoki facet o jasnych włosach. A jak łatwo zauważyć, w miasteczku nie ma zbyt wielu blondynów. Sakura widziała tylko zarys jego sylwetki, bo wcześniej zgasił światło, a potem uderzył ją w głowę i straciła przytomność. Haruno nie jest zbyt bystra, myślała, że to ty. A po waszej kłótni, wściekły blondyn kojarzył jej się tylko z jedną osobą – spojrzał na Naruto z ironią, po czym kontynuował. – Kucharz wyjechał po tym… incydencie, a wrócił, kiedy dowiedział się, że Haruno oskarżyła kogoś innego.
- I co, udowodniłeś jego winę? Porównałeś badania, czy coś? – Naruto spojrzał zaskoczony na bruneta. Szczerze powiedziawszy, nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Uchiha zaśmiał się cicho.
- Oczywiście, że nie. To byłoby zbyt proste. Sprowokowałem go do następnego gwałtu na Haruno.
Naruto o mało nie zadławił się pitym właśnie sokiem. Spojrzał ze łzami w oczach na bruneta, starając się przełknąć napój.
- Co zrobiłeś?
- Wystarczy tylko trochę manipulacji, a ludzie wyjawiają ci wszystkie swoje sekrety. Później możesz zrobić z ich naiwnością, co tylko chcesz.
- A co na to Sakura? Co, kiedy się okazało, że to jednak nie ja ją zgwałciłem?
- Ona już od początku o tym wiedziała, przecież znała badania lekarskie.
- No i nadal starała się mnie wkopać? Przecież to nielogiczne – Naruto zmarszczył brwi, poirytowany.
- A kogo miała oskarżyć o coś takiego? Nigdy nie pomyślała, że to mógł być ten kucharz, przecież nie dość, że ty miałeś doskonały motyw, to w Hallowen ją upokorzyłeś. Sakura chciała się na tobie zemścić – uśmiechnął się lekko.
- Chyba zacznę nienawidzić kobiet – Uzumaki westchnął ciężko, odchylając głowę w tył.
- Dobry pomysł – Sasuke przysunął się do blondyna, pochylając się nad nim niebezpiecznie blisko.
- A tak w ogóle, to gdzie ja dzisiaj śpię? – zapytał nagle Naruto, uśmiechając się przy tym bardzo dwuznacznie.
sobota, 29 stycznia 2011
Bom Bom! 27
Sanu, chłopcy pojechali do szpitala w sąsiednim mieście, zauważ, że wyjeżdżali poza granice zimowego miasteczka :)
Wydaje mi się, że w tym rozdziale Naruto stracił nieco na kanoniczności, jeśli jakąkolwiek w ogóle posiadał w tym opowiadaniu. Rozdział mi nie wyszedł, jednak nie mam już ani czasu, ani sił go w jakikolwiek sposób zmieniać. Mam nadzieję, że akcja nie dzieje się za szybko. Jeśli coś będzie nie tak, powiedźcie mi o tym.
Jeszcze jedna rzecz. To moja strona i mogę na niej robić, co mi się podoba, więc chciałabym wam polecić blog BlueCiel. Nie jest to wprawdzie sasunaru, jednak jeśli ktoś szuka godnej alternatywy lub chce po prostu zakosztować dobrego kawałka tekstu, polecam: http://bad-lullaby.blog.onet.pl/
Do Naruto wszystko dochodziło jakby był w amoku. Kiedy przyjechała policja, rozpętało się prawdziwe piekło, w którym on nie brał bezpośredniego udziału. Policjanci obrażali go i szarpali, jeden uderzył go nawet w twarz, ale to wszystko docierało do niego jakby przez grubą, gęstą mgłę – wszystkie słowa, dotyk oraz ból. Spojrzał ostatni raz na Sasuke, który pchnął właśnie jakiegoś gliniarza, wykłócając się z nim o coś. Szczerze powiedziawszy, to niewiele Naruto obchodziło. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z powagi sytuacji. Został oskarżony o gwałt i trafił do więzienia. Co prawda, jak na razie będzie to zwykła cela w komisariacie, jednak to i tak nic nie zmieniało. W tym właśnie momencie została przekreślona cała przyszłość Naruto. Co to znaczyło? To bardzo proste: chłopak z poprawczaka, który brutalnie pobił swoich kolegów, a teraz – kilka lat później – został oskarżony o gwałt , nie będzie miał lekkiego życia, już zawsze będzie traktowany jako kryminalista. Prawda jest właśnie taka – brutalna, okrutna i niesprawiedliwa.
Pomimo nawet tego, że są w Ameryce, ten wysławiony amerykański sen, nie będzie miał życia jak z bajki, takiego, jakie sobie wymarzył. A Ameryce więcej jest przegranych i on teraz oficjalnie zaliczał się do ich grona.
Miał marzenia, ale one teraz zupełnie się nie liczyły, stracił nawet nadzieję.
Naruto Uzumaki się poddał? Poddał się ten zabawny, radosny chłopak, który pomimo strasznej przeszłości potrafił cieszyć się życiem?
Zaraz obok marzeń stoją obawy. Jedną z największych obaw Naruto było więzienie – zamknięcie w małej celi, w której był całkowicie bezbronny.
Sasuke szarpnął się do przodu, uderzając jednego z policjantów w twarz – tego, który uderzył Naruto. Reszta mundurowych zareagowała momentalnie, łapiąc wyrywającego się bruneta i uspokajając go. Tak bardzo zabawna była ich niewiedza. Funkcjonariusze sądzili, że Sasuke zdenerwował się z powodu policyjnej bezradności, że tak długo nie byli w stanie schwytać blondyna i dopiero sportowy mistrz musiał wkroczyć do akcji, żeby dopaść kryminalistę.
Uchiha warknął coś do funkcjonariuszy, którzy puścili go po chwili wahania, widząc, że Sasuke już nie uderzy. Teraz mógł jedynie przyglądać się z pokerową miną, jak Naruto zostaje zakłuty w kajdanki i wyprowadzany z jego pensjonatu, miejsca, gdzie miał być bezpieczny. Chłopak zacisnął dłoń w pięść tak mocno, że jego palce zbielały, a ręka zaczęła trząść się w wyrazie bezsilnego gniewu. Oddychał szybko, nierówno, niemal spazmatycznie i kiedy wyszedł na zewnątrz, kiedy podmuch obezwładniająco zimnego wiatru uderzył w niego, chłód nie zrobił na nim żadnego wrażenia. Nie spuszczał z oczu Naruto, cały czas analizując sytuację, zastanawiając się, czy chłopak teraz go znienawidzi, i w końcu, czy Sasuke postąpił właściwie? Trzeba przyznać, że nigdy nie był w takiej sytuacji jak teraz, nigdy nie miał problemów, które przerastały go tak bardzo. Coś podpowiadało mu, że nie weźmie udziału w poniedziałkowych, przedsezonowych zawodach. Kakashi będzie miał kolejny, doskonały powód na torturowanie go na treningu.
- Chcę z nim jechać – mruknął w stronę jednego z policjantów, który zapakował właśnie blondyna do radiowozu. Mężczyzna spojrzał na niego w wyrazie głębokiego zaskoczenia.
- Ten chłopak jest niebezpieczny, a zresztą… - zerknął przez ramię na Uzumakiego, którego niebieskie oczy lśniły dziwnym, szaleńczym blaskiem. Uchiha mimowolnie uśmiechnął się do niego lekko, może nawet i pokrzepiająco?
- A zresztą co? – zapytał nieelokwentnego mundurowego, który odchrząknął znacząco, a jego lekko pucołowata twarz zaczerwieniła się w wyrazie zmieszania.
- Możesz mu zrobić krzywdę, Sasuke, przecież to, co zrobił pannie Haruno… Nie zdziwiłbym się, gdybyś miał zamiar go wykastrować. Takim to tylko odciąć jaja i…!
- Zapewniam, że nic mu nie zrobię. Mogę jechać swoim samochodem, jeśli to ułatwi wam zadanie – warknął, przez zaciśnięte zęby, a na jego czole pojawiła się mała, pulsująca żyłka. Policjant kiwnął głową, po czym szybko skierował się do radiowozu, z pewnością chcąc mieć już najgorsze za sobą. Na pewno był zmęczony po całodziennym szukaniu blondyna.
Naruto widział, że najgorsza rozmowa dopiero przed nim. Siedział teraz z małej, śmierdzącej celi, obserwując uważnie dwóch mundurowych, grających w pokera. Uzumaki dziękował w duchu, że jednak nie rozbieranego.
Westchnął ciężko, kładąc się na twardej ławce. W celi nie było zimno, można było nawet zaryzykować stwierdzenie, że była to niesłychanie przyjemna klatka dla przestępców o wyższym, zimowo miasteczkowym standardzie.
Nie miał pojęcia, która jest godzina, jednak podejrzewał, że zbliża się północ. Z samego rana przyjdzie do niego matka, a później będzie miał przesłuchanie. Przyjadą panowie detektywi i w sali z weneckim lustrem będą maglować Uzumakiego. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał blondyn. Naprawdę nie miał pojęcia, jak to będzie wyglądać. Policja była mu znana jedynie z filmów, a tam nie zawsze musza mówić prawdę. Tak samo, jak Sakura nie musiała mówić całej prawdy, najprościej w świecie oskarżając Naruto o pozbawienie jej dziewictwa, niewinności i kobiecości. Wyniki badań były już znane, jednak dostęp do nich miał jedynie lekarz, Haruno i jej matka.
Sakura czekała na niego w komisariacie. Do celi odprowadzało go pełnie nienawiści spojrzenie, które miało w sobie coś jeszcze… Właśnie. Kiedy Naruto spojrzał na dziewczynę, zobaczył, że jest słaba, niepewna i wystraszona. Zobaczył również, że brak jej pewności siebie, tej pogardy dla innych, której miała aż w nadmiarze. Może i naprawdę została zgwałcona, może i naprawdę przeżyła straszne chwile, jednak jeśli byłaby pewna tego, że Naruto to zrobił… przecież inaczej by się zachowywała, prawda? Splunęła by na niego, wyklęła, uderzyła – zrobiłaby cokolwiek, aby poniżyć chłopaka. Ta postawa niewinnej, skrzywdzonej dziewczynki z załzawionymi i spuchniętymi od płaczu oczyma do niej po prostu nie pasowało. Coś tu było nie tak, Naruto czuł to, po prostu wiedział. Czyżby wyniki nie wyszły takie, jak oczekiwali? A może okazało się, że dziewczynę zgwałcił ktoś, kogo zupełnie o to nie podejrzewali? Co jeśli nikt jej nie zgwałcił, jednak sprawa zaszła za daleko, żeby teraz się wycofać? Było tyle pytań, tyle spekulacji, w których może któraś była prawidłowa? Musiała być, bądź co bądź, Naruto nie zgwałcił dziewczyny i wyniki na pewno to wykazały, nie mogło być inaczej.
- Dostanę coś do picia? – zapytał najuprzejmiej jak potrafił, wychylając głowę, by spojrzeć ponaglająco na policjantów. Ci spojrzeli na niego dziwnie, po czym, najzwyczajniej w świecie, wybuchli szyderczym, chrapliwym śmiechem. Jeden z nich wstał i podał blondynowi przez kraty kubek.
- Kubek ci możemy dać, ale sam sobie go będziesz musiał czymś napełnić – poruszał jednoznacznie biodrami, dając Uzumakiemu jasno do zrozumienia, jak może rozwiązać swój problem z pragnieniem.
- Do dupy – westchnął, odstawiając kubek na mały stolik i z powrotem kładąc się na ławce. Po chwili uśmiechnął się do siebie lekko.
Sasuke jutro przyniesie mu wszystkie niezbędne rzeczy. Obiecał.
Uzumaki podniósł się gwałtownie z posłania, podchodząc do niewielkiego zakratowanego okna. Dwójka policjantów spojrzała na niego groźnie, jednak blondyn nie zwrócił na nich uwagi. Spojrzał na czarne, pochmurne niebo, na którym było widać jedynie kilka pojedynczych gwiazd. Uśmiechnął się do siebie radośnie. Karabin w jego dłoni był już załadowany i tak naprawdę, Uzumaki mógł podbić cały świat. Jego tyły były kryte przez prawdziwego przyjaciela, o jakim zawsze marzył. Takiego, który nie pozwoli, żeby stało mu się coś złego, który obroni go przez łobuzami. Naruto mógł być pewny, że z tej potyczki nie będzie miał żadnych blizn.
Zielone oczy Kushiny patrzyły z nienawiścią na swojego syna, który siedział przed nią w dziwnie nonszalanckiej pozie. Na jego nadgarstkach wisiały metalowe kajdanki, jednak on zdawał się w ogóle tym faktem nie przejmować. Był nienaturalnie pewny siebie, a Kushina zaczęła czuć coraz większą wrogość do swojego syna. Naruto był potworem, niezdającym sobie sprawy z tego, co zrobił swojej biednej koleżance.
- Dzwoniłam do twojego opiekuna. Powiedział, że przyjedzie najszybciej, jak to możliwe – powiedziała sztucznym, drętwym głosem. Ręce drżały jej lekko, więc schowała je pod stół, żeby Naruto nie widział jej załamania.
Patrząc na twarz swojego syna, widziała twarz gwałciciela, który skrzywdził ją kilkanaście lat temu. Mimowolnie jej wyobraźnia nasuwała kolejne wspomnienia, które nakładały się z wyobrażeniem wieczoru, w którym Naruto zgwałcił swoją koleżankę.
- Iruka na pewno mi wierzy – chłopak zmarszczył brwi, a jego niebieskie oczy pociemniały. - Nie zrobiłem tego, a kiedy stąd wyjdę…
Nie dokończył, jednak Kushina doskonale wiedziała, co chciał jej powiedzieć. „Kiedy stąd wyjdę, nie wybaczę ci tego”.
- Jesteś zepsutym chłopcem, Naruto – zaczęła niepewnie, chcąc powiedzieć mu w końcu coś, czego powinien się dowiedzieć już dawno. Może to zmieni jego postępowanie? Może da się go jeszcze uratować?
Jej syn odwrócił głowę, wzdychając ciężko. Jego niebieskie oczy lśniły podejrzanie. Słowa jego matki go zabolały. I bardzo dobrze, miały zaboleć.
- Wiesz, gdzie jest teraz twój ojciec?
- Siedzi, tak jak ja – mruknął, wzruszając ramionami. Kushina odchrząknęła, po czym wzięła głęboki wdech i zaczęła mówić.
- Twój ojciec nazywa się Minato Namikaze. Poznał mnie, kiedy…
- Kiedy? – Naruto uniósł brwi, widząc, jak jego matka jąka się, nie mogąc dokończyć.
- Kiedy zostałam zgwałcona – dokończyła z trudem, jednak satysfakcję przyniósł jej wyraz zaskoczenia pomieszanego z przerażeniem, jaki dostrzegła na twarzy swojego syna. – Pomógł mi przejść przez najgorsze i o wszystkim zapomnieć. A później… po prostu odszedł. Odszedł, kiedy cię urodziłam – dodała, z niepokojącą nutą w głosie. – Trafił do więzienia , po nieudanej próbie napadnięcia na bank. Minato był wielkim człowiekiem, naprawdę wielkim! A ja przyszłam tutaj, żeby powiedzieć ci, że po tym co zrobiłeś, nigdy mu nie dorównasz. Myślałam, że będziesz wyjątkowy, jako jego syn będziesz idealną kopią swojego ojca. A jesteś… tylko rozpuszczonym, zepsutym i złym gówniarzem – dokończyła silnym, pewnym siebie głosem i nie czekając na reakcję swojego syna, po prostu wstała i uśmiechając się do niego lekko, pożegnała się z nim. Zrobiła to tak naturalnie, zwyczajnie i spokojnie, jakby właśnie zakończyła miłą pogawędkę przy popołudniowej kawie, a nie wyładowała wszystkie uczucia, myśli i spostrzeżenia, które siedziały w niej i niszczyły jej osobę. Właśnie przekazała emocjonalnego wirusa swojemu synowi. Czy on także, jak jego matka, nie będzie sobie mógł z nim poradzić?
Była środa, a Naruto wciąż nie wyszedł z aresztu. Jak dowiedział się w poniedziałek, dziwnym trafem udało mu się zgwałcić Sakurę – wyniki wyszły pozytywne, i chłopak naprawdę zaczął się zastanawiać, czy rzeczywiście jest taki niewinny, jak mu się na początku wydawało. Oczywiście bardzo prawdopodobnym było sfałszowanie badań, jednak Naruto w końcu trochę wypił na hallowenowej imprezie, był rozgniewany, furia wręcz z niego kipiała. Co jeśli naprawdę ją zgwałcił?
Westchnął ciężko, przecierając mocno skronie. Im dłużej się nad tym zastanawiał, tym dłużej zaczęło mu się wydawać, że naprawdę to zrobił. W końcu był facetem, może chciał sobie udowodnić, że nie jest ciotą? Ta sytuacja w łazience…
Schował twarz w dłoniach, czując gorąco na policzkach. Wziął kilka głębszych wdechów, żeby się uspokoić. To wszystko było bez sensu, całe jego życie było zdrowo porypane, a on musi coś z nim w końcu zrobić. Nie mógł przecież zgwałcić Sakury, kiedy Uchiha go tak podniecał, prawda?
Spojrzał na swoje krocze, wzdychając cicho.
- Kogo wolisz, bestio? – zapytał swojego penisa w ostatnim akcie desperacji. Odpowiedź na to pytanie przerwała nagła seria przekleństw, jakie wymruczał policjant, idący w jego stronę z groźną miną. Naruto spojrzał na niego ze zdziwieniem, które powiększyło się, kiedy zobaczył, jak drzwi jego celi, zostały właśnie otwarte.
- Jesteś wolny, znaleźli gwałciciela – brzmiała jego odpowiedź. Uzumaki spojrzał radośnie na przód swoich spodni, uśmiechając się szeroko.
- Wiedziałem – mruknął, podnosząc się entuzjastycznie i idąc dumnym, pewnym siebie krokiem w stronę wyjścia. Kiedy przechodził obok policjanta, spojrzał na niego z wyższością. – Teraz to sam sobie możesz napełnić ten kubek, co mi ostatnio dałeś – powiedział, po czym nie czekając na reakcję mężczyzny, ulotnił się szybko z komisariatu. Otwierając drzwi na zewnątrz jego serce zabiło radośnie. W końcu był wolny. A co czekało na końcu drogi jego wolności?
- Witaj Naruto – przed posterunkiem policji czekał, uśmiechający się zabójczo pewien niezwykle przystojny mistrz snowboardingu.
Wydaje mi się, że w tym rozdziale Naruto stracił nieco na kanoniczności, jeśli jakąkolwiek w ogóle posiadał w tym opowiadaniu. Rozdział mi nie wyszedł, jednak nie mam już ani czasu, ani sił go w jakikolwiek sposób zmieniać. Mam nadzieję, że akcja nie dzieje się za szybko. Jeśli coś będzie nie tak, powiedźcie mi o tym.
Jeszcze jedna rzecz. To moja strona i mogę na niej robić, co mi się podoba, więc chciałabym wam polecić blog BlueCiel. Nie jest to wprawdzie sasunaru, jednak jeśli ktoś szuka godnej alternatywy lub chce po prostu zakosztować dobrego kawałka tekstu, polecam: http://bad-lullaby.blog.onet.pl/
Do Naruto wszystko dochodziło jakby był w amoku. Kiedy przyjechała policja, rozpętało się prawdziwe piekło, w którym on nie brał bezpośredniego udziału. Policjanci obrażali go i szarpali, jeden uderzył go nawet w twarz, ale to wszystko docierało do niego jakby przez grubą, gęstą mgłę – wszystkie słowa, dotyk oraz ból. Spojrzał ostatni raz na Sasuke, który pchnął właśnie jakiegoś gliniarza, wykłócając się z nim o coś. Szczerze powiedziawszy, to niewiele Naruto obchodziło. Dopiero teraz zdał sobie sprawę z powagi sytuacji. Został oskarżony o gwałt i trafił do więzienia. Co prawda, jak na razie będzie to zwykła cela w komisariacie, jednak to i tak nic nie zmieniało. W tym właśnie momencie została przekreślona cała przyszłość Naruto. Co to znaczyło? To bardzo proste: chłopak z poprawczaka, który brutalnie pobił swoich kolegów, a teraz – kilka lat później – został oskarżony o gwałt , nie będzie miał lekkiego życia, już zawsze będzie traktowany jako kryminalista. Prawda jest właśnie taka – brutalna, okrutna i niesprawiedliwa.
Pomimo nawet tego, że są w Ameryce, ten wysławiony amerykański sen, nie będzie miał życia jak z bajki, takiego, jakie sobie wymarzył. A Ameryce więcej jest przegranych i on teraz oficjalnie zaliczał się do ich grona.
Miał marzenia, ale one teraz zupełnie się nie liczyły, stracił nawet nadzieję.
Naruto Uzumaki się poddał? Poddał się ten zabawny, radosny chłopak, który pomimo strasznej przeszłości potrafił cieszyć się życiem?
Zaraz obok marzeń stoją obawy. Jedną z największych obaw Naruto było więzienie – zamknięcie w małej celi, w której był całkowicie bezbronny.
Sasuke szarpnął się do przodu, uderzając jednego z policjantów w twarz – tego, który uderzył Naruto. Reszta mundurowych zareagowała momentalnie, łapiąc wyrywającego się bruneta i uspokajając go. Tak bardzo zabawna była ich niewiedza. Funkcjonariusze sądzili, że Sasuke zdenerwował się z powodu policyjnej bezradności, że tak długo nie byli w stanie schwytać blondyna i dopiero sportowy mistrz musiał wkroczyć do akcji, żeby dopaść kryminalistę.
Uchiha warknął coś do funkcjonariuszy, którzy puścili go po chwili wahania, widząc, że Sasuke już nie uderzy. Teraz mógł jedynie przyglądać się z pokerową miną, jak Naruto zostaje zakłuty w kajdanki i wyprowadzany z jego pensjonatu, miejsca, gdzie miał być bezpieczny. Chłopak zacisnął dłoń w pięść tak mocno, że jego palce zbielały, a ręka zaczęła trząść się w wyrazie bezsilnego gniewu. Oddychał szybko, nierówno, niemal spazmatycznie i kiedy wyszedł na zewnątrz, kiedy podmuch obezwładniająco zimnego wiatru uderzył w niego, chłód nie zrobił na nim żadnego wrażenia. Nie spuszczał z oczu Naruto, cały czas analizując sytuację, zastanawiając się, czy chłopak teraz go znienawidzi, i w końcu, czy Sasuke postąpił właściwie? Trzeba przyznać, że nigdy nie był w takiej sytuacji jak teraz, nigdy nie miał problemów, które przerastały go tak bardzo. Coś podpowiadało mu, że nie weźmie udziału w poniedziałkowych, przedsezonowych zawodach. Kakashi będzie miał kolejny, doskonały powód na torturowanie go na treningu.
- Chcę z nim jechać – mruknął w stronę jednego z policjantów, który zapakował właśnie blondyna do radiowozu. Mężczyzna spojrzał na niego w wyrazie głębokiego zaskoczenia.
- Ten chłopak jest niebezpieczny, a zresztą… - zerknął przez ramię na Uzumakiego, którego niebieskie oczy lśniły dziwnym, szaleńczym blaskiem. Uchiha mimowolnie uśmiechnął się do niego lekko, może nawet i pokrzepiająco?
- A zresztą co? – zapytał nieelokwentnego mundurowego, który odchrząknął znacząco, a jego lekko pucołowata twarz zaczerwieniła się w wyrazie zmieszania.
- Możesz mu zrobić krzywdę, Sasuke, przecież to, co zrobił pannie Haruno… Nie zdziwiłbym się, gdybyś miał zamiar go wykastrować. Takim to tylko odciąć jaja i…!
- Zapewniam, że nic mu nie zrobię. Mogę jechać swoim samochodem, jeśli to ułatwi wam zadanie – warknął, przez zaciśnięte zęby, a na jego czole pojawiła się mała, pulsująca żyłka. Policjant kiwnął głową, po czym szybko skierował się do radiowozu, z pewnością chcąc mieć już najgorsze za sobą. Na pewno był zmęczony po całodziennym szukaniu blondyna.
Naruto widział, że najgorsza rozmowa dopiero przed nim. Siedział teraz z małej, śmierdzącej celi, obserwując uważnie dwóch mundurowych, grających w pokera. Uzumaki dziękował w duchu, że jednak nie rozbieranego.
Westchnął ciężko, kładąc się na twardej ławce. W celi nie było zimno, można było nawet zaryzykować stwierdzenie, że była to niesłychanie przyjemna klatka dla przestępców o wyższym, zimowo miasteczkowym standardzie.
Nie miał pojęcia, która jest godzina, jednak podejrzewał, że zbliża się północ. Z samego rana przyjdzie do niego matka, a później będzie miał przesłuchanie. Przyjadą panowie detektywi i w sali z weneckim lustrem będą maglować Uzumakiego. Przynajmniej tak to sobie wyobrażał blondyn. Naprawdę nie miał pojęcia, jak to będzie wyglądać. Policja była mu znana jedynie z filmów, a tam nie zawsze musza mówić prawdę. Tak samo, jak Sakura nie musiała mówić całej prawdy, najprościej w świecie oskarżając Naruto o pozbawienie jej dziewictwa, niewinności i kobiecości. Wyniki badań były już znane, jednak dostęp do nich miał jedynie lekarz, Haruno i jej matka.
Sakura czekała na niego w komisariacie. Do celi odprowadzało go pełnie nienawiści spojrzenie, które miało w sobie coś jeszcze… Właśnie. Kiedy Naruto spojrzał na dziewczynę, zobaczył, że jest słaba, niepewna i wystraszona. Zobaczył również, że brak jej pewności siebie, tej pogardy dla innych, której miała aż w nadmiarze. Może i naprawdę została zgwałcona, może i naprawdę przeżyła straszne chwile, jednak jeśli byłaby pewna tego, że Naruto to zrobił… przecież inaczej by się zachowywała, prawda? Splunęła by na niego, wyklęła, uderzyła – zrobiłaby cokolwiek, aby poniżyć chłopaka. Ta postawa niewinnej, skrzywdzonej dziewczynki z załzawionymi i spuchniętymi od płaczu oczyma do niej po prostu nie pasowało. Coś tu było nie tak, Naruto czuł to, po prostu wiedział. Czyżby wyniki nie wyszły takie, jak oczekiwali? A może okazało się, że dziewczynę zgwałcił ktoś, kogo zupełnie o to nie podejrzewali? Co jeśli nikt jej nie zgwałcił, jednak sprawa zaszła za daleko, żeby teraz się wycofać? Było tyle pytań, tyle spekulacji, w których może któraś była prawidłowa? Musiała być, bądź co bądź, Naruto nie zgwałcił dziewczyny i wyniki na pewno to wykazały, nie mogło być inaczej.
- Dostanę coś do picia? – zapytał najuprzejmiej jak potrafił, wychylając głowę, by spojrzeć ponaglająco na policjantów. Ci spojrzeli na niego dziwnie, po czym, najzwyczajniej w świecie, wybuchli szyderczym, chrapliwym śmiechem. Jeden z nich wstał i podał blondynowi przez kraty kubek.
- Kubek ci możemy dać, ale sam sobie go będziesz musiał czymś napełnić – poruszał jednoznacznie biodrami, dając Uzumakiemu jasno do zrozumienia, jak może rozwiązać swój problem z pragnieniem.
- Do dupy – westchnął, odstawiając kubek na mały stolik i z powrotem kładąc się na ławce. Po chwili uśmiechnął się do siebie lekko.
Sasuke jutro przyniesie mu wszystkie niezbędne rzeczy. Obiecał.
Uzumaki podniósł się gwałtownie z posłania, podchodząc do niewielkiego zakratowanego okna. Dwójka policjantów spojrzała na niego groźnie, jednak blondyn nie zwrócił na nich uwagi. Spojrzał na czarne, pochmurne niebo, na którym było widać jedynie kilka pojedynczych gwiazd. Uśmiechnął się do siebie radośnie. Karabin w jego dłoni był już załadowany i tak naprawdę, Uzumaki mógł podbić cały świat. Jego tyły były kryte przez prawdziwego przyjaciela, o jakim zawsze marzył. Takiego, który nie pozwoli, żeby stało mu się coś złego, który obroni go przez łobuzami. Naruto mógł być pewny, że z tej potyczki nie będzie miał żadnych blizn.
Zielone oczy Kushiny patrzyły z nienawiścią na swojego syna, który siedział przed nią w dziwnie nonszalanckiej pozie. Na jego nadgarstkach wisiały metalowe kajdanki, jednak on zdawał się w ogóle tym faktem nie przejmować. Był nienaturalnie pewny siebie, a Kushina zaczęła czuć coraz większą wrogość do swojego syna. Naruto był potworem, niezdającym sobie sprawy z tego, co zrobił swojej biednej koleżance.
- Dzwoniłam do twojego opiekuna. Powiedział, że przyjedzie najszybciej, jak to możliwe – powiedziała sztucznym, drętwym głosem. Ręce drżały jej lekko, więc schowała je pod stół, żeby Naruto nie widział jej załamania.
Patrząc na twarz swojego syna, widziała twarz gwałciciela, który skrzywdził ją kilkanaście lat temu. Mimowolnie jej wyobraźnia nasuwała kolejne wspomnienia, które nakładały się z wyobrażeniem wieczoru, w którym Naruto zgwałcił swoją koleżankę.
- Iruka na pewno mi wierzy – chłopak zmarszczył brwi, a jego niebieskie oczy pociemniały. - Nie zrobiłem tego, a kiedy stąd wyjdę…
Nie dokończył, jednak Kushina doskonale wiedziała, co chciał jej powiedzieć. „Kiedy stąd wyjdę, nie wybaczę ci tego”.
- Jesteś zepsutym chłopcem, Naruto – zaczęła niepewnie, chcąc powiedzieć mu w końcu coś, czego powinien się dowiedzieć już dawno. Może to zmieni jego postępowanie? Może da się go jeszcze uratować?
Jej syn odwrócił głowę, wzdychając ciężko. Jego niebieskie oczy lśniły podejrzanie. Słowa jego matki go zabolały. I bardzo dobrze, miały zaboleć.
- Wiesz, gdzie jest teraz twój ojciec?
- Siedzi, tak jak ja – mruknął, wzruszając ramionami. Kushina odchrząknęła, po czym wzięła głęboki wdech i zaczęła mówić.
- Twój ojciec nazywa się Minato Namikaze. Poznał mnie, kiedy…
- Kiedy? – Naruto uniósł brwi, widząc, jak jego matka jąka się, nie mogąc dokończyć.
- Kiedy zostałam zgwałcona – dokończyła z trudem, jednak satysfakcję przyniósł jej wyraz zaskoczenia pomieszanego z przerażeniem, jaki dostrzegła na twarzy swojego syna. – Pomógł mi przejść przez najgorsze i o wszystkim zapomnieć. A później… po prostu odszedł. Odszedł, kiedy cię urodziłam – dodała, z niepokojącą nutą w głosie. – Trafił do więzienia , po nieudanej próbie napadnięcia na bank. Minato był wielkim człowiekiem, naprawdę wielkim! A ja przyszłam tutaj, żeby powiedzieć ci, że po tym co zrobiłeś, nigdy mu nie dorównasz. Myślałam, że będziesz wyjątkowy, jako jego syn będziesz idealną kopią swojego ojca. A jesteś… tylko rozpuszczonym, zepsutym i złym gówniarzem – dokończyła silnym, pewnym siebie głosem i nie czekając na reakcję swojego syna, po prostu wstała i uśmiechając się do niego lekko, pożegnała się z nim. Zrobiła to tak naturalnie, zwyczajnie i spokojnie, jakby właśnie zakończyła miłą pogawędkę przy popołudniowej kawie, a nie wyładowała wszystkie uczucia, myśli i spostrzeżenia, które siedziały w niej i niszczyły jej osobę. Właśnie przekazała emocjonalnego wirusa swojemu synowi. Czy on także, jak jego matka, nie będzie sobie mógł z nim poradzić?
Była środa, a Naruto wciąż nie wyszedł z aresztu. Jak dowiedział się w poniedziałek, dziwnym trafem udało mu się zgwałcić Sakurę – wyniki wyszły pozytywne, i chłopak naprawdę zaczął się zastanawiać, czy rzeczywiście jest taki niewinny, jak mu się na początku wydawało. Oczywiście bardzo prawdopodobnym było sfałszowanie badań, jednak Naruto w końcu trochę wypił na hallowenowej imprezie, był rozgniewany, furia wręcz z niego kipiała. Co jeśli naprawdę ją zgwałcił?
Westchnął ciężko, przecierając mocno skronie. Im dłużej się nad tym zastanawiał, tym dłużej zaczęło mu się wydawać, że naprawdę to zrobił. W końcu był facetem, może chciał sobie udowodnić, że nie jest ciotą? Ta sytuacja w łazience…
Schował twarz w dłoniach, czując gorąco na policzkach. Wziął kilka głębszych wdechów, żeby się uspokoić. To wszystko było bez sensu, całe jego życie było zdrowo porypane, a on musi coś z nim w końcu zrobić. Nie mógł przecież zgwałcić Sakury, kiedy Uchiha go tak podniecał, prawda?
Spojrzał na swoje krocze, wzdychając cicho.
- Kogo wolisz, bestio? – zapytał swojego penisa w ostatnim akcie desperacji. Odpowiedź na to pytanie przerwała nagła seria przekleństw, jakie wymruczał policjant, idący w jego stronę z groźną miną. Naruto spojrzał na niego ze zdziwieniem, które powiększyło się, kiedy zobaczył, jak drzwi jego celi, zostały właśnie otwarte.
- Jesteś wolny, znaleźli gwałciciela – brzmiała jego odpowiedź. Uzumaki spojrzał radośnie na przód swoich spodni, uśmiechając się szeroko.
- Wiedziałem – mruknął, podnosząc się entuzjastycznie i idąc dumnym, pewnym siebie krokiem w stronę wyjścia. Kiedy przechodził obok policjanta, spojrzał na niego z wyższością. – Teraz to sam sobie możesz napełnić ten kubek, co mi ostatnio dałeś – powiedział, po czym nie czekając na reakcję mężczyzny, ulotnił się szybko z komisariatu. Otwierając drzwi na zewnątrz jego serce zabiło radośnie. W końcu był wolny. A co czekało na końcu drogi jego wolności?
- Witaj Naruto – przed posterunkiem policji czekał, uśmiechający się zabójczo pewien niezwykle przystojny mistrz snowboardingu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)